Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Moralność czy rozsądek? - Imigracja z Afryki Północnej do Europy

Moralność czy rozsądek? - Imigracja z Afryki Północnej do Europy

22 kwiecień 2015
A A A
Ostatnia tragedia, w której zginęło 800 imigrantów próbujących dotrzeć przez Morze Śródziemne do Europy, przypomina nam o dramacie Afrykańczyków cierpiących w wyniku sytuacji w północnej części kontynentu afrykańskiego. Łodzie z uciekinierami wywróciły się niespełna 210 km od włoskiej wyspy Lampedusa. Tydzień wcześniej włoskie służby uratowały w basenie Morza Śródziemnego 10 000 osób. Szacuje się, że w tym roku około 1200 osób zginęło podejmując desperacką próbę przepłynięcia Morza Śródziemnego. Dane wskazują na dramatyczny wzrost liczby ludzi, chcących przedostać się na kontynent europejski, gdzie ich zdaniem maja większe szanse na lepsze życie.
 
Przed Arabską Wiosną
 
Migracje towarzyszyły ludzkości od wieków i były spowodowane różnymi motywami. Jeśli chodzi o imigracje z Afryki Północnej do państw Unii Europejskiej, najczęściej miały charakter zarobkowy. Można wyróżnić trzy tradycyjne drogi nielegalnych imigracji z tego obszaru świata:
 
- trasa zachodnioafrykańska - przejście przez Ocean Atlantycki z krajów Afryki Zachodniej do Wysp Kanaryjskich. Głównie używane przez obywateli takich państw jak: Senegal, Mauretania, Maroko, Nigeria, Niger i Mali.

- trasa śródziemnomorska zachodnia - droga z Afryki Północnej przez trasy lądowe w hiszpańskich enklawach Ceuty i Melili na Półwysep Iberyjski. Najczęściej jest ona używana przez Algierczyków i Marokańczyków próbujących dotrzeć do Hiszpanii, lecz w ostatnich latach pojawia się coraz większa liczba mieszkańców z subsaharyjskiej części kontynentu.

- trasa śródziemnomorska centralna - swój początek ma w Zatoce Gwinejskiej i tzw. "Rogu Afryki" i kończy się na Wyspach Pelgalijskich (Lampedusa) oraz Malcie. Na tej trasie kluczowym punktem jest zdestabilizowana Libia.
 
Chociaż analitycy Frontexu (Europejska Agencja Zarządzania Współpracą Operacyjną na Granicach Zewnętrznych Państw Unii Europejskiej) w swoich raportach posługują się wieloma wyznacznikami w ocenie nielegalnych przekroczeń granic UE, to najlepszym wskaźnikiem jest ilość wykrytych nielegalnych imigracji. W 2008 roku zarejestrowano prawie 40 000 imigrantów, głównie w pobliżu wysp Lampedusa i Malta (obywatele Tunezji, Nigerii, Somalii i Erytrei). Z danych Frontexu możemy zauważyć, że trend znacząco maleje w 2009 roku, biorąc pod uwagę poprzednie lata. Redukcja ta jest wynikiem porozumienia między Rzymem a Trypolisem o bliższej współpracy, podpisanym w maju tego roku. Ogólna liczba wykrytych nielegalnych przekroczeń południowej granicy Unii Europejskiej w 2010 roku utrzymywała się na tym samym poziomie, co w roku ubiegłym.
 
Państwami, które zawsze były najbardziej zagrożonymi nielegalną imigracją z Afryki Północnej są Włochy i Hiszpania. Warto odnotować, że przed Arabską Wiosną najbardziej zagrożonym państwem Unii Europejskiej była Grecja z 89 000 wykrytymi przypadkami, co stanowiło 86% całości nielegalnych imigracji w całej wspólnocie (przez granicę z Albanią i Turcją). W tym samym okresie Hiszpania zajmowała drugie miejsce pod tym względem, jednak było to zjawisko o wiele mniejszej skali (5% całości UE). Około 1 500 Afrykańczyków próbowało przekroczyć granice w Ceucie i Melilli i 3 500 drogą morską na Półwysep Iberyjski. Natomiast na Wyspy Kanaryjskie usiłowało dostać się 2 244 osób. Na trzecim miejscu byli Włosi z 4 400 wyrytych przypadków (4% całości UE).
 
Po Arabskiej Wiośnie
 
Wszystko zmieniło się po wybuchu rewolucji w Tunezji i Libii. W 2011 roku liczba nielegalnych imigrantów osiągnęła 73 090 osób próbujących dostać się nielegalnie na terytorium państw Unii Europejskiej z regionu Afryki Północnej. Jednak po uspokojeniu nastrojów w tym obszarze liczba ta spadła do 22 470 w 2012 roku, aby znowu wzrosnąć do 47 050 w roku następnym. Wraz z upadkiem reżimu Muammara Kadafiego, Libia stała się miejscem, do którego trafiają uciekinierzy, przemytnicy i terroryści z wielu innych krajów, by stamtąd wyruszyć do Europy.
 
W 2014 roku liczba nielegalnych imigrantów z północnej części kontynentu afrykańskiego osiągnęła zawrotny poziom 178 875 stanowiący największy napływ z tego regionu w historii Unii Europejskiej. Przyczyny tego zjawiska leżą w problemach samej Afryki Północnej. Destabilizacja regionu, czystki etniczne, terroryzm islamski, oraz handel ludźmi wpływa na sytuacje ekonomiczną Afrykańczyków, którzy podejmują desperackie próby przepłynięcia Morza Śródziemnego w celu szukania lepszego życia.
 
Działania Unii Europejskiej
 
Po utonięciu 366 osób w wyniku katastrofy u wybrzeży włoskiej Lampedusy w październiku 2013 roku, Bruksela zainicjowała szersze działania. Za sprawą Frontexu rozpoczęła operacje "Mare Nostrum", której głównym zadaniem było ratowanie Afrykańczyków na Morzu Śródziemnym. Jej celem było wzmocnienie kontroli w Cieśninie Sycylijskiej, nadzór nad napływem imigrantów, a także niesienie pomocy humanitarnej.
 
Jednak z powodów finansowych operacja została odwołana i zastąpiona operacją Tryton. Podczas gdy poprzednia operacja odbywała się również na wodach międzynarodowych, Tryton funkcjonuje tylko 30 mil morskich od wybrzeża włoskiego. To wzbudziło powszechne obawy, że więcej osób utonie w trakcie desperackiej próby dotarcia na stary kontynent. Mare Nostrum kosztowała Unię Europejską 9 mln euro miesięcznie, a budżet operacji Tryton będzie wynosił 3 mln euro. Operacja ta jest bardziej skupiona na zabezpieczeniu unijnych granic, niż na ratowaniu życia nielegalnych migrantów.
 
Zjawisko to stało się jednym z głównych tematów rozmów czwartego szczytu Unii Europejskiej z Unią Afrykańską. W wyniku tego zatwierdzono plan działania w celu zwalczania imigracji. Motywem przewodnim tego, co stanowi politykę europejską względem nielegalnych imigracji były powtarzane od lat: walka z sieciami przemytników, poprawa zarządzania granicami nie tylko europejskimi ale również  afrykańskimi oraz pomoc i współpraca w tym zakresie. Pomoc ta jest szacowana na 28 000 mln euro w okresie od 2014 do 2020 (dla porównania, fundusze przeznaczone na poprawę konkurencyjności gospodarki europejskiej w budżecie UE to 16 000 mln euro).
 
Jednak pomysły nie są nowe i mają swoje korzenie w tzw. globalnym podejściu do kwestii migracji, które regulują działania Brukseli w tym obszarze. Do tej pory tylko kraje uczestniczące w procesie zwanym Rabat (kraje Maghrebu i Afryki Zachodniej), zainicjowanym w 2007 roku, ustaliły z Unią Europejską pewien rodzaj relacji. Pozwoliło to wygenerować sieci zaufania i uzyskać wsparcie krajów pochodzenia imigrantów oraz tranzytowych, aby ten proces zatrzymać. Nowością ze szczytu z 2014 roku, było zerwanie przez kraje afrykańskie tematu tabu, którym była nielegalna imigracja.
 
Zagrożenia
 
Pomijając wielką tragedie i cierpienie ludzi szukających lepszego życia, warto zauważyć jakie zagrożenia niesie ze sobą zjawisko nielegalnych migracji dla państw europejskich. Jest to bez znaczenia, ponieważ politycy europejscy muszą brać je pod uwagę w podejmowaniu decyzji. Można wymienić np.:
 
Terroryzm - na początku bieżącego roku Państwo Islamskie zagroziło zalaniem Europy przez ludność muzułmańską oraz zamiarem podbicia Rzymu i zaprowadzenia w nim prawa szariatu. Terroryści w ten sposób zareagowali na wiadomość o planach przeprowadzenia kolejnej operacji militarnej w Libii. Państwo Islamskie utworzyło już swój przyczółek w libijskiej Dernie, która znajduje się niespełna 350 km od kontynentu europejskiego.
 
Jednak Afryka Północna to nie tylko Państwo Islamskie. Ten region jest obecnie teatrem walk wielu grup mniej lub bardziej radykalnych. Można by wymienić np. Ansar al-Sharia w Tunezji, al-Kaida w  Islamskim Maghrebie (AQIM w siedzibą w Algierii), Zamaskowane Bataliony Mochtara Belmochtara (al-Mulathamun), Al-Shabaab, Ansar ad-Din na Boko Haram kończąc. Jak widać jest to długa i niekompletna lista, która obrazuje zagrożenie jakie jest niedaleko granic Europy. Stwarza to potencjalną możliwość dostania się terrorystów, wraz z imigrantami do Włoch, Francji czy Hiszpanii.
 
Handel narkotykami - chaotyczna sytuacja w tym regionie sprzyja zorganizowanym grupom przestępczym, które wykorzystują zasadę "gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta". Wraz z nielegalnymi ruchami imigracyjnymi, dostarczane są południowoamerykańskie narkotyki do państw Unii Europejskiej. Według Biura Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) po upadku reżimu Kadafiego, wzrosła ilość przemycanych narkotyków do Europy. Pieniądze ze sprzedaży stanowią dodatkowe źródło dochodów dla organizacji terrorystycznych działających w tym obszarze. Można się domyślać, że gangi narkotykowe nie miałyby takiej swobody działania bez wiedzy owych grup terrorystycznych.
 
Wpływ na europejskie państwa - imigracja jest integralną częścią krajobrazu politycznego w wielu europejskich stolicach, szczególnie w czasie, gdy zbliżają się wybory lokalne i krajowe. Niektóre państwa członkowskie są ciągle pod presją opinii publicznej w związku z opisywaną sytuacją. Przykładem może być  tragedia u wybrzeży Lampedusy w 2014 roku, w której zginęło niemal 400 osób. Operacja ratunkowa okazała się dużym obciążeniem dla budżetu. Koszty związane z operacjami ratunkowymi i coraz większa ilość przybywających do Europy cudzoziemców, przysparza zwolenników skrajnie prawicowym ruchom politycznym i wpływa na decyzje władz.
 
Ostatnia tragedia, która spowodowała śmierć co najmniej 800 osób, wstrząsnęła politykami i opinią publiczną. 20 kwietnia 2015 roku szefowie dyplomacji oraz ministrowie spraw wewnętrznych 28 krajów Unii Europejskiej spotkali się w Luksemburgu, aby zarysować wspólną politykę w cel powstrzymania fali nielegalnych imigracji z Afryki Północnej.
 
Według unijnych polityków od 500 000 do 1 mln ludzi jest gotowych przepłynąć na drewnianych łodziach do Europy. Frontex potrzebuję więcej środków, ludzi, sprzętu oraz większego zaangażowania państw członkowskich. Unijna agencja nie jest w stanie sama stawić czoła problemowi masowych napływów ludności.
 
Tylko w ciągu ostatnich dni ponad tysiąc osób utonęło basenie Morza Śródziemnego, co stanowi 90% wzrost w porównaniu z tym samym okresem w poprzednim roku (dane IOM - Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji). Ruch migracyjny w ostatnich dniach zwiększył się wraz z nadejściem cieplejszej pogody, kiedy warunki morskie są bardziej łagodne.
 
Sytuacja na południowej granicy Unii Europejskiej stawia państwa członkowskie w niekomfortowej sytuacji. Z jednej strony nie można być obojętnym na ludzką tragedię i nie podejmować żadnych działań, a z drugiej strony masowe nielegalne przekraczanie granicy tworzy wyżej wspomniane zagrożenia i problemy. Jedynym rozwiązaniem tego stanu rzeczy jest stabilizacja regionu Afryki Północnej, lecz pytanie czy Unie Europejska i świat na to stać?
 
Źródła: Frontex, IOM, UNODC, Eurostat, El Real Instituto Elcano, CNN, El Pais, France 24