Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Unia Europejska Włochy: kiedy stolicę trzeba dzielić na papieża i premiera

Włochy: kiedy stolicę trzeba dzielić na papieża i premiera


11 kwiecień 2011
A A A
Paradoksalnie, zbliżająca się beatyfikacja Jana Pawła II powoduje pogorszenie stosunków Kościoła katolickiego z państwem włoskim. Miała być współpraca, a piętrzą się problemy. Do dziś nie wiadomo, kto zapłaci za przygotowania, a kto więcej skorzysta. To jednak nie pierwsza tego typu sytuacja na Półwyspie Apenińskim – przez długi czas trwała tam prawdziwa wojna kościelna. Dzisiejsze stosunki między Kościołem a państwem włoskim regulują tzw. Traktaty Laterańskie zawarte w lutym 1929 roku. Pierwsza część umowy to 27 artykułów zebranych w części ‘Conciliazione’ (Pojednanie), drugą stanowi aneks finansowy, natomiast trzecia to konkordat. Traktaty zostały podpisane przez kardynała Pietro Gasparriego z ramienia Watykanu i Benito Mussoliniego, który reprezentował króla Wiktora Emanuela III. Do spotkania dwóch pełnomocników doszło w Bazylice św. Jana na Lateranie, a samo wydarzenie miało niezwykle uroczystą oprawę. Wszak kończyła się mała wewnętrzna wojna, a Mussolini mógł zacząć liczyć na Kościół, jako światowego poplecznika.

Nim doszło do podpisania Traktatów, relacje między państwem i kościołem były napięte. W 1870 roku Rzym został włączony do Królestwa Włoskiego, a Państwo Kościelne zdelegalizowano. Rok później, jednostronnym aktem królestwo postanowiło uregulować stosunki z Kościołem ogłaszając tzw. ‘Legge delle Guarentigie’. Papież oburzony przedmiotowym traktowaniem ogłosił się więźniem Rzymu a sam akt prawny ‘monstrualnym produktem rewolucyjnego prawodawstwa’. Od tamtej pory błogosławieństwo ‘Urbi et Orbi’  nie było już tak bardzo dla ‘urbi’ – papież udzielał go wewnątrz Bazyliki św. Piotra. Rzymowi się ono należało jako części świata, ale już nie jako siedzibie papieża, w końcu był on więziony…

Zaangażowanie Kościoła w wewnętrzne sprawy Włoch osiągnęło swoje apogeum na przełomie lat ’60 i ’70, kiedy pod wpływem biskupów z Piemontu Watykan wydał formułę ‘non expedit’. Kościół jednoznacznie zabraniał wiernym uczestniczyć w wyborach, czyli praktycznie zniechęcał do jakiejkolwiek aktywności politycznej. Oczywiście nie wszyscy Włosi podporządkowali się pomysłowi Kościoła, jednakowoż, wskazówki kleru odbiły się na frekwencji wyborczej, czy kandydaturach osób silnie utożsamiających się z nauką Watykanu. Oficjalne odwołanie ‘non expedit’ miało miejsce dopiero w 1919 roku. Stanowiło to znak dobrej woli i chęci uregulowania stosunków Kościół – państwo.

Niewątpliwie wielkie znaczenie dla omawianych stosunków był fakt, że znaczna część prominentnych włoskich polityków wywodziła się z katolickich środowisk, a demokracja chrześcijańska była w XIX i XX wieku znacznie silniejsza niż dzisiaj. Także księża brali udział w kształtowaniu politycznej rzeczywistości. Jednym z nich był Luigi Turzo, który w 1919 współzakładał Partito Popolare Italiano. Niedługo później wyemigrował z Włoch, w związku z rozwojem faszyzmu.

Wraz z rosnącą siłą Mussoliniego dopiero co ustanowione stosunki kościół-państwo zaczęły się szybko psuć. Totalitarny system chciał kontrolować wszystko, łącznie z sumieniami, co spotkało się ze zdecydowanym oporem Kościoła. Im bliżej wojny, tym bardziej Watykan patrzył Mussoliniemu na ręce, aż w końcu stosunki całkowicie się ochłodziły. Do zerwania Traktatów jednak nigdy nie doszło. Kościołowi zależało na utrzymaniu przywilejów, które dawała mu umowa, a w niestabilnej rzeczywistości międzywojennej łatwiej było o straty niż zyski.

Po II wojnie światowej pozycja Kościoła wzmocniła się w obliczu bankructwa faszystowskich pomysłów. Siła Watykanu została wykorzystana przez kościelną dyplomację i w 1948 roku założenia traktatów zostały włączone w konstytucję. Na mocy takiego rozwiązania, państwo nie mogło już jednostronnie wypowiedzieć umowy. Także jakiekolwiek zmiany mogły zostać wprowadzone jedynie przy obopólnej zgodzie. Do takiej doszło po długich negocjacjach. W 1984 podpisano tzw. Nowy Konkordat, którego jednym z założeń było wprowadzenie mechanizmu ‘otto per mille’ (osiem na tysiąc). W ten sposób państwo zobowiązywało się przekazywać kościołom 8 promili zysków z podatku dochodowego. W 1990 roku na ten cel wydano niecałe 400 mln euro, w 2000 już ponad 900 mln, a w 2008 kwota ta przekroczyła miliard euro. Który kościół otrzyma wsparcie decydują wierni, zaznaczając na swoim zeznaniu podatkowym organizację, którą chcą dotować. Można też oddać pieniądze z powrotem państwu, ale kwota w całości jest przeznaczana na m.in. walkę z głodem na świecie czy ochroną dóbr kultury. Od samego początku funkcjonowania systemu jego głównym beneficjentem jest Kościół katolicki, który w 2007 roku wskazało ponad 87% osób, które zaznaczyły, na kogo chcą przekazać swój promil.

Relacje między Stolicą Apostolską a państwem włoskim wychodzą jednak znacznie poza sprawy finansowe. Sporym zaufaniem społecznym cieszy się papież, chociaż młodzi Włosi nie mają już tak czołobitnego podejścia do głowy Kościoła, o czym świadczy chociażby nie wpuszczenie Benedykta XVI na teren rzymskiej La Sapienzy. Papieżowi-Niemcowi wytyka się również jego akcent, który daleki jest od włoskiej śpiewności. Znacznie lepszą prasą cieszył się Jan Paweł II, który z resztą na bieżąco recenzował sytuację polityczną. W historii Włoch zapisał się jego wyjazd papieża na narty w towarzystwie Giulia Andreottiego, oddanego chrześcijańskiej demokracji premiera.

W obliczu mało katolickiego prowadzenia się premiera Berlusconiego Kościół był przez długi czas powściągliwy. W 2008 roku Benedykt XVI zaprosił do siebie il Cavaliere, ale zamiast reprymendy była serdeczna atmosfera i wymiana prezentów. Szef rządu przywiózł zloty krzyż wysadzany diamentami, a do Palazzo Chigi wrócił z okolicznościowym piórem. Papież okazywał wsparcie, kiedy Berlusconi został zaatakowany w Mediolanie przez przeciwnika politycznego, a atak nazwał ‘godną pożałowania agresją’. Ostatnio jednak cierpliwość Pontefice wobec Cavalliere zaczyna się wyczerpywać. W styczniu Benedykt XVI apelował o dawanie przykładu przez polityków, a sekretarz stanu kardynał Tarcisio Bertone tłumaczył, że potrzebna jest prawdziwa moralność okazywana na szczytach władzy. Berlusconi nie wziął sobie do serca zbytnio słów papieża i ogłosił, że chce zastrzec dla własnego użytku określenie bunga-bunga.

Serce włoskiej państwowości jest jednocześnie centrum Kościoła katolickiego, co sprawia, że stosunki między państwem a Watykanem są tutaj znacznie bardziej widoczne niż gdziekolwiek indziej na świecie. Po podpisaniu Traktatów Laterańskich w Rzymie przebudowano dojazd do Placu św. Piotra i otwarto Via della Conciliazione (ul. Pojednania). Jej estetyka budziła od początku wątpliwości, podobnie jak architektura stosunków państwa włoskiego z Kościołem.