Przywołany ponad dwadzieścia razy podczas ostatniej prezydenckiej debaty „Joe-hydraulik”, czyli Joe Wurzelbacher z Ohio, stał się prawdziwą gwiazdą mediów i kartą przetargową w wyścigu do Białego Domu.
Na 18 dni przed zakończeniem kampanii wyborczej w USA świat uznał już Baracka Obamę za kolejnego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Sam zainteresowany stara się jednak zachować dystans i apeluje o wyzbycie się przedwczesnego entuzjazmu.
Sztab Baracka Obamy pewnie już mrozi szampany – wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to właśnie Demokrata wprowadzi się wkrótce do Białego Domu. Czy możliwy jest jeszcze inny scenariusz?
6 października rozpoczęła się w Afganistanie rejestracja wyborców, poprzedzająca wybory prezydenckie, przewidziane na sierpień/wrzesień przyszłego roku. Talibowie czym prędzej pospieszyli z zapewnieniem, że dołożą wszelkich starań by przygotowania do wyborów udaremnić.
Blady strach padł na społeczność międzynarodową w obliczu stawienia czoła wyzwolonej z okowów zależności i poniżenia Rosji, która niemal w stylu salonowego bywalca postanowiła zaprowadzić porządek na swoim podwórku.
Barack Obama nie tyle wygrał drugą debatę kandydatów na prezydenta, ile przegrał ją John McCain.
