Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Polska Opinie Polityka Czego chce Péter Magyar?

Czego chce Péter Magyar?


14 kwiecień 2026
A A A

Péter Magyar dzień po wyborczym zwycięstwie nakreślił priorytety swojego przyszłego rządu. Jako były działacz Fideszu nie zamierza dokonywać rewolucji, dlatego deklaratywnie nie popiera ani szybkiej ścieżki przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej, ani też planów federalizacji wspólnoty. W polityce wewnętrznej chce być natomiast swego rodzaju „lepszym Fideszem”, na przykład wstrzymując przyjmowanie zagranicznych pracowników.

W niedzielnych wyborach parlamentarnych ugrupowanie kierowane przez Magyara nie tylko uzyskało większość konstytucyjną, ale zdobyło więcej mandatów niż partia premiera Viktora Orbána za swoich najlepszych czasów. Partia Szacunku i Wolności (Tisza) będzie mieć więc 136 przedstawicieli w liczącym 199 miejsc węgierskim Zgromadzeniu Narodowym. Fideszowi i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) przypadło zaledwie 56 mandatów (w minionej kadencji koalicja miała ich 135), a sześciu parlamentarzystów będzie reprezentowało nacjonalistyczny Ruch „Nasza Ojczyzna” (MHM).

Rozliczyć Fidesz

Magyar zaczynał swoją działalność w Fideszu jeszcze w czasach, gdy partia znajdowała się w opozycji do rządów socjalistów i liberałów. Jego ojcem chrzestnym był zresztą Ferenc Mádl, prezydent Węgier w latach 2000-2005, wybrany na swój urząd między innymi dzięki poparciu ze strony Fideszu i KDNP.  Pierwszy raz Magyar zyskał rozgłos podczas protestów przeciwko premierowi Ferencowi Gyurcsány’emu z 2006 roku, organizując pomoc prawną dla osób poszkodowanych przez nadmierną przemoc ze strony policji. Po zwycięstwie prawicy w 2010 roku pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, a następnie kierował państwowymi instytucjami.

Przełom w jego politycznej karierze nastąpił dopiero przed dwoma laty, w związku ze skandalem związanym z ułaskawieniem pedofila przez prezydent Katalin Novák. Magyar ujawnił wówczas nagrania z udziałem swojej byłej już żony, czyli byłej minister sprawiedliwości Judit Vargi, mające świadczyć o korupcji i nepotyzmie panującym pod rządami prawicy. Swoje zarzuty rozwinął w licznych wywiadach udzielanych opozycyjnym mediom. Kwestie te przyćmiły oskarżenia stawiane samemu Magyarowi, który miał dopuszczać się przemocy domowej zarówno wobec swojej żony, jak i późniejszej partnerki Evelin Vogel.

Będąc przez lata jednym z beneficjentów systemu stworzonego przez Orbána zna wiele jego tajemnic. Tak zwany Narodowy System Współdziałania (NER) przez lata wzbudzał kontrowersje i stał się tematem niezliczonych publikacji opozycyjnych mediów, informujących o korupcji oraz rozpasaniu władzy. Węgry pod rządami Fideszu zanotowały znaczny regres we wszystkich liczących się międzynarodowych rankingach korupcyjnych, a sprawami dotyczącymi nadużyć zajmował się też unijny Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF).

Walka z korupcją była więc sztandarowym hasłem ugrupowania kierowanego przez Magyara. Lider Tiszy w trakcie wieczoru wyborczego zapowiedział rozliczenie klientelistycznego systemu stworzonego przez Fidesz i KDNP, wzywając większość szefów państwowych instytucji do rezygnacji z zajmowanych stanowisk. Jednym z najważniejszych postulatów Magyara jest utworzenie Narodowego Biura Odzyskiwania Mienia, mającego zająć się rozliczeniem afer korupcyjnych oraz odbieraniem pieniędzy niesłusznie przekazywanych firmom i osobom związanym z ustępującą władzą.

Czekając na gospodarcze konkrety

Przez lata liczne zarzuty stawiane Orbánowi i systemowi NER nie przeszkadzały Fideszowi w wygrywaniu kolejnych wyborów parlamentarnych i samorządowych, choć były one powszechnie znane. Wydaje się tym samym, że Węgrów do głosowania na Tiszę ostatecznie przekonała przede wszystkim pogarszająca się sytuacja gospodarcza kraju. Węgierska prawica stała się jedną z wielu „ofiar” pandemii koronawirusa, której ekonomiczne skutki są też uważane za przyczynę porażek centroprawicowych koalicji w Czechach i na Słowacji.

Praktycznie od czasu lockdownu węgierska gospodarka znalazła się w stagnacji, a rządzący nie potrafili przywrócić ją na ścieżkę szybkiego wzrostu. Ministerstwo Gospodarki Narodowej na kilka dni przed tegorocznymi wyborami poinformowało, że budżet państwa osiągnął rekordowy deficyt, bo już w marcu wyniósł on 83 proc. celu na cały bieżący rok. W dużej mierze było to spowodowane dużymi wydatkami na inwestycje publiczne, sektor rolny czy na kredyty mieszkaniowe. Z drugiej strony inflacja w ostatnim czasie była niska, bo udało się ja obniżyć dzięki programom rządowym. To wszystko nie zmienia faktu, że PKB per capita Węgier wynosi jedynie 76 proc. średniej dla całej Unii Europejskiej, zaś kraj najszybciej doganiał państwa zachodnie w okresie od 2004 do 2018 roku.

Z punktu widzenia programu gospodarczego Tiszy kluczowe znaczenie ma odblokowanie funduszy unijnych. Bruksela z powodu naruszenia zasad dotyczących wymiaru sprawiedliwości wstrzymała wypłatę Budapesztowi blisko 20 mld euro, które miałyby zostać przekazane na różnego rodzaju inwestycje w przedsiębiorstwa (zwłaszcza we wspieranie innowacji) i w sektor publiczny. Pozyskanie środków finansowych na tego rodzaju cele jest na tyle ważne, że Magyar zamierza również ściągnąć pieniądze z oligarchów poprzez działanie wspomnianego Narodowego Biura Odzyskiwania Mienia.

Poza tym najwięcej miejsca w programie gospodarczym Tiszy poświęcono kwestiom podatkowym. Nie zakłada on jednak rewolucji, dlatego Magyar planuje utrzymanie VAT-u na wysokim poziomie 27 proc., obniżając go jedynie dla kilku kategorii produktów. Chce zarazem wprowadzić podatek dla najbogatszych Węgrów, który w przypadku dochodów powyżej miliarda forintów wyniesie jeden procent.

Opozycyjny portal Telex.hu przypomniał, że zwycięzcy niedzielnych wyborów parlamentarnych zapowiadali przedstawienie planu gospodarczego, mającego nawiązywać do dokonań XIX-wiecznego węgierskiego przedsiębiorcy Ábraháma Ganza. Do dzisiaj nie zaprezentowano jednak żadnych jego szczegółów, co może mieć związek z koniecznością wcześniejszego uporządkowania finansów publicznych. Tisza chce bowiem najpierw poznać prawdziwą sytuację budżetową, czyli dotrzeć do tajnych umów zawieranych przez rząd.

Co ciekawe, Magyar w trakcie wieczoru wyborczego wezwał do dymisji szefów kilku najważniejszych urzędów i organów wymiaru sprawiedliwości. Wśród nich nie wymienił prezesa Węgierskiego Banku Narodowego, Mihálya Vargi, w przeszłości wiceprezesa Fideszu. Jak później wyjaśnił, szef banku centralnego z racji ciężkiej sytuacji finansowej i gospodarczej powinien wykonywać swoje zadania w zakresie stabilizacji sytuacji ekonomicznej kraju.

Wstrzymać imigrację

Przez ostatnich kilkanaście lat gabinet Orbána chwalił się obroną węgierskich granic przed imigrantami. Węgry dzięki budowie ogrodzenia na granicy z Serbią miały zatrzymać nielegalną imigrację, a na forum Unii Europejskiej sprzeciwiały się planom Komisji Europejskiej dotyczącym mechanizmu relokacji osób ubiegających się o azyl. Jednocześnie Fidesz wraz z KDNP przed kilkoma laty zliberalizował zasady przyjmowania imigrantów, żeby ułatwić przyjazd głównie pracownikom pochodzącym z Azji.

W ubiegłym roku szacowano, że nad Dunajem przebywa około 130 tys. obcokrajowców, w tym 40 tys. Ukraińców. Oprócz nich najliczniejsze, bo liczące co najmniej 10 tys. osób, grupy imigrantów stanowili obywatele Serbii, Filipin i Wietnamu. Uproszczona procedura osiedlania się na Węgrzech obejmowała też przybyszów z Indonezji i Mongolii.

W licznych publikacjach medialnych wskazywano, że cudzoziemcy pracują na ogół w sektorze przetwórczym oraz w firmach zajmujących się dostawami jedzenia z restauracji. Już przed dwoma laty portal śledczy Átlátszó twierdził, że część z nich otrzymuje wynagrodzenia niższe od węgierskich pracowników (o dumpingu płacowym w swoim programie wspomina Tisza), a dodatkowo transferują oni większość zarobionych pieniędzy do swoich ojczyzn. Ponadto wielu z nich traktuje Węgry jedynie jako kraj tranzytowy i zwłaszcza Filipińczycy są zainteresowani szybkim wyjazdem do Europy Zachodniej.

Osiedlanie się imigrantów na Węgrzech w realiach kryzysu gospodarczego niepokoiło zarówno nacjonalistyczną, jak i lewicową część opozycji. Magyar w swojej kampanii zapowiedział wprowadzenie zakazu sprowadzania obcokrajowców od początku czerwca bieżącego roku. Priorytetem dla nowych władz ma być aktywizacja krajowych pracowników, czyli blisko 400 tys. osób nieposiadających obecnie zatrudnienia. Zwiększenie podaży węgierskiej siły roboczej ma być też możliwe dzięki pracy w niepełnym wymiarze godzin.

Dystans do Ukrainy, surowce z Rosji

Prawica w trakcie kampanii wyborczej starała się wykorzystywać konflikt rządu Węgier z władzami Ukrainy. Napięcia związane z wetem wobec pożyczki UE dla Ukrainy oraz wstrzymaniem prac rurociągu „Przyjaźń”, który dostarczał ropę naftową z Rosji na Węgry i Słowację, doprowadziły w końcu do pojawienia się wzajemnych gróźb. Orbán stwierdził, że węgierska armia może odblokować przesyłanie surowca, z kolei prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski pośrednio groził wysłaniem adresu węgierskiego premiera ukraińskim wojskowym.

Magyar skrytykował wypowiedź Zełenskiego na temat Orbána, wzywając Komisję Europejską do zamrożenia kontaktów z władzami Ukrainy, dopóki jej prezydent nie wyjaśni swoich słów oraz nie wystosuje przeprosin wobec premiera Węgier. Poniedziałkowa konferencja prasowa lidera Tiszy pokazała, że przyszłe węgierskie władze nie zamierzają znacząco zmieniać polityki kraju wobec Ukrainy. Magyar sprzeciwił się przyspieszeniu akcesji Ukrainy do UE i mówił o konieczności przywrócenia przez nią praw mniejszości węgierskiej. Zamierza on wycofać weto wobec unijnej pożyczki dla Ukrainy, tym niemniej Węgry - zgodnie z umową zawartą w grudniu przez przywódców państw członkowskich wspólnoty – nie będą brały udziału w mechanizmie finansowania potrzeb tego kraju.

Zapowiedzi zwycięzcy węgierskich wyborów parlamentarnych nie wskazują też na rewolucje w relacjach z Rosją. Wprawdzie zadeklarował on, że jego ewentualna rozmowa telefoniczna z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem trwałaby krótko, bo wezwałby go do zaprzestania ataków wymierzonych w Ukrainę, lecz nie zamierza on zarazem rezygnować z importu surowców energetycznych z Rosji. Magyar podkreślił, że chce dywersyfikować dostawy ropy naftowej i gazu ziemnego, aby uniezależnić się od rosyjskich dostaw, tym niemniej z racji położenia geograficznego Węgry chcą utrzymywać dobre relacje z Rosją. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział dzisiaj, że jego kraj jest zainteresowany „pragmatycznym dialogiem” z nowymi władzami Węgier.

Poza zacieśnianiem relacji z Rosją, jednym z głównych założeń polityki zagranicznej Orbána było budowanie ścisłej współpracy z Chińską Republiką Ludową. Spore kontrowersje wywoływały zwłaszcza chińskie inwestycje nad Dunajem, dlatego szef Tiszy wezwał firmy z Państwa Środka do przestrzegania węgierskiego prawa. Magyar podobnie jak w przypadku Rosji jest zwolennikiem „pragmatycznej współpracy” z Chinami, uznając je za „jedno z najważniejszych i najsilniejszych” państw na świecie.

Umiarkowany eurooptymizm

Największe różnice w programowych założeniach Fideszu i Tiszy są widoczne w podejściu do Unii Europejskiej. Orbán zwłaszcza w ostatnich latach stał się wręcz czarnym charakterem całej wspólnoty, za co jego ugrupowanie zostało zresztą wyrzucone z chadeckiej Europejskiej Partii Ludowej (EPP), współtworząc obecnie eurosceptyczną i narodowo-konserwatywną grupę Patriotów dla Europy (PfE). Partia Magyara po ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego przystąpiła natomiast właśnie do EPP.

Na początku bieżącego roku Tisza została ukarana przez swoją własną frakcję, bo jej europosłowie wbrew dyscyplinie EPP nie wzięli udziału w głosowaniu nad wotum nieufności dla przewodniczącej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen. Sprawa wyraźnie pokazała, że rząd Magyara wbrew zarzutom Orbána nie będą podchodzić bezkrytycznie do polityki prowadzonej przez Brukselę.

Politycy Tiszy twierdzili podczas kampanii wyborczej, że „miejsce Węgier jest w Europie” i powinny one powrócić do współpracy ze swoimi zachodnioeuropejskimi partnerami, ale zarazem wskazywali na pewne punkty sporne w przyszłych relacjach z UE. Magyar wraz ze swoimi współpracownikami sprzeciwia się choćby unijnemu mechanizmowi przymusowej solidarności, mającemu zmusić państwa członkowskie do przyjęcia osób ubiegających się o azyl. Dodatkowo Tisza krytykuje kształt nowej perspektywy finansowej UE na lata 2028-2034.

W trakcie poniedziałkowego spotkania z zagranicznymi dziennikarzami, Magyar sprzeciwił się planom budowy Stanów Zjednoczonych Europy. Jego zdaniem federalizacja wspólnoty nie uzyskałaby aktualnie poparcia społeczeństw państw członkowskich UE, dlatego ich przywódcy powinni skupić się na efektywnym zarządzaniu organizacją w jej obecnym kształcie. Na razie najważniejsze dla nowych władz w Budapeszcie będzie jednak odbudowanie relacji z Brukselą, która według deklaracji von der Leyen oczekuje szybkiego powrotu Węgier do przestrzegania zasad praworządności.

Maurycy Mietelski

fot. © European Union, 1998 – 2026