Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Jak Andaluzja stała się prawicowa

Jak Andaluzja stała się prawicowa


19 maj 2026
A A A

Kolejne wybory do parlamentu wspólnoty autonomicznej umocniły dominację prawicy w Andaluzji. Na południu Hiszpanii doszło do radykalnej zmiany, bo przez prawie cztery dekady region był powszechnie uważany za bastion lewicy i Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej.

W niedzielę centroprawicowa Partia Ludowa (PP) po raz trzeci z rzędu wygrała wybory w andaluzyjskiej wspólnocie autonomicznej. W liczącym 105 miejsc lokalnym parlamencie będzie miała ona 53 swoich przedstawicieli, czyli o pięciu mniej niż w minionej kadencji. Wspomniana Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE) wprowadziła do lokalnego parlamentu 28 deputowanych, a więc utraciła ona dwa mandaty i uzyskała najgorszy wynik w swojej historii.

Pozostałe ugrupowania, które przekroczyły próg wyborczy, zwiększyły swój stan posiadania. Nacjonalistyczny Vox uzyskał 15 mandatów, w porównaniu do minionej kadencji zyskując jedno miejsce w parlamencie Andaluzji. Łącznie 13 swoich przedstawicieli będą miały dwie lewicowo-regionalistyczne listy: Naprzód Andaluzjo (AA) oraz Dla Andaluzji (PA).

Socjaliści w odwrocie

Andaluzyjski oddział PSOE po kolejnych przegranych wyborach regionalnych jest już cieniem swojej dawnej potęgi. Od czasu upadku systemu rządów stworzonego przez gen. Francisco Franco, lewica wyraźnie zdominowała lokalną scenę polityczną. Socjaliści otrzymywali najwięcej głosów Andaluzyjczyków w wyborach do ogólnokrajowego parlamentu od 1977 do 2008 roku, a potem wygrywali w tym regionie jeszcze trzykrotnie. W głosowaniach do andaluzyjskiego parlamentu zwyciężali nieprzerwanie od 1982 do 2012 roku.

Porażka w wyborach w 2012 roku nie miała jeszcze konsekwencji w postaci utraty władzy. W tamtym momencie znacznie wzrosło nie tyle poparcie dla prawicy, co dla konkurentów socjalistów po lewej stronie sceny politycznej. PSOE przestało rządzić Andaluzją dopiero sześć lata później, gdy wygrało drugie regionalne wybory z rzędu. Druga w tamtym wyścigu PP zdołała jednak utworzyć wówczas koalicję z centrową partią Obywatele (Cs).

Od tamtego czasu sytuacja hiszpańskiej lewicy w tym regionie stale się pogarsza. Socjaliści z każdą kadencją mają coraz mniejszą reprezentację w regionalnym parlamencie, a także przegrywają z centroprawicą w wyborach do Kortezów Generalnych. Trzy lata temu w ogólnokrajowym głosowaniu PSOE udało się wygrać tylko w jednym okręgu wyborczym w  Andaluzji, obejmującym stolicę regionu Sewillę. Dla porównania jeszcze w 2019 roku lewica wygrywała w całej wspólnocie autonomicznej.

Prawica w ofensywie

Wprawdzie centroprawica straciła teraz samodzielną większość w parlamencie Andaluzji i będzie musiała szukać porozumienia z nacjonalistami, ale biorąc pod uwagę wspomnianą historię wyborczą regionu, nie może ona w żaden sposób narzekać. Andaluzyjskie PP pod wodzą prezydenta wspólnoty autonomicznej Juanmy Moreno w zaledwie osiem lat podwoiło swoje poparcie na południu Hiszpanii.

Przed niedzielnymi wyborami sytuację w Andaluzji na podstawie badań opinii publicznej przeanalizował konserwatywny dziennik „La Razón”. Gazeta chciała odpowiedzieć na pytanie, czy polityczna zmiana w Andaluzji ma jedynie związek z polityką partyjną, czy ma także podłoże ideologiczne. Z przeprowadzonej analizy wynika, że społeczeństwo regionu od lat identyfikuje się przede wszystkim z politycznym centrum, ale coraz częściej Andaluzyjczycy deklarują prawicowe i skrajnie prawicowe poglądy.

Jeszcze w 2011 roku prawicowe przekonania żywiło 10,8 proc. mieszkańców wspólnoty, a skrajnie prawicowe 1,8 proc. W przeprowadzonych w tym roku badaniach z prawicą identyfikowało się 13,6 proc. respondentów, z kolei z radykalną prawicą już blisko 14 proc. ankietowanych. Jednocześnie w ciągu półtorej dekady z 5 do 15,3 proc. zwiększył się odsetek Andaluzyjczyków deklarujących się jako zwolennicy skrajnej lewicy. Osoby centrowe stanowią około jednej trzeciej populacji regionu.

Różne diagnozy

Sondaże odzwierciedlają skręt Andaluzji w prawo, ale nie mówią zbyt wiele o przyczynach zmian zachodzących w tej wspólnocie autonomicznej. W dyskusjach na ten temat dominuje przekonanie, że doszło do wyraźnej demobilizacji lewicowych wyborców. Z powodu rozczarowania PSOE i innymi ugrupowaniami nie chcą oni więc angażować się politycznie. Z drugiej strony w niedzielnych wyborach najwięcej nowych mandatów uzyskała właśnie skrajnie prawicowa partia regionalistyczna AA.

Już kilka lat temu eksperci twierdzili, że wyraźny spadek poparcia dla socjalistów ma związek ze znużeniem społeczeństwa ich prawie czterdziestoletnimi rządami. PSOE wraz z innymi lewicowymi partiami miało zwyczajnie się „zużyć” i rozczarować lewicowych wyborców. Partia przez tyle lat rządzenia Andaluzją wyraźnie rozminęła się z nowymi oczekiwaniami społecznymi.

Dużo lepiej odczytują je nacjonaliści. Vox z każdymi wyborami zyskuje poparcie, choć jeszcze dekadę temu oscylowało ono w Andaluzji wokół błędu statystycznego. Ugrupowanie oparło tegoroczną kampanię o hasła sprzeciwu wobec legalizacji nielegalnych imigrantów przez socjalistyczny rząd centralny, proponując wprowadzenie zasady „parytetu narodowego”, zgodnie z którym to obywatele Hiszpanii mieliby w pierwszej kolejności dostęp do usług publicznych i opieki zdrowotnej. Podobne hasła wydają się być wyjątkowo chwytliwe w jednym z najbiedniejszych regionów kraju.

W regionie zachodzą też zmiany demograficzne i ekonomiczne. O obliczu andaluzyjskiej polityki decydują już głównie osoby niepamiętające czasów po wojnie domowej między lewicą i prawicą, a więc nie utożsamiające się tak silnie z podziałem zarysowanym podczas tego konfliktu. Nowe pokolenia maja być przede wszystkim zainteresowane czerpaniem korzyści ze zmian technologicznych, których wykorzystanie  ma gwarantować właśnie prawica.

Za przemianę nastrojów społecznych ma również odpowiadać prezydent Andaluzji. Moreno jako przedstawiciel umiarkowanego skrzydła PP dokonał swoistej de-demonizacji prawicy w oczach mieszkańców andaluzyjskiej wspólnoty autonomicznej, która stereotypowo kojarzyła się z dużymi właścicielami ziemskimi. Rządy Moreno są dobrze odbierane przez społeczność regionu – według badań sprzed kilku miesięcy, prawie połowa z nich ocenia je jako dobre albo bardzo dobre.

Zapowiedź klęski?

Wybory w najludniejszym regionie Hiszpanii wzbudziły duże zainteresowanie komentatorów w całym kraju, ponieważ są one uznawane za odzwierciedlające ogólne społeczne nastroje. Wyniki głosowania w Andaluzji mniej więcej pokrywały się więc z sondażami przed przyszłorocznymi wyborami do Kortezów Generalnych, choć PP i Vox na szczeblu centralnym mogą według badań liczyć na nieco mniejsze poparcie.

To zły prognostyk dla PSOE, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że kandydatem socjalistów na prezydenta Andaluzji była szefowa lokalnych struktur María Jesús Montero. Jest ona bowiem jednocześnie drugą osobą w całej partii po jej sekretarzu generalnym, czyli premierze Sanchezie. Wynik wyborów był zresztą tematem poniedziałkowego posiedzenia władz lewicy, która według zapowiedzi jej liderów chce skupić się teraz na ostrzeganiu Hiszpanów przed pogłębiającym się uzależnieniem centroprawicy od nacjonalistów.

Tego rodzaju strategia wydaje się być jednak mało przekonująca. Po pierwsze, nastroje społeczne w Hiszpanii wyraźnie przechyliły się w prawo, o czym świadczą wyniki kolejnych wyborów regionalnych, dlatego dalsza demonizacja Vox-u jako przyszłego koalicjanta PP na szczeblu ogólnokrajowym jest już raczej skazana na porażkę. Po drugie, PSOE najwyraźniej w ogóle nie zamierza wyciągać wniosków ze swoich przegranych i nie zmienia swojej strategii politycznej. Mimo że w przeciągu zaledwie sześciu miesięcy socjaliści ponieśli czwartą z rzędu klęskę w wyborach regionalnych.

Głosy nawołujące do zmian w PSOE zaczynają się pojawiać, ale nadal wydają się być odosobnione. Prezydent wspólnoty Kastylii-La Manchy Emiliano García-Page uważa, że Sanchez powinien odczytać wyniki kolejnych wyborów jako ostrzeżenie od wyborców, niezadowolonych zwłaszcza z zawierania przez socjalistów sojuszy ze „skrajnie prawicowymi separatystami”. García-Page zapewne nawiązywał w ten sposób do wsparcia regionalistycznych ugrupowań dla rządu na szczeblu centralnym, jak i zapewne do wspólnych rządów PSOE z Nacjonalistyczną Partią Basków (PNV) w rządzie Kraju Basków.

Oczywiście nieco inne nastroje panują po prawej stronie sceny politycznej, choć i tutaj trudno mówić o całkowitej sielance. Z wypowiedzi prezydenta Andaluzji wynika, że nie chce on współrządzić regionem wraz z nacjonalistami, choć bez nich zwyczajnie nie będzie miał parlamentarnej większości. Lider centroprawicy Alberto Núñez Feijóo wydaje się być już z kolei skupiony na ogólnokrajowej kampanii, postrzegając wynik niedzielnych wyborów jako sygnał zmęczenia rządami socjalistów. Hiszpania w przyszłym roku, podobnie jak Andaluzja, ma zamienić kolor czerwony na niebieski.

Maurycy Mietelski

fot. Junta de Andalucía / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)