Trudne zadanie Rumena Radewa
Nowy, jednopartyjny rząd Bułgarii zaczyna swoją misję z ogromnym społecznym mandatem. Do priorytetów gabinetu Rumena Radewa mają należeć zmiany w wymiarze sprawiedliwości oraz w gospodarce, za to nie zamierza on represjonować polityków odsuniętych od władzy po protestach społecznych.
Formowanie nowego rządu było tak naprawdę jedynie formalnością. Postępowa Bułgaria (PB) w kwietniowych wyborach parlamentarnych uzyskała samodzielną większość, stając się pierwszym od prawie trzech dekad ugrupowaniem, któremu to się udało. Bułgarska prezydent Ilijana Jotowa we wtorek rozpoczęła konsultacje z partiami reprezentowanymi w Zgromadzeniu Narodowym, a już dwa dni później (07.05) powierzyła misję tworzenia rządu swojemu poprzednikowi.
Zaufani, technokraci, niespodziewani
Rząd Radewa będzie składał się łącznie z osiemnastu ministerstw. To oznacza, że zlikwidowany zostanie zaledwie jeden działający dotychczas resort. Nowy premier Bułgarii będzie miał ponadto czterech zastępców. Jednym z wicepremierów będzie Iwo Christow, dziennikarz określany powszechnie mianem „ideologa Radewa”, który nie otrzymał dokładnego zakresu zadań.
Na funkcje ministrów Radew powołał zarówno swoich bliskich współpracowników, jak i osoby nieznane dotąd bułgarskiej opinii publicznej. Do tej pierwszej grupy należą zwłaszcza nowy minister finansów Gyłyb Donew, uważany za prawą rękę lidera postępowców. Donew w przeszłości był szefem kancelarii prezydenckiej Radewa, a także przed trzema laty stał na czele rządu technicznego.
Szef resortu finansów jest jednym z kilku polityków biorących udział w tego rodzaju gabinetach, powołanych w czasie, gdy obecny premier pełnił jeszcze urząd prezydenta. W rządach technicznych stworzonych pod auspicjami Radewa uczestniczyli także wicepremier Atanas Pekanow, minister spraw wewnętrznych Iwan Demerdżiew, minister obrony Dimityr Stojanow, minister rozwoju regionalnego i robót publicznych Iwan Szyszkow i minister kultury Ewtim Miłoszew.
Za największą sensację uznano nominację Welisławy Petrowej-Czymowej na stanowisko szefowej dyplomacji. Była ona wiceministrem w kilku rządach technicznych, a z wykształcenia jest doktorem biologii. Kontrowersje wzbudzają z kolei minister sprawiedliwości Nikołaj Najdenow oraz minister edukacji i nauki Georgi Wałczew. Pierwszy z nich jest osobą praktycznie nieznaną, mającą za sobą karierę w powszechnie krytykowanych organach sądowniczych. Pod rządami drugiego na Uniwersytecie Sofijskim doszło do kilku głośnych skandali związanych z bezprawnymi nominacjami czy molestowaniem seksualnym.
Priorytety
Największą pracę do wykonania będzie miał najprawdopodobniej nowy szef resortu sprawiedliwości. Najdenow ma być twarzą reform sądownictwa, wymienianych przez Radewa jako jeden z jego priorytetowych celów. O zmianach w instytucjach publicznych mówiła zresztą także prezydent, która w czasie zaprzysiężenia nowego rządu stwierdziła, że powinien on przywrócić zaufanie społeczeństwa do polityków oraz organów państwa.
Pierwszym zadaniem do wykonania przez rząd ma być wybranie nowego składu Najwyższej Rady Sądownictwa. Jej obecny skład jest regularnie oskarżany o skrajnie upolitycznienie, a przede wszystkim o powiązania z nielegalnymi grupami wpływu. Niektóre organizacje skupiające sędziów i prawników apelują o przeprowadzenie daleko idących zmian, takich jak zwiększenie przejrzystości wyboru członków tej instytucji.
Drugim najważniejszym priorytetem nowych władz w Sofii ma być przyjęcie tegorocznego budżetu. W tej kwestii nie będzie jednak większych niespodzianek. PB twierdzi, że właściwie zakończyło już pracę nad ustawą budżetową, która będzie opierać się na założeniach przygotowanych przez poprzednią koalicję rządzącą.
Radew musi zając się niektórymi kwestiami „tu i teraz”. Chodzi w tym kontekście zwłaszcza o przeciwdziałanie rosnącej inflacji, która zaczęła szybko rosnąc po wybuchu wojny pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem. Postępowcy zapowiadają, że niedługo podejmą działania na rzecz zatrzymania wzrostu cen, choć nie wiadomo na razie, na czym miałyby one polegać. Nie wykluczają oni, że państwo będzie musiało się po raz kolejny zadłużyć. Z drugiej strony ekonomiści liczą na ujawnienie przez nowe władze prawdziwego stanu finansów publicznych.
Pomóc w ożywieniu bułgarskiej gospodarki mają fundusze z Unii Europejskiej. Podstawowym zadaniem Pekanowa jako wicepremiera kraju ma być właśnie wykorzystanie środków od wspólnoty w ramach „Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności” po pandemii koronawirusa. Sofii grozi utrata części pieniędzy z powodu nieprzeprowadzenia odpowiednich reform wymaganych przez Brukselę.
(Na razie) bez zemsty
Warto przypomnieć, że przedterminowe wybory parlamentarne odbyły się po ustąpieniu gabinetu Rosena Żelazkowa w związku z masowymi społecznymi protestami. Ich uczestnicy oskarżali zwłaszcza polityków centroprawicowych Obywateli na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii (GERB) i reprezentujący mniejszość turecką Ruch na rzecz Praw i Wolności (APS) o stworzenie oligarchicznego oraz klientelistycznego systemu.
Za jego funkcjonowanie odpowiadają lider GERB i były premier Bojko Borisow oraz przewodniczący APS Dejan Peewski, którzy zgodnie z propozycjami przedstawionymi podczas inauguracyjnego posiedzenia parlamentu mieli zostać pozbawieni ochrony ze strony służb państwowych. Liderzy PB odrzucili ten wniosek twierdząc, że prawo nie powinno być tworzone z myślą o konkretnych osobach, dlatego to nie politycy będą decydować o losie swoich konkurentów.
Postępowcy nie poparli również wniosku centroprawicowej Demokratycznej Bułgarii (BG) o utworzeniu komisji śledczej w sprawie pochodzenia majątku Peewskiego. Reprezentant bułgarskich Turków jest od lat postacią wzbudzającą ogromne kontrowersje, ponieważ zgodnie z oświadczeniami majątkowymi jest on niezbyt zamożnym politykiem, choć jednocześnie jego matka ma posiadać ogromne aktywa w postaci różnego rodzaju firm i koncernów medialnych, a także nieruchomości znajdujących się choćby w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Nowa partia rządząca w tym przypadku również stwierdziła, że „sprawy prywatne” nie powinny być przedmiotem politycznego sporu, zaś państwo stworzyło już mechanizmy pozwalające na rozliczanie wszelkich nieprawidłowości. Trzeba przyznać, iż ugrupowanie Radewa jest bardzo łaskawe dla swoich poprzedników, bo bułgarskie społeczeństwo wydaje się być żądne przysłowiowej krwi. Czas pokaże, czy w przypadku problemów i spadku poparcia nowy bułgarski rząd nie powróci jednak do rozliczania swoich poprzedników. Na razie ma duży mandat społeczny, ale może stać się ofiarą rozbudzonych przez siebie oczekiwań.
Maurycy Mietelski



Trudne zadanie Rumena Radewa
Péter Magyar wzbudza pierwsze kontrowersje
Korupcja i gospodarka zachwiały rządem Grecji
Wywiad z Łukaszenką: dialog z USA, lojalność wobec Kremla i propaganda sukcesu