Słoweńskie manewry wokół NATO
Nowy przewodniczący parlamentu Słowenii opowiada się za przeprowadzeniem referendum w sprawie przynależności kraju do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Nie jest to pomysł nowy, bo w ubiegłym roku był forsowany przez część koalicji rządzącej, ale pokazuje wyraźnie, że zwiększanie wydatków na obronność nie jest kwestią oczywistą dla słoweńskiego społeczeństwa.
Pod koniec ubiegłego tygodnia przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego został Zoran Stevanović, który wraz ze swoim ugrupowaniem Resni.ca po raz pierwszy znalazł się w parlamencie. Wśród swoich priorytetów na początku urzędowania wymienił między innymi przeprowadzenie referendum w sprawie członkostwa Słowenii w NATO, a także złożenie wizyty w Rosji. W obu przypadkach chodzi o obietnice składane wyborcom w czasie kampanii przed niedawnymi wyborami parlamentarnymi.
Wybiórcza suwerenność
Szef prawicowego ugrupowania powstałego w czasie pandemii koronawirusa, a dokładniej na bazie protestów przeciwko lockdownowi, postrzega sojusz za organizację angażującą Słowenię w niezwiązane z jej interesami konflikty zbrojne. Wprawdzie Stevanović opowiada się za szeroką współpracą międzynarodową (z tego powodu chce zresztą pojechać do Moskwy), ale ma ona uwzględniać zasadę niezależności i suwerenności kraju.
Co ciekawe, dla przewodniczącego Resni.cy sensu nie ma obecnie przeprowadzanie podobnego głosowania w sprawie Unii Europejskiej. Akurat kwestia opuszczenia wspólnoty nie zyskałaby poparcia Słoweńców, którzy mają czerpać duże korzyści z racji członkostwa w unijnych strukturach.
Argumentacja przewodniczącego słoweńskiego parlamentu wydaje się nie być do końca spójna. UE jest bowiem organizacją dużo mocniej ingerującą w funkcjonowanie swoich członków, niż ma to miejsce w przypadku NATO. Wprawdzie nie każdy aspekt polityki państw członkowskich wspólnoty jest regulowany w ten sposób, tym niemniej w wielu kwestiach konieczne jest dostosowanie krajowego ustawodawstwa do unijnych przepisów. Sojusz Północnoatlantycki dotyczy jedynie współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa, więc w dużo mniejszym stopniu narzuca swoją wolę wszystkim członkom.
Dodatkowo przynależność Słowenii do NATO i UE cieszy się według sondaży podobnym poparciem społecznym. Badania opinii publicznej przeprowadzone w ubiegłym roku wskazywały, że przynależność do sojuszu w zależności od ankiety popiera od 58 proc. do 73 proc. respondentów. W przypadku wspólnoty poparcie dla niej sięga od 74 proc. do nawet 83 proc. badanych.
Członkostwo tak, wydatki nie
Propozycja przeprowadzenia referendum w sprawie członkostwa w NATO, którą w lecie ubiegłego roku poparły partie tworzące koalicyjny rząd Roberta Goloba, została dokładnie przenalizowana przez ośrodki badań opinii publicznej . O ile dalsza przynależność do Sojuszu Północnoatlantyckiego cieszyła się poparciem we wszystkich sondażach, o tyle widoczne były rozbieżności w sprawie zwiększenia wydatków na obronność.
W jednym z przytaczanych przez media badań za przeznaczaniem większej ilości środków na siły zbrojne opowiadała się blisko połowa respondentów. W innym przeciwko osiągnięciu przez Słowenię celów stawianych przez NATO było ponad dwie trzecie ankietowanych. Niektóre sondaże wskazywały też na niechęć Słoweńców do przeprowadzenia samego referendum w sprawie członkostwa w sojuszu.
Sam temat przeprowadzenia głosowania w tej sprawie pojawił się po dyskusjach wewnątrz ustępującego rządu. Lewicowi koalicjanci premiera Słowenii sprzeciwili się podnoszeniu wydatków na obronność do poziomu wymaganego przez Stany Zjednoczone. Golob stwierdził wówczas, że Słowenia może jedynie wypełnić swoje zobowiązania wobec sojuszników, albo opuścić struktury euroatlantyckie. Zdaniem lidera liberalnego Ruchu Wolności (GS) wszelkie inne propozycje są czystym populizmem.
Ostatecznie głosowanie w tej sprawie nie odbyło się, choć zostało zatwierdzone przez rząd GS, Socjaldemokratów (SD) i partii Lewica przed zorganizowanym pod koniec czerwca ubiegłego roku szczytem NATO. W drugiej połowie lipca głosami części prawicy, mniejszości narodowych i… ugrupowania Goloba propozycja została odrzucona przez Zgromadzenie Narodowe. Nie doszło też do referendum konsultacyjnego w sprawie samego zwiększenia wydatków na obronność.
Wyzwanie dla nowego rządu
Problem przyszłości słoweńskiej armii i sojuszniczych zobowiązań oczywiście nie zniknął. Na razie Słowenii udało się zrealizować cel dotyczący wzrostu wydatków na siły zbrojne do poziomu 2 proc. rocznego PKB, a więc nie znajduje się ona już na końcu stawki spośród europejskich państw członkowskich Sojuszu Północnoatlantyckiego. Nowa władza, która powstanie po niedawnych wyborach parlamentarnych będzie natomiast musiała podjąć kolejne wiążące decyzje.
Podejście do kwestii finansowania słoweńskiego wojska nie przebiega według prostych linii ideologicznych. Oprócz Resni.cy najmocniej zwiększaniu wydatków na zbrojenia sprzeciwiają się lewicowe ugrupowania. Skrajna lewica wraz z socjaldemokratami twierdzi, że presja na dodatkowe finansowanie armii jest następstwem histerii rozpętanej na początku ubiegłego roku, w związku z przejęciem władzy w USA przez Donalda Trumpa i jego groźbami dotyczącymi możliwego opuszczenia NATO. Według lewicy państwo powinno inwestować przede wszystkim w bezpieczeństwo socjalne i usługi publiczne, bo od wielu lat dochodzi w tym obszarze do zaniedbań. Poza tym Słowenii nie zagrażają jej sąsiedzi, dlatego zwiększone wydatki na siły zbrojne nie mają żadnego uzasadnienia.
Za dostosowaniem się do wymagań Ameryki opowiadają się lewicowi liberałowie oraz większość reprezentowanej w parlamencie Słowenii prawicy. Partia ustępującego szefa rządu zobowiązała się już zresztą do stopniowego podwyższania wydatków na obronność przez najbliższą dekadę. Golob jesienią ubiegłego roku przekonywał, że jest to nie tylko sprawa bezpieczeństwa kraju, lecz również szansa na rozwój gospodarczy poprzez wzmocnienie swojego własnego przemysłu zbrojeniowego. Spełnienie oczekiwań Trumpa popiera też konserwatywna Słoweńska Partia Demokratyczna (SDS), która wraz z chadecką Nową Słowenią (NSi) i centroprawicowymi Demokratami opowiada się za znacznym zwiększeniem finansowania celów obronnych.
Słowenia znajduje się obecnie na etapie tworzenia nowej koalicji rządowej. Wybór Stevanovicia na funkcję przewodniczącego parlamentu został z tego powodu uznany za wstęp do budowy prawicowego gabinetu, w którym Resnic.a byłaby jednym z partnerów SDS-u. W kwestii podejścia do NATO byłby to problematyczny sojusz, bo partia byłego premiera Janeza Janšy nie tylko opowiada się za ścisłą współpracą euroatlantycką, ale też jest uważana za jednego z głównych europejskich sojuszników Białego Domu. Referendum w sprawie członkostwa Słowenii w NATO będzie więc zależeć od kształtu nowego rządu.
Maurycy Mietelski


Świat

Słoweńskie manewry wokół NATO
Japonia i Niemcy, czyli poza wartościami warto mieć też broń
Egzystencjalna wojna Partii Boga
Chile odgradza się od imigrantów