Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Scott Brown to lekcja dla Demokratów w rok po zaprzysiężeniu Obamy


20 styczeń 2010
A A A

Doradcy prezydenta Obamy dystansują kwestię reformy systemu ubezpieczeń zdrowotnych od zwycięstwa Republikanina Scotta Browna w wyborach do Senatu, gdzie zajmie on miejsce zmarłego Edwarda Kennedy'ego.

Image
Scott Brown
"Musimy przyjąć do wiadomości to, co ludzie chcieli nam przez tę decyzję powiedzieć" - powiedział główny doradca prezydenta Baracka Obamy, David Axelrod.
"Na pewno nie zignorujemy tego problemu, bo to tylko pogorszy sytuację" - dodał Axelrod w wywiadzie dla MSNBC.

Zdaniem Roberta Gibbsa, rzecznika prasowego Białego Domu, służba zdrowia to jedynie "jeden z aspektów" niezadowolenia amerykańskich wyborców, czego przejawem było oddanie głosu na Browna.

Nick Shapiro,inny rzecznik Baracka Obamy, powiedział, że "Prezydent rozumie i szanuje decyzję wyborców w Massachusetts".

Scott Brown, mało znany republikański senator stanowy z Massachusetts, wygrał we wtorek wybory do Senatu USA, by zająć miejsce po zmarłym Edwardzie Kennedy'm. Martha Coakley, do głosowania na którą zachęcał sam prezydent Obama, przegrała 5 procentami głosów.

"Dzisiaj przemówił niezależny głos Massachusetts" - powiedział Scott Brown po ogłoszeniu wyników. Otrzymał on 52 proc. głosów, a Martha Coakley, strartująca z ramienia Partii Demokratycznej prokurator generalna stanu, 47 proc.

Wynik wyborów w Massachusetts sprawił, że Demokraci mogą mieć niemałe problemy z ostatecznym uchwaleniem reformy służby zdrowia, którą Edward Kennedy nazwał "sprawą mojego życia". Partia Demokratyczna straciła bowiem 60-osobową większość potrzebną, by uniknąć procedury obstrukcji ustawodawczej (tzw. filibuster).

Reforma przyjęta przed Bożym Narodzeniem przez Senat stoi pod tym większym znakiem zapytania, że nawet centrowi Demokraci (jak Jim Webb), apelują o to, by przełożyć głosowanie nad ostatecznym tekstem ustawy, dopóki Scott Brown nie zostanie zaprzysiężony.
Sprawę zapowiada ułatwić Izba Reprezentantów, która - jak zaznaczają kongresmeni - nie spieszy się z przyjęciem senackiej wersji reformy.

Scott Brown cieszy się poparciem ruchu Tea Party, populistycznemu prawicowemu ruchowi sprzeciwu wobec rządu Baracka Obamy, "wielkiego rządu", a zwłaszcza - pakietu stymulującego dla amerykańskiej gospodarki i wydatków z federalnego budżetu.

Jak podkreślają komentatorzy, wybór Browna to kolejny, bardzo widoczny znak spadku zaufania dla Baracka Obamy w rok od zaprzysiężenia.
Dodatkowo, Scott Brown w swojej kampanii odwoływał się do wyborców niezależnych, a więc tych, którzy w 2008 roku zagłosowali na Baracka Obamę.

Dzisiaj, w rok po zaprzysiężeniu, Barack Obama cieszy się poparciem 56 proc.  wyborców. Jako osobę, a nie polityka, lubi go jednak dziewięciu na dziesięciu Amerykanów, nawet trzy czwarte wyborców głosujących na Republikanów.
W zeszłym roku poparcie dla prezydenta Obamy wynosiło 74 proc. głosów.
Najniższe wyniki w sondażach zanotował on w lipcu, gdy mniej niż 50 proc. Amerykanów pozytywnie oceniało jego pracę.

Tymczasem Scott Brown wielokrotnie powtarzał, że startuje w wyborach do Senatu USA, "nie po zająć miejsce po Edwardzie Kennedy'm, ale po to, by zająć miejsce przyznane mu przez lud".

W jednej z wypowiedzi telewizyjnych, Scott Brown opisał siebie jako kogoś, kto zawsze "działał w  sposób przejrzysty, przykładając uwagę do najdrobniejszych spraw". Zaznaczył, że jest "niezależnym w myśleniu i głosowaniu, a popierać będzie pomysły dobre merytorycznie - bez względu na to, czy będzie to dobry pomysł Demokraty czy Republikanina".


Na podstawie: nytimes.com, boston.com