Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję

Strefa wiedzy

Wykonanie: Delta Interactive

Czy lew ma szansę pokonać smoka?

10 listopad 2015
A A A

Dla światowych mocarstw Afryka jest idealnym partnerem handlowym: z jednej strony posiada cenne bogactwa naturalne, z drugiej stanowi ogromny rynek zbytu, który stale się powiększa. Według danych z 2014 r., wśród 20 gospodarek z najszybciej rosnącym PKB, aż 11 to gospodarki afrykańskie. Jest to daleki od nasycenia rynek, na którym w szybkim tempie przybywa konsumentów.
O wpływy na Czarnym Lądzie od lat rywalizują Chiny i USA, jednak w ostatnich latach Stany Zjednoczone zostały w tym wyścigu zepchnięte na dalszy plan: wartość ich wymiany handlowej z Afryką wyniosła w 2014 r. 72,6 mld USD, podczas gdy w przypadku Państwa Środka stanowiła aż 200 mld USD.

Nowy gracz

Ostatnio na arenie pojawił się nowy poważny gracz: Indie. W dniach 26-29 października 2015 r. w New Delhi odbył się trzeci w historii Szczyt Indie-Afryka. Oczywiście Indie nie są pierwszym państwem, które postanowiło w ten sposób zacieśnić współpracę z Afryką. Od 2000 r. Chiny co trzy lata organizują spotkania z afrykańskimi liderami, a w tym roku miało miejsce już szóste takie wydarzenie. Podobne szczyty organizowały m. in. UE (cztery razy) i USA (po raz pierwszy w 2014 r.).

Tegoroczny spotkanie wydaje się być przełomowe dla Indii, choćby z uwagi na liczbę uczestników: w poprzednich zgromadzeniach w 2008 i 2011 r. wzięło udział zaledwie kilkanaście państw afrykańskich, a w tegorocznym aż 54. Podczas szczytu w New Delhi premier Narendra Modi zaoferował afrykańskim partnerom 10 mld USD dodatkowego kredytu na preferencyjnych warunkach oraz obiecał pomoc w wysokości 600 mln USD (od 2008 r. Afryka otrzymała od Indii uprzywilejowane pożyczki o wartości 7,4 mld USD oraz pomoc w wysokości 1,2 mld USD). Wygląda na to, że największa demokracja świata jest zdeterminowana, aby ukroić dla siebie większy kawałek afrykańskiego tortu. Czy ma szansę zwiększyć swoje wpływy?

Indyjski lew

Na korzyść Indii przemawia spowolnienie chińskiej gospodarki, które sprawiło, że Afryka – chcąc utrzymać eksport surowców na stałym poziomie – rozgląda się za nowymi rynkami zbytu. Kraje afrykańskie starają się zniwelować skutki bessy w eksporcie surowców mineralnych - w tym surowców energetycznych - do Chin. W sytuacji, w której zdolność Państwa Środka do utrzymania stałego poziomu inwestycji na Czarnym Lądzie stanęła pod znakiem zapytania, Indie wydają się być ciekawą alternatywą.

Należy jednak pamiętać, że chociaż dynamiczna indyjska gospodarka wyprzedziła chińską pod względem tempa wzrostu, nadal jest blisko pięć razy mniejsza. Chociaż wartość wymiany handlowej między Indiami a Afryką wzrosła w ciągu ostatnich 15 lat z 2 mld do 72 mld USD w 2014 r., wymiana handlowa między Afryką a Chinami jest blisko trzy razy większa i wynosi aż 200 mld, czyli więcej niż PKB 30 najmniejszych gospodarek afrykańskich. Wobec tak dużych dysproporcji Indie nie wyprzedzą szybko chińskiego smoka, mogą jednak zmniejszyć dystans i zachwiać jego pozycją w regionie. W ostatnim czasie New Delhi podejmuje energiczne działania na arenie międzynarodowej i rywalizuje z Pekinem nie tylko w Afryce. We wrześniu 2014 r. premier Modi zainicjował kampanię „Make in India” (z efektowym logo przedstawiającym indyjskiego lwa), która dzięki szeroko zakrojonym działaniom ma na celu ożywienie sektora wytwórczego w kraju i przyciągnięcie zagranicznych inwestorów.

Chiński smok

Z punktu widzenia Państwa Środka, którego gospodarka oparta jest na surowcach oraz na eksporcie, Afryka - posiadająca 40% światowych rezerw surowcowych oraz duży rynek zbytu - jest idealnym partnerem handlowym. Chiński przemysł jest wysoce energochłonny, a Bliski Wschód, z którego importowano ropę, stał się rejonem mało stabilnym oraz pozostającym pod wpływem Stanów Zjednoczonych. Chiny - nie łączące swojej obecności na Czarnym Lądzie z żadną ideologia polityczną - były z otwartymi ramionami witane przez kraje niedemokratyczne, w których prawa człowieka pozostawiają wiele do życzenia.  
Można mieć wątpliwości, czy korzyści płynące ze współpracy są dwustronne, a chińska obecność w Afryce bywa nawet nazywana neokolonializmem gospodarczym. Chiny eksploatują afrykańskie surowce (ropa, gaz, metale i minerały stanowią ok. trzech czwartych wartości importu), a eksportują tanie towary, w dużej części elektronikę i tekstylia, na które istnieje coraz większe zapotrzebowanie. Afrykanom trudno konkurować z tanią siłą roboczą z „największej fabryki świata”, na czym tracą lokalne małe i średnie firmy. Pojawiły się też głosy, że w fabrykach otwieranych na kontynencie afrykańskim Chińczycy wolą zatrudniać swoich rodaków niż lokalnych rodzimych pracowników.

Przyjazny klimat rozmów

Indie z kolei przedstawiają siebie jako uczciwego i bardziej sprawiedliwego partnera i jest to strategia, która może przynieść im korzyści. Podczas ostatniego Szczytu indyjscy liderzy podkreślali podobieństwa między Afryką i Indiami: wspólną kolonialną przeszłość i trudną drogę do niepodległości.  Przywoływano też postać Mahatmy Gandhiego, którego losy były związane z Republiką Południowej Afryki. Gandhi w wieku 24 lat rozpoczął swoją działalność jako obrońca praw obywatelskich w RPA, gdzie spotkał się z niesprawiedliwością i dyskryminacją, a kilka dekad później stał się inspiracją dla bohatera walki z apartheidem - Nelsona Mandeli. Podkreślano, że chociaż Indie i państwa afrykańskie są łącznie zamieszkane przez jedną trzecią populacji świata, aż 7 na 10 osób żyjących na świecie w ubóstwie mieszka właśnie w tych regionach.

Kwestie podnoszone podczas Szczytu Indie-Afryka wykraczały daleko poza wymianę handlową. Wielkimi krokami zbliża się niezwykle ważny Szczyt Klimatyczny w Paryżu, podczas którego społeczność międzynarodowa ma ustalić konkretne rozwiązania zapewniające realizację ambitnego celu, jakim jest ograniczenie globalnego ocieplenia. Osiągnięcie tego celu nie będzie możliwe bez redukcji emisji CO2 i zwiększenia produkcji energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych. Dla Afryki kwestia ta jest szczególnie ważna, ponieważ emitując stosunkowo mało gazów cieplarnianych (Afryka Subsaharyjska bez RPA odpowiada jedynie za 2,3% światowej emisji), ponosi ona największe koszty związane z ociepleniem klimatu: występujące w regionie susze i katastrofy naturalne niweczą lata pracy na rzecz rozwoju. W interesie państw afrykańskich leży więc wywieranie nacisku na mocarstwa w kwestii ograniczenia emisji i popieranie wszelkich rozwiązań wspierających gospodarki niskoemisyjne.

Podczas Szczytu premier Modi przypomniał, że Indie chcą inwestować w czystą energię i zobowiązały się zmniejszyć emisję o 33-35 proc. przed 2030 r. Premier zaproponował, aby Indie i kraje afrykańskie – regiony bogate w energię słoneczną – zawiązały sojusz na grudniowym szczycie w Paryżu. Być może, podczas Szczytu Klimatycznego będą starały się wspólnie przekonać inne państwa do zwiększenia inwestycji w odnawialne źródła energii, np. poprzez stworzenie międzynarodowego funduszu przeznaczonego na ten cel. Takie rozwiązanie mogłoby poprawić sytuację w Afryce Subsaharyjskiej, gdzie 620 mln ludzi żyje obecnie bez prądu.

Wspólny język  

Sojusz w sprawie energii odnawialnej mógłby umocnić współpracę dwóch regionów, jednak czas pokaże, czy Indiom (które po Chinach i USA są obecnie trzecim trucicielem świata) uda się odnaleźć drogę do zrównoważonego rozwoju. W retorykę premiera Modiego o czystej energii nie wpisują się np. ostatnie doniesienia o tym, że Indie planują prężnie rozwijać wysokoemisyjny przemysł stalowy i w celu zwiększenia dostawy potrzebnego do tego celu węgla koksowego, rozpoczęły rozmowy w prawie kupna kopalni węgla w RPA.

Afryka potrzebuje poparcia Indii w kwestii dostępu do energii i ograniczenia globalnego ocieplenia, a także pomocy w walce z terroryzmem, o czym afrykańscy liderzy wielokrotnie przypominali podczas Szczytu. New Delhi z kolei liczy na poparcie rządów państw afrykańskich w sprawie wejścia Indii do Rady Bezpieczeństwa ONZ, o co premier Modi intensywnie zabiegał w trakcie ostatniego spotkania z przywódcami. Pod względem pozycji w ONZ bardziej atrakcyjnym partnerem są dla Afryki Chiny, które posiadają stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa oraz mają w niej prawo veta, co pozwala im na popieranie swoich afrykańskich sojuszników, choćby poprzez osłanianie ich przed międzynarodowymi sankcjami.

Mimo to, dzięki spowolnieniu chińskiej gospodarki, intensywnej kampanii międzynarodowej promującej indyjski przemysł oraz przedstawianiu siebie jako sprawiedliwego i uczciwego partnera, Indie mogą zachwiać pozycją Chin w Afryce. Wygląda na to, że Indie i Afryka znalazły wspólny język, co odzwierciedla też spójne logo Szczytu przedstawiające dwa lwy: afrykańskiego i indyjskiego. Chiński smok powinien się bać.
 


Źródło: afkinsider.com, Economic Times, iafs.in, makeinindia.com, CNBC, Times of India, Time, Indian Express