Na kłopoty Sarmata
Rosja przeprowadziła udany test nowego międzykontynentalnego pocisku balistycznego. Prezydent Władimir Putin nazwał rakietę Sarmat, zdolną do przenoszenia głowic jądrowych, „najpotężniejszym” pociskiem na świecie.
Rosyjska telewizja państwowa wyemitowała nagranie przedstawiające Siergieja Karakajewa, dowódcę rosyjskich wojsk rakietowych, składającego Putinowi raport z tego, co Moskwa określiła jako udany start.
Rakieta Sarmat ma wejść do służby bojowej jeszcze pod koniec tego roku i zastąpić pociski rakietowe Wojewoda. Putin powiedział, że Sarmat jest równie potężny jak Wojewoda, ale o większej precyzji.
Test przeprowadzono w kontekście obaw o rozpad architektury kontroli zbrojeń, która przez dziesięciolecia regulowała arsenały nuklearne Stanów Zjednoczonych i Rosji.
New START, ostatni traktat między Rosją a Stanami Zjednoczonymi, ograniczający liczbę głowic strategicznych i systemów przenoszenia, wygasł w lutym. Po raz pierwszy od ponad pół wieku dwie największe potęgi nuklearne świata nie mają żadnych formalnych ograniczeń.
Obie strony wielokrotnie oskarżały się nawzajem o nieprzestrzeganie postanowień Nowego START-u.
Według rosyjskich doniesień zasięg rakiety Sarmat jest znacznie większy niż innych znanych dotąd rakiet podobnej klasy. Dzięki możliwości poruszania się nie tylko po trajektorii balistycznej, ale także suborbitalnej ma on przekraczać 35 tysięcy kilometrów (do tej pory szacowano na 18 tysięcy kilometrów).
Według Putina, całkowita moc głowic przenoszonych przez rakietę jest ponad czterokrotnie większa niż jakiegokolwiek najpotężniejszego zachodniego odpowiednika (według nieoficjalnych źródeł, Sarmat przenosi 10 głowic jądrowych o mocy po 750 kT), celność głowic jest zaś dwukrotnie lepsza niż dotąd używanych.
Zachodni obserwatorzy studzą emocje. George Barros, analityk z Instytutu Studiów nad Wojną, powiedział, że Sarmata „nie jest interesujący, biorąc pod uwagę szerszy obraz i leżące u jego podstaw zasady odstraszania nuklearnego i wzajemnego gwarantowanego zniszczenia”.
Rosyjski prezydent wykorzystując udany test rakiety Sarmat chce zademonstrować siłę militarną po tym, jak Rosja nie zapewniła należytego bezpieczeństwa uroczystości z okazji Dnia Zwycięstwa 9 maja w Moskwie. Kreml uznał, że skrócony format wynika z „zagrożenia terrorystycznego” ze strony Ukrainy, która w ostatnich miesiącach znacznie zwiększyła liczbę ataków dronów na Rosję, w tym na Moskwę.
Udany test międzykontynentalnego pocisku prawdopodobnie ma również na celu odwrócenie uwagi od pogarszającej się sytuacji Rosji na polu bitwy.
Bartłomiej Cięszczyk



Na kłopoty Sarmata
Słoweńskie manewry wokół NATO
Japonia i Niemcy, czyli poza wartościami warto mieć też broń
Egzystencjalna wojna Partii Boga