Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję

Raje podatkowe przyczyniają się do ubożenia Afryki

27 październik 2015
A A A

O okradanie Afryki często oskarża się skorumpowanych urzędników, rzadziej raje podatkowe, które pomagają nieuczciwym oficjelom ukryć pochodzące z łapówek pieniądze, a zarabiającym na Czarnym Lądzie koncernom pozwalają uniknąć płacenia podatków.

W licznych raportach na temat ubóstwa w Afryce niczym mantra powtarzane jest słowo korupcja. Nie jest tajemnicą, że rządy państw afrykańskich na potęgę okradają swoich obywateli. Sani Abacha, dyktator rządzący Nigerią w latach 90., zdefraudował 4,3 mld USD, z czego część ukrył w szwajcarskich bankach, na kontach należących do jego rodziny. Reżim prezydenta Mugabe i współpracujący z nim pośrednicy od lat kradną diamenty ze złóż w Marange, które są największym bogactwem Zimbabwe. Według szacunków organizacji PAC (Partnerstwo Afryki i Kanady), w latach 2008 - 2012 skradziono zimbabweńskie diamenty o wartości 2 mld USD. W ubiegłym roku Tanzanią wstrząsnęła afera korupcyjna w sektorze energetycznym. I tak dalej, i tak dalej…

O biedę w Afryce często oskarża się skorumpowanych urzędników, rzadziej międzynarodowy system finansowy i raje podatkowe umożliwiające ukrycie zdefraudowanych środków publicznych, które mogłyby zostać przeznaczone na infrastrukturę, edukację czy służbę zdrowia.
Organizacja Global Financial Integrity (GFI) szacuje, że z powodu nielegalnych przepływów pieniężnych kraje rozwijające się tracą rocznie nawet 1 bln USD, czyli więcej niż otrzymują łącznie w ramach pomocy międzynarodowej i zagranicznych inwestycji bezpośrednich.

Nielegalne przepływy finansowe to środki pozyskane w sposób niezgodny z prawem i transferowane z jednego kraju do drugiego. Generuje je na przykład pośrednik w handlu żywym towarem, który przenosi przez granicę walizkę wypchaną pieniędzmi czy kartel narkotykowy, który korzysta z metod prania brudnych pieniędzy i międzynarodowych instrumentów finansowych, aby ukryć w innych państwach dochody z nielegalnych źródeł. Generuje je też importer, który zaniża na fakturze wartość towarów, aby zapłacić mniejsze cło, a także urzędnik państwowy, który w banku na Kajmanach lokuje pieniądze pochodzące z łapówek.

Według ostrożnych szacunków GFI, wartość nielegalnych przepływów finansowych pochodzących z krajów rozwijających się wzrosła w latach 2003-2012 z 297,4 mld do 991,2 mld USD. Część z tych pieniędzy trafia do banków w krajach rozwiniętych jak USA czy Wielka Brytania, a reszta do rajów podatkowych jak Szwajcaria, Singapur czy Kajmany, które nazywane są rajami nie tylko z uwagi na niskie podatki, lecz przede wszystkim z powodu dyskrecji, jaką zapewniają klientom banków.
Śledztwo dziennikarskie przedstawione w filmie dokumentalnym „How to rob Africa” pokazało, jak proste jest ukrycie nielegalnych dochodów na Seszelach. Dziennikarz, otwarcie podający się za pośrednika między rządem Zimbabwe a kopalniami diamentów, bez problemu znalazł instytucję, która pomogła mu założyć firmę pod cudzym nazwiskiem, co – nawet na Seszelach - jest niezgodne z prawem.

Zyskowna strata

Oczywiście pieniądze deponowane w rajach podatkowych pochodzą również z legalnych źródeł. Międzynarodowe korporacje wykorzystują swoją skomplikowaną strukturę oraz istnienie rajów, aby zmniejszyć obciążenia podatkowe. Unikanie opodatkowania - w przeciwieństwie do oszustw podatkowych - jest legalne, jednak prowadzi do sytuacji, w których np. koncern piwowarski SABMiller posiadający w Ghanie swój browar, płaci tam mniejsze podatki niż mała lokalna piwiarnia.

Według raportu organizacji Action Aid z 2010 roku, browary w Ghanie należące do SABMiller przed dwa lata raportowały straty, przez co nie odprowadzały podatku korporacyjnego, chociaż pod względem sprzedaży zajmowały drugie miejsce w kraju. Jak to możliwe? Spółki raportowały straty, ponieważ przelewały miliony funtów siostrzanym firmom w rajach podatkowych. Tak więc 43 mln funtów trafiło do spółki zależnej w Holandii jako opłata za wykorzystanie marki, a 40 mln funtów do spółki zależnej w Szwajcarii jako opłata za zarządzanie. Przykład ten pokazuje, że międzynarodowe firmy mogą coraz szybciej pomnażać swój majątek kosztem państwowych budżetów, w których jest mniej pieniędzy na drogi, szpitale czy szkoły.

Zjawisko unikania opodatkowania - zwłaszcza przez duże koncerny - dotyczy wszystkich krajów, zarówno biednych jak i bogatych, ale najwięcej na tym procederze tracą państwa najuboższe. To jeden z poważniejszych problemów globalnych, z którymi społeczność międzynarodowa nie daje sobie rady. Wynika on nie tylko z istnienia rajów podatkowych, lecz także z braku transparentności przepływu pieniędzy między spółkami należącymi do wielkich korporacji oraz faktu, że międzynarodowy system prawa podatkowego nie odpowiada obecnym realiom globalizacji.
Według szacunków GFI, jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystkie przepływy finansowe (legalne oraz nielegalne), włączając w to również międzynarodową pomoc rozwojową i humanitarną, okaże się, że więcej pieniędzy wypływa z Afryki, niż do niej wpływa. Przeczy to obiegowej opinii, że bogata Północ pompuje pieniądze w Afrykę.

Raj nie dla każdego

A co zyskują raje podatkowe? Oczywiście ludzie zajmujący się obsługą obcego kapitału prowadzą komfortowe życie, nie znaczy to jednak, że wszystkim mieszkańcom żyje się dobrze. W Panamie czy na wyspach Morza Karaibskiego, gdzie najbogatsi lokują swoje oszczędności, jest sporo nędzy. W samej Afryce istnieją trzy raje podatkowe: Seszele, Mauritius oraz – rzadziej wspominana w tym kontekście - Liberia, będąca państwem taniej bandery znajdującym się w światowej czołówce pod względem liczby zarejestrowanych statków.

Gospodarka Mauritiusa, również za sprawą przychodów z turystyki oraz stabilności politycznej, ma się dobrze. Kraj ten zajął nawet pierwsze miejsce wśród państw afrykańskich (a 46. w ogóle) w najnowszym rankingu konkurencyjności gospodarek przygotowanym przez Word Economic Forum.
To wyspiarskie państwo jest obecnie największym zagranicznym inwestorem w Indiach. Dane Reserve Bank of India wskazują, że w roku podatkowym 2014/15, 24 proc. zagranicznych inwestycji bezpośrednich w Indiach pochodziło z właśnie z Mauritiusu. New Delhi twierdzi, że w rzeczywistości nie są to nawet zagraniczne inwestycje, lecz pieniądze lokalnych inwestorów, które przez Mauritius wracają do Indii. Indyjscy inwestorzy, zakładając w raju podatkowym spółkę typu GBC1 (Global Business Company 1), nie płacą podatku od zysków kapitałowych, podczas gdy u siebie w kraju - w przypadku niektórych krótkoterminowych inwestycji - musieliby zapłacić nawet do 40%.

Wobec faktu, że w ostatnim czasie Indie dążą do zmiany umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania podpisanej w 1983 roku, Mauritius zwraca się w kierunku Afryki. Aż 60 proc. spółek typu GBC1 zarejestrowanych w tym kraju w ciągu ostatnich trzech lat skupia się na kontynencie afrykańskim i wykorzystuje ponad tuzin umów o unikaniu podwójnego opodatkowania zawartych pomiędzy afrykańskimi państwami. Krytycy twierdzą, że Mauritius, zamiast dla Indii, staje się teraz rajem podatkowym dla Afryki. Jak widać, nawet państwa afrykańskie nie mają skrupułów, jeżeli chodzi o wyprowadzanie pieniędzy z Czarnego Lądu. Rząd dyplomatycznie zaprzecza takim oskarżeniom zapewniając „swoich afrykańskich przyjaciół”, że celem działań nie jest wyprowadzanie pieniędzy, lecz przyczynienie się do rozwoju inwestycji na kontynencie.

Źródła: Gfintegrity.org, The Fiscal Times, Top documentary films, The Guardian, reports.weforum.org