Péter Magyar wzbudza pierwsze kontrowersje
Nominacja szwagra na ministra sprawiedliwości ściągnęła falę krytyki na premiera elekta Węgier Pétera Magyara. Lider partii Tisza w tym tygodniu oficjalnie przejmie władzę, a wokół jego decyzji personalnych i relacji z reszta opozycji narosły już spore kontrowersje.
W ubiegłym tygodniu zwycięzcy kwietniowych wyborów parlamentarnych na Węgrzech przedstawili listę przyszłych ministrów. Gabinet Magyara będzie większy od ustępującego rządu Viktora Orbána z powodu wydzielenia zupełnie nowych ministerstw. Spora część nazwisk przyszłych szefów resortów zasadniczo była znana już wcześniej, ale największy rozgłos zyskała osoba nietypowana dotąd do funkcji ministra.
Szwagier w rządzie…
Chodzi mianowicie o Mártona Mellétheti-Barnę. Nowy minister sprawiedliwości dotąd był głównym prawnikiem Tiszy, a także reprezentował Magyara podczas licznych procesów sądowych przeciwko mediom wspierającym Fidesz. Nie należał on jednak do najważniejszych postaci medialnych ugrupowania, dostając się do parlamentu dopiero z dwudziestego trzeciego miejsca na liście krajowej.
Najprawdopodobniej przyszły szef węgierskiego rządu nie eksponował wcześniej kandydatury Mellétheti-Barny, ponieważ jest on zarówno jego bliskim kolegą ze studiów prawniczych, jak i szwagrem. Przyszły minister sprawiedliwości jesienią ubiegłego roku poślubił siostrę Magyara, która również jest prawnikiem.
Decyzja lidera Tiszy wywołała kontrowersje nie tylko wśród prawicowych mediów, ale również na oficjalnych grupach sympatyków partii. Magyar musiał z tego powodu ustosunkować się do krytyki. W nagraniu wideo powiedział, że sytuacja „stanowiła dla niego poważne dylemat”, dlatego jego siostra na czas urzędowania swojego męża zawiesi praktykę prawniczą, a wszelkie konflikty interesów będą rozwiązywane w transparenty sposób.
...kuzyn w akademii nauk
Magyar do ubiegłego tygodnia utrzymywał w tajemnicy nazwiska szefów resortów sprawiedliwości oraz spraw wewnętrznych. Drugim z ministerstw pokieruje ostatecznie Gábor Pósfai, dotąd będący szefem austriackiego i węgierskiego oddziału sieci sklepów odzieżowych Decathlon. Pósfai jest kolejnym politykiem Tiszy deklarującym się jako były wyborca Fideszu, który rozczarował się sposobem rządzenia krajem przez tą partię. Podobnie jak Mellétheti-Barny nie należał on do medialnych liderów ugrupowania, choć był jego dyrektorem operacyjnym.
Sama nominacja Pósfaia może wzbudzać pewne wątpliwości głównie z powodu braku doświadczenia w sprawach związanych z głównymi zadaniami resortu. Uwagę zwraca natomiast fakt, że zaledwie kilka dni później prezesem Węgierskiej Akademii Nauk został Mihály Pósfai, prywatnie kuzyn przyszłego ministra spraw wewnętrznych.
Nowy szef Węgierskiej Akademii Nauk pozytywnie wypowiadał się na temat zmian politycznych zachodzących w kraju. Magyar dzień przed jego wyborem uczestniczył zresztą w otwarciu zgromadzenia ogólnego instytucji, zapowiadając w swoim wystąpieniu przeprowadzenie reformy węgierskiej nauki. Ma ona polegać zwłaszcza na scaleniu instytucji podległych Węgierskiej Sieci Badawczej (HUN-REN), wydzielonych z Węgierskiej Akademii Nauk w czasach rządów Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP).
Koncert niezgody
Przeciwnicy systemu stworzonego przez Orbána wciąż świętują zwycięstwo nad ustępującym premierem Węgier. Przejęcie od niego władzy przez Magyara również ma być okazją do celebracji. Chciał o to zadbać między innymi burmistrz Budapesztu Gergely Karácsony, którego lewicowa partia Dialog dla Węgier (PM) nawet nie brała udziału w kwietniowych wyborach parlamentarnych.
Karácsony wieczorem w piątek (08.05), czyli w przeddzień inauguracyjnego posiedzenia nowej kadencji parlamentu, planował organizację wydarzenia pod tytułem „Koncert pożegnania systemu”. Magyar uznał jednak jego inicjatywę za „szkodliwą i niegrzeczną”, bo sam chce uczynić dzień przejęcia przez siebie władzy „narodowym świętem zmiany systemu”. Co więcej, lider Tiszy retorycznie pytał polityka PM, czy zmagająca się z problemami finansowymi stolica jest w stanie pokryć koszty organizacji koncertu.
Przepychanki między liderami dotychczasowej opozycji zakończyły się ostatecznie kompromisem. Zwolennicy Magyara w sobotę (09.05) będą mogli najpierw spotkać się na stołecznym Moście Łańcuchowym, aby następnie przemaszerować na Plac Lajosa Kossutha, żeby przed siedzibą Zgromadzenia Narodowego obejrzeć na telebimach uroczystość zaprzysiężenia nowego premiera Węgier.
Bitwa o fundusze
Oczywiście najważniejsza z punktu widzenia węgierskiego społeczeństwa będzie ostatecznie realna polityka prowadzona przez nowe władze, choć hasła o walce z nepotyzmem i układami zawsze prezentują się pięknie na przedwyborczych plakatach. W tej kwestii wiadomo jeszcze niewiele, choć portal Politico już ostrzega, że w rzeczywistości Magyar nie będzie realizował polityki skrajnie odmiennej od tej prowadzonej dotąd przez Orbána.
Mogą o tym świadczyć zarówno deklaracje lidera Tiszy z czasów kampanii wyborczej, jak i wypowiedzi po jego spotkaniu z premier Włoch Giorgią Meloni. Magyar podkreślał, że Węgry i Włochy łączy wspólne spojrzenie na wiele spraw, w tym choćby na kwestię imigracji. Węgierski premier elekt przed wyborami zapowiadał wstrzymanie wydawania wiz pracowniczych dla obcokrajowców oraz uszczelnienie ogrodzenia na węgiersko-serbskiej granicy.
Priorytetem dla nowej władzy ma być natomiast otrzymanie środków z Unii Europejskiej. Czasu na spełnienie oczekiwań Komisji Europejskiej jest tymczasem niewiele, bo pieniądze z funduszu odbudowy po pandemii koronawirusa można otrzymać tylko do sierpnia. Z doniesień mediów wynika, że Magyar najprawdopodobniej nie otrzyma całej kwoty, ponieważ czasu zostało już zbyt mało. Negocjacje w tej sprawie trwają, a ich koniec ma nastąpić pod koniec maja. Będzie to pierwszy poważny test dla polityka, który dzięki wielu obietnicom uzyskał ogromny mandat społeczny do rządzenia.
Maurycy Mietelski



Péter Magyar wzbudza pierwsze kontrowersje
Korupcja i gospodarka zachwiały rządem Grecji
Wywiad z Łukaszenką: dialog z USA, lojalność wobec Kremla i propaganda sukcesu
Requiem dla bułgarskich postkomunistów