Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Bezpieczeństwo Oczekiwania wobec konferencji w Bonn

Oczekiwania wobec konferencji w Bonn


07 grudzień 2011
A A A
Na początku grudnia w niemieckim mieście Bonn odbędzie się konferencja dotycząca przyszłości Afganistanu, zwłaszcza po roku 2014, kiedy to planowane jest wycofanie się wojsk NATO i całkowite przekazanie władzy nad krajem w ręce afgańskiego rządu. Czego możemy się spodziewać po tej konferencji?

Problemy Afganistanu są niezwykle złożone i z pewnością rozwiązanie ich nie będzie łatwe. Uczestnicy konferencji w Bonn będą musieli zmagać się z bardzo szeroką gamą trudności, począwszy od spraw militarnych, poprzez problemy gospodarcze tego kraju po brak poszanowania dla podstawowych praw człowieka. Wydaje się, że bardzo ciężko będzie ustalić jakąś hierarchię tych problemów, a ponadto nie wszystkie zainteresowane strony są zgodne co do metod ich rozwiązania.

Z pewnością kluczową kwestią, o ile właśnie nie najważniejszą, jest sprawa militarnej obecności obcych wojsk w tym kraju. I to zarówno do 2014 roku jak i już po wycofaniu się wojsk NATO z tego terenu. Pojawiają się bowiem głosy, że Amerykanie pragną, by w Afganistanie powstawała ich baza wojskowa, a wywiady obu państw ściśle ze sobą współpracowały. Na takie rozwiązanie z pewnością nie zgodzą się przedstawiciele krajów ościennych, a także pozostałe światowe mocarstwa, czyli Chiny i Rosja, dla której Afganistan nadal pozostaje bardzo ważnym terenem.

Rodzi się tutaj także kwestia tego ilu obcych żołnierzy będzie stacjonować w tym kraju już po oficjalnym opuszczeniu przez NATO, a także z jakich kontyngentów będą oni pochodzić. Bo to, że część oddziałów pozostanie w Afganistanie nawet po 2014 roku jest niemal pewne. Należy też pamiętać o szkoleniu jakiemu poddawani są żołnierze afgańskiej armii a także miejscowa policja, która jest praktycznie od podstaw tworzona przez przedstawicieli NATO. Te kwestie będą jednym z najbardziej drażliwych na bońskiej konferencji i na pewno wzbudzą najwięcej kontrowersji. Zresztą wydają się także najbardziej nurtujące dla samych Afgańczyków, którzy są mocno podzieleni w tej kwestii. Spora część z nich nie życzy sobie żadnej pozostałości po kontyngentach NATO i trzeba przyznać, że ich liczba wzrasta z każdym miesiącem stacjonowania obcych wojsk w ich kraju.

Kolejną kwestią do rozważenia dla państw uczestniczących w konferencji w Bonn będzie gospodarcza i finansowa przyszłość tego kraju. Jak wiadomo Afganistan jest jednym z najsłabiej rozwiniętych krajów świata, a ciągłe konflikty zbrojne nie pomagają w poprawie tej sytuacji. Nie oznacza to jednak całkowitej stagnacji, ponieważ pojawiają się w Kabulu inwestorzy z Chin, Turcji czy Rosji, ale należy im zapewnić bezpieczeństwo do prowadzenia interesów, a także zachęcić ich do większego zaangażowania w regionie. Jest to o tyle trudne, że oprócz sporego zagrożenia dla bezpieczeństwa napotykają oni na szereg innych problemów.

Z raportu przedstawionego z Parlamencie Europejskim przez Centrum ds. badań i ewaluacji w Afganistanie wynika, iż w tym kraju szerzy się korupcja i nepotyzm, a to oczywiście nie sprzyja inwestowaniu pieniędzy przez zagranicznych inwestorów. Raport wspomina także o wielu niedociągnięciach w reformie administracyjnej kraju, a także o braku zaufania obywateli do rządu oraz o braku pełnej legitymacji do sprawowania władzy przez tenże rząd.

W takich warunkach trudno o budowanie pozytywnych relacji z inwestorami i o tworzenie dobrego środowiska do inwestowania i rozwoju kraju. Dlatego też prace nad tym zagadnieniem należy rozpocząć jak najszybciej, aby w 2014 roku nie zostawić kraju w ekonomicznej dziurze. Jest to bardzo istotne ze względu nie tylko na dobre samego Afganistanu, ale też państw w całym regionie, które w pewnym stopniu są zależne od sytuacji w Kabulu.

Właśnie sytuacja w regionie wydaje się trzecim co do istotności problemem, chociaż w tym wypadku sporo zależy nie tylko od państw Unii Europejskiej i NATO, ale także od najbliższego sąsiada czyli Pakistanu. Władze tego kraju wydają się nastawione na współpracę w procesie stabilizacji Afganistanu, widząc w tym oczywiste korzyści także dla siebie. Nie należy zapominać wszakże o tym, że to właśnie Pakistan jest schronieniem dla wielu terrorystów i powinien dla dobra regionu rozpocząć walkę z nimi także u siebie, a nie tylko u sąsiada. Nie mniej jednak władze Pakistanu deklarują pełną współpracę z państwami NATO, apelując jednak o zwrócenie uwagi na przestrzeganie praw mniejszości etnicznych w Afganistanie.

Właśnie prawa człowieka będą jedną z ważniejszych kwestii na konferencji w Bonn. Nie chodzi tutaj tylko o wspomniane prawa mniejszości etnicznych, ale także prawa kobiet, o które bardzo mocno upomina się Unia Europejska. Wiele słyszy się o bardzo brutalnym zachowanie wobec Afganek i z pewnością jest to palący problem dla międzynarodowej społeczności. Tutaj sprawa jest o tyle skomplikowana, iż w grę wchodzą zaszłości historyczne i kulturowe, a zatem zapewne przyjdzie bardzo długo czekać na zmianę mentalności Afgańczyków w tej kwestii. Duża rolę powinny odegrać tutaj organizacje pozarządowe, które w łatwiejszy sposób mogą docierać do zwykłych mieszkańców tego kraju i edukować ich w kwestii przestrzegania praw kobiet.

I wreszcie nie należy zapominać o podstawowym problemie Afganistanu czyli o Talibach. Po zabiciu przez Amerykanów ich przywódcy Osamy Bin Ladena, wcale nie stali się oni mniej groźni. Wyparcie ich z Kabulu wcale nie oznacza, że nie stanowią już sporej siły w Afganistanie. Nadal ukrywają się w górach i wciąż są niezwykle groźni dla świata Zachodu. Być może nie stanowią już takiej siły politycznej jak przed rokiem 2001, jednak bardzo długa okupacja tego kraju przez wojska NATO sprawiła, że wielu mieszkańców Afganistanu jest skłonna poprzeć Talibów, jeżeli doprowadzą oni do wyrzucenia obcych żołnierzy z ich kraju.

Jak widać lista problemów wymagających rozwiązania jest spora, a uczestników konferencji czeka trudne zadanie. Wydaje się jednak, że nawet najwięksi optymiści nie wymagają od państw, które wezmą udział w spotkaniu w Bonn, znalezienia panaceum na wszystko. Opinia publiczna na całym świecie oczekuje bardziej deklaracji, że po 2014 roku Afganistan nie zostanie zostawiony samemu sobie i że nie powtórzy się sytuacja z 1989 roku, kiedy to Rosjanie zostawili ten kraj swojemu losowi, co zakończyło się w tragiczny sposób. Należy zastanowić się jak uzdrowić sytuację w Afganistanie, a przy tym dać ludności tego kraju znak, że może sama o sobie decydować. Znając mentalność Afgańczyków bardzo istotna jest właśnie ta ostatnia kwestia. Są oni w stanie znieść bardzo dużo, poza narzucaniem ich czyjejś woli. Przekonali się o tym już zarówno Rosjanie jak i Amerykanie. Teraz nadszedł czas, aby znaleźć odpowiednie rozwiązanie, które pomoże w rozwoju temu krajowi, a przy tym nie zahamuje demokratyzacji tego kraju. Być może na konferencji w Bonn nie padnie jeszcze żadna oficjalna deklaracja na ten temat, ale oczekuje się, że zostanie przyjęty jakiś plan działania. Zalążek planu.