Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję

Zimna Wojna między szyickim Iranem a sunnicką Arabią Saudyjską

01 kwiecień 2015
A A A
Wiara islamska nie jest jednorodna, jakby się mogło wielu wydawać. Praktycznie od powstania tej religii mamy do czynienia z konfliktem różniącym jej wyznawców. Po śmierci proroka Mahometa i sporze o sukcesje po nim, w świecie Islamskim nastąpił rozłam na trzy kierunki religijne: szyitów, sunnitów i charydżystów.
 
Relacje sunnicko-szyickich były często naznaczone przemocą. Szyici, stanowiący mniejszość w świecie muzułmańskim, często byli poddawani eksterminacji ze strony sunnickiej większość i jej władców. Sunnici traktowali szyitów, jako zagrożenie dla swojej władzy politycznej i religijnej. Dziś szyici zamieszkują głównie Iran, Azerbejdżan, Bahrajn, Irak, Libanu i Jemen. Obecnie konflikt religijny ciągle ma miejsce, lecz trochę ewoluował do współczesnej postaci. Na Bliskim Wschodzie toczy się " zimna wojna" lub jak niektórzy nazywają "proxy wars" między szyickim Iranem a sunnicką Arabią Saudyjską. Oba państwa toczą wojnę, wykorzystując do tego celu swoich sojuszników, aby osiągnąć dominacje na obszarze Bliskiego Wschodu.
Kim są szyici w Jemenie
Aktualne wydarzenia na bliskim wschodzie mogą stać się nie zrozumiałe dla przeciętnego śmiertelnika, gdyż jest ciężko zrozumieć, dlaczego wyznawcy islamu przelewają krew między sobą. Przykładem może być obecna rewolta Ansar Allah (Zwolenników Boga) w przeciwko rządowi jemeńskiemu. Ugrupowanie Ansar Allah (potocznie nazywana rebeliantami Huti od nazwiska swojego duchowego lidera Hussajn Badreddin al-Huti) skupia klan szyickich Zajidów, którzy sprzeciwiają się dyskryminacji i rządowej agresji wymierzonej w ich społeczność.
 
Szyici w Jemenie stanowią, według różnych szacunków około 40% populacji kraju. Są to głównie Zajdyci, wyznawcy drugiej, co do wielkości gałęzi szyizmu. Wyodrębnili się w VIII wieku, jako zwolennicy imamatu Zajda ibn Alego ibn Husajna, od którego zawdzięczają swoją nazwę. W kwestii teologii, są oni bliscy szkoły mutazyliztycznej (racjonalistyczny kierunek w arabskiej filozofii). Jednak istnieje kilka różnic między obiema szkołami, przede wszystkim w kwestii zajdowskiej doktryny Imamatu, która została odrzucona przez Mutazylizm. Uznają oni, że imamat nie musi przechodzić z ojca na syna. Przywódcami Ummy (społeczności muzułmańskiej) mogą być tylko imamowie z rodu Alego, kuzyna i zięcia Proroka. Wśród szyitów, są oni najbardziej zbliżoną ideologicznie grupa do sunnitów. 
 
Imamat w Jemenie Północnym sprawował władze od 964 roku z przerwami do 1962 roku. Zajdyci, jako jedyni szyici stworzyli koncepcje, w której dopuszczają możliwość czasowego zniknięcia imama. Takie sytuacje miały już miejsce w historii imamatu jemeńskiego w latach 928 – 964 oraz od 1962, obecnie Zajdyci oczekują trzeciego imamatu. Wierzą również, że imamem może być w tym samym czasie więcej niż jedna osoba. Ostatnim imamem był Muhammad al-Badr, który został obalony przez lewicowych wojskowych we wrześniu 1962 roku. 
Historia konfliktu
Historia imamatu w Jemenie zakończyła się wraz z obaleniem imama Muhammada al-Badra przez buntowników reprezentujący ideologię panarabizmu, którzy byli inspirowani przez Egipt. Od tego czasu państwo stało się areną walk i niestabilności. Po walkach w latach sześćdziesiątych władzę przejęły lewicowe siły, które dążyły do połączenia się z Ludowo-Demokratyczną Republiką Jemenu (Jemen Południowy). Zakończenie procesu scalenia nastąpiło 22 maja 1990 roku utworzeniem Republiki Jemenu, jednak spory polityczne doprowadziły do wojny domowej w 1994 roku. W tym czasie rodził się kolejny konflikt, na który są zwrócone teraz oczy świata.
 
Rebelia jemeńskich szyitów, zwana również buntem Huthi lub wojną domową w północnym Jemenie, miała swój początek w czerwcu 2004 roku.  Na czele powstania stanął zajidzki duchowny przywódca, al-Hussein Badreddin Huthi (od jego nazwiska pochodzi nazwa Huti).  Rebelianci wystąpili przeciw dyskryminacji i agresywnej polityce rządowej wobec nich. Głównym zdarzeniem, którym wywołał rewolucje była próba aresztowania al-Hussein Badreddin Huthi, za którego władze jemeńskie wyznaczyły nagrodę w wysokości 55.000 Dolarów. Główne walki toczyły się w mateczniku Zajidów, w prowincji Sada, lecz rozlały się na sąsiednie prowincje: Hajjah, Amran, al-Jawf i saudyjską prowincje Jizan. Władze w Sanie twierdził, że Huti chcą obalić prezydenta i wprowadzić swoje szyickie prawo religijne. 10 września siły jemeńskie zabił al-Huthiego, co spodobało, że przywództwo nad rebelią przejął jego syn Abdul-Malik al-Huthi. Nieprzerwane walki trwały aż do 16 czerwca 2007 roku, kiedy doszło do porozumienia z rządem w Sanie. Jednak w sierpniu 2009 roku armia jemeńska rozpoczęła operację "Scorched Earth", która miała na celu wyparcie Huti z prowincji Sada. Rebelianci wycofali się na teren Arabii Saudyjskiej, co spowodowało, przyłączenie się tego kraju do walk z bojownikami Huti. 
 
Na początku 2010 roku władze w Rijadzie zgodziły się na zawieszenie broni z szyickimi rebeliantami, w wyniku czego Huti opuścili saudyjskie terytorium. Królestwo ogłosiło jednocześnie zwycięstwo nad rebeliantami. Następnie Huti wystąpili z propozycją rozejmu do władz jemeńskich. Jemen początkowo odrzucił ofertę Huti. Spowodowało to atak rebeliantów Huti, w wyniku którego rząd w Sanie zgodził się na układ pokojowy. Oficjalnie zakończenie konfliktu prezydent Ali Abdullah Saleh ogłosił 19 marca 2010 roku.
 
Jednak już następnego roku niezadowolenie z sytuacji materialnej, bezrobocie, autorytarne rządy w kraju i ograniczanie swobód obywatelskich spowodowały powstanie antyprezydenckie. Abdul-Malik al-Huti poparł opozycjonistów, który wzniecili rebelie. W marcu 2011 roku szyiccy rebelianci opanowali prowincje Sada. 25 lutego 2012 roku został zaprzysiężony na prezydenta Abd Rabu Mansura Hadiego. Powstańcy zaczęli przejmować kontrole nad sąsiednimi prowincjami, aż do końca 2011 roku, kiedy postępy Huti zostały zablokowane przez wybuch walk religijnych z radykalnymi salafistami. Od tej pory północny Jemen stał się areną konfliktu na tle religijnym.
Dlaczego Jemen jest istotny dla Arabii Saudyjskiej
Jemen jest najbiedniejszym krajem w świecie arabskim, ze słabą gospodarką, dużym bezrobociem i z bardzo wysokim poziomem analfabetyzmu (60%). Kiedy szyickie ugrupowanie zbrojne Huti - Ansar Allaha obaliło w styczniu 2015 roku rząd prezydenta Abd ar-Raba Mansura al-Hadiego, zapanowała bardzo dynamiczna sytuacja. Świat dokładnie obserwuje wydarzenia w Jemenie, gdyż doprowadzenie do niestabilności w cieśninie Bab el Mandeb, w Zatoce Adeńskiej, może zagrozić międzynarodowym szlakom handlowym. Cieśnina Bab el Mandeb, podobnie jak cieśniny Malaka i Ormuz, są kluczowe dla handlu światowego. 
 
Choć Arabia Saudyjska od dawna ingerowała w sprawy wewnętrzne Jemenu, to głównie koncertowała się na zwalczaniu Al-Kaidy Półwyspu Arabskiego (AQAP). Rijad stracił z oczu wydarzenia w Jemenie, skupiając się na terrorystach spod znaku dżihadu. Arabia Saudyjska stara się powstrzymać chaos w regionie po Arabskiej Wiośnie, którym stało się zagrożenia ze strony bojowników islamskich takich jak Państwo Islamskie. Władze w Rijadzie były zajęte wspieraniem pro-saudyjskiej sunnickiej monarchii w Bahrajnie, która stała w obliczu rewolty większości szyickiej. Jednak błędnym jest twierdzenie, że Królestwo nie zwracała uwagi na Jemen. Rijad nie spodziewał się, że na swojej południowej granicy może pojawić się nagle Iran wykorzystując do tego celu szyitów, którzy są teologicznie bardzo zbliżeni do sunnitów. Arabia Saudyjska nie zrobiła nic, aby utrzymać przy władzy prezydenta Abd Rabboh Mansoura Hadiego i zapobiec powrotowi Ali Abdullah Saleha do Sanu, co osłabiło jemeńską administrację i zmniejszyło jego zdolność do zwalczania rebelii Huti.
 
Saudyjczycy skupili się na innych konfliktach i nie zareagowali na zmianę władzy, która miała miejsce w Jemenie. Teraz jest już za późno, aby odwrócić bieg - przynajmniej w najbliższej przyszłości. Rijadowi brakuje zdolności wojskowych, aby bezpośrednio interweniować w kraju i narzucić swój porządek, jak to miało miejsce w Bahrajnie, dlatego szuka sojuszników. Saudyjczycy stworzyli koalicje zrzeszającą obecnie 10 państw, przy czym Bahrajn, Kuwejt, Katar, Jordania i Maroko wysłały swoje myśliwce, by wesprzeć operację "Decisive Storm". Obecnie prowadzone są naloty lotnicze na pozycje rebeliantów, jednak Egipt, Pakistan i Sudan ogłosiły gotowość do wysłania sił lądowych i marynarki wojennej.  Według wojskowych celem operacji nie jest zajęcie Jemenu ale osłabienie rebeliantów i ich sojuszników, aby doprowadzić do negocjacji w sprawie podziału władzy.
 
Nawet gdyby jednak miałoby dojść do interwencji zbrojnej, to nie do końca jest jasne czy Saudyjczykom jest to na rękę. Wbrew pozorom szyiccy rebelianci nie stanowią tak poważnego zagrożenia dla Arabii Saudyjskiej jak terroryści z Al-Kaidy Półwyspu Arabskiego. Kontrolowanie północnej i środkowej część Jemenu przez rebeliantów izoluje Arabię Saudyjską od chaosu w innych częściach kraju, a zwłaszcza od tych kontrolowanych przez Al-Kaidę na Półwyspie Arabskim. Saudyjczycy wolą mieć powstańców Huti na ich południowej granicy, niż wrogchi im dżihadystów. Rijad będą tolerował szyitów Huti dopóki nie przekroczą granicy jemeńsko-saudyjskiej (południe Królestwa jest zamieszkałe przez szyitów Ismaili). Taka sytuacja wydaje się być najlepszym wyjściem w sytuacji, gdy wszystkie opcje są złe.
 
Jednym czynnikiem powstrzymującym Huti od tarć z Arabią Saudyjską jest potrzeba wsparcia finansowego. Zła sytuacja finansowa i gospodarcza w kraju oznacza dla rebeliantów (tak jak dla innych grup ubiegających się o władzę) problem z utrzymaniem porządku w kraju, bez pomocy z zewnątrz. Bez długoterminowego wsparcia finansowego oraz braku wody, która jest kluczowa w tym regionie świata, w Jemenie może nastąpić kryzys humanitarny. Rebelianci Huti są tego świadomi, dlaczego brali udział w rozmowach pośrednich z władzami saudyjskimi.
 
Przedstawiciele opozycji nie mogą liczyć na perspektywę pomocy ze strony Iranu, ponieważ Teheran nie jest w stanie dostarczyć jej Jemenowi, nawet gdyby Zachód zniósł wszystkie sankcje gospodarcze. Państwo Ajatollahów może dostarczyć wsparcie wojskowe, wywiadowcze, logistyczne oraz wsparcie polityczne, ale nie ma tyle pieniędzy do zaoferowania, co Królestwo Saudów. Poza tym Iran jest  oddalony od Jemenu około 1950 km, podczas gdy Arabia Saudyjska jest tuż za północną granicą. Królestwo może również pomóc w uznaniu nowo uformowanego rządu na arenie międzynarodowej (składającego się z szyitów i sunnitów) , czego Iran nie jest w stanie zrobić.
Jemen w planach Iranu
Jemen dla Iranu jest istotny, aby uzyskać większą sferę wpływów w świecie arabskim. Nie jest nowa strategia, ponieważ Teheran dążył zawsze do silnej pozycji w świecie arabskim. Przykładem takich działań jest walka o strefy wpływów rozciągających się od Iranu do Morza Śródziemnego. Utrzymanie reżimu rządu al Assada w Syrii, powodzenia pro-irańskiego rządu w Iraku oraz siła Hezbollahu w Libanie, to przykłady poszerzania strefy wpływów.
Irak i Syria pełnią również rolę bufora oddzielającego irańczyków od sunnickiego Bliskiego Wschodu, co jest strategicznie ważne dla Iranu. Jemen stanowi bardzo ważny punkt w cichej wojnie Teheranu. Ten kraj znajduje się na południowo-zachodnim krańcu Półwyspu Arabskiego, posiada słabą władzę, oraz dzieli 1458 km granicę z Arabią Saudyjską. Ten punkt na mapie świata może posłużyć jako potencjalna baza operacyjna w rywalizacji Iranu z Arabią Saudyjską. Dla Państwa Ajatollahów łatwiejszy dostęp do Jemenu oznacza łatwiejszy dostęp do Arabii Saudyjskiej.
 
Kolejnym ważnym elementem jest już wcześniej wspomniana cieśnina Bab el Mandeb,  stanowiąca strategiczny punkt na mapie świata. Cieśnina jest bramą pomiędzy Oceanem Indyjskim i Morzu Śródziemnym, przez Morze Czerwone i Kanał Sueski. Szacuje się, że w 2013 roku przez cieśninę transportowano 3,3 miliona baryłek ropy naftowe. Jeśli Iranowi uda się przejąć wpływy w Jemenie, będą mogli również wpływać na ruch towarów z Dalekiego Wschodu do krajów zachodnich.
 
Iran może zastosować również „model libański”. Możemy zauważyć na przykładzie Libii, Syrii i Iraku, że władze w Iranie mają pewien modus operandi. Powstańcy Huti znaleźli się w dość podobnej sytuacji do tej, w której był Hezbollah. Obie grupy są największą siłą w swoim kraju, dodatkowo Ansar Allah jest ruchem ludowym, tak jak kiedyś Hezbollah.  Rebelianci próbują naśladować libańską partię Boga w zakresie pozyskania innych frakcji, współpracowania z nimi i utworzenia wspólnego rządu. Szyici w Jemenie są jednak w miejscu, gdzie Hezbollah był w 1980 roku i potrzebują czasu, aby zmienić swój potencjał wojskowy w polityczny.  Saudyjczycy próbują zapobiec takiemu modelowi. Jednak w przeciwieństwie do Libanu z 1980 roku, Jemen nie ma sąsiada takiego jak Syria, przez którego Irańczycy mogli być bardzo aktywni i wpływać na sytuacje.
Negocjacje z Iranem
Arabia Saudyjska postanowiła wstrzymać się od wszelkich formalnych rozmów dyplomatycznych z opozycją. Saudowie dobrze wiedzą, że Teheran chce wykorzystać rebeliantów Huti by zdobyć miejsce przy stole negocjacyjnym i stać się stroną w konflikcie jemeńskim, dlatego działają ostrożnie. Ostatecznie czynniki geograficzne i polityczne ograniczają Teheran w presji na Rijad w Jemenie.
 
Choć Saudyjczycy widzą sytuację  korzystnie, nie mogą spocząć na laurach i pozwolić bojownikom Huti przejąć władzę na południe od swoich granic. Rijad musi balansować miedzy stronami konfliktu w Jemenie. Z jednej strony potrzebuje, by siły rządowe poprawiły swoją pozycję na tyle wystarczająco, aby przeciwdziałać powstańcom Huti. Jednak w tym samym czasie Rijad będzie musiał zaangażować się w rozmowy z Ansar Allah, aby dżihadyści nie wykorzystali zamieszania do umocnienia swojej pozycji.
Wielu przeciwników Ansar Allaha - w tym plemiona, religijni sunnickich i niektórzy członkowie obalonego rządu - są gotowi współpracować z siłami dżihadystów, by zwalczyć Huti. Salafici i dżihadyści są pierwszymi chętnymi do zaangażowania się w walce, ponieważ widzą ją jako sposób na poprawienie swojej pozycji. Arabia Saudyjska nie może pozwolić Al-Kaidzie lub Państwu Islamskiemu umocnić się w tym regionie.
 
W rzeczywistości Stany Zjednoczone już zadeklarowały, że będą współpracować w walce z dżihadystami w Jemenie dostarczając wsparcie wywiadowcze. Jednak to samo zaoferowały szyickiemu rządowi w Iraku, co stawia Biały Dom w kłopotliwej sytuacji. Waszyngton widzi Iran, Hezbollah i nawet rząd syryjski - poza prezydentem Baszarem al Assadem - jako partnerów w walce z Państwem Islamskim, co Arabia Saudyjska odczuwa jako zagrożenie.
 
Obecna amerykańska doktryna równowagi pomiędzy Iranem a Arabią Saudyjską ogranicza pole działania. Wszystko odbywa się w czasie negocjacji w sprawie irańskiego programu atomowego oraz wyższej rozgrywce geostrategicznej. Tak na prawdę nie wiemy, na jakie ustępstwa w sprawie negocjacji podejmują oba państwa. Jednak Iran coraz bardziej staje się naturalnym sojusznikiem Waszyngtonu w rywalizacji z Chinami, a dokładniej o zniweczeniu chińskich planów związanych z koncepcją "Nowego Jedwabnego Szlaku".
 
Iran postanowił wyraźniej zaznaczyć swoje miejsce na mapie bliskowschodnich konfliktów, wskazując jednocześnie, że postrzega swoją rolę jako aktywnego gracza, zamierzającego konsekwentnie realizować własne dążenia. Saudyjczycy widzą bojowników Huti jako potencjalne zagrożenie ze strony Iranu. Dodatkowym niebezpieczeństwem jest zagrożenie ze strony Al-Kaidy Półwyspu Arabskiego. Pogarszająca się sytuacja bezpieczeństwa Jemenu stworzyła kolejny konflikt ​​geopolityczny w zimnej wojnie Arabii Saudyjskiej z Iranem, który będzie trwać w najbliższej przyszłości.
 
 
Źródła:  Stratfor; US Department of Energy; The Economist; Al Jazeera; Ynet; Associated Press; Tribes, "Government and History in Yemen" - Paul Dersch