Czeska (nie)liberalna demokracja
Czeska opozycja uważa działania rządu Andreja Babisza za dryfowanie w kierunku autorytaryzmu. Koalicja rządząca chce wprowadzić ustawę o obcych agentach, obciąć fundusze dla publicznych mediów czy ograniczyć uprawnienia prezydenta. Przeciwnicy premiera uważają, że Czechy coraz szerzej przyjmują znany z Węgier model nieliberalnej demokracji.
W miniony weekend w centrum Pragi zgromadziło się blisko ćwierć miliona osób. Uczestnicy demonstracji odbywającej się pod hasłem „Nie pozwólmy, aby skradziono nam przyszłość” protestowali przeciwko działaniom koalicji populistycznego ruchu ANO 2011, nacjonalistycznej Wolności i Demokracji Bezpośredniej (SPD) oraz prawicowej partii Kierowcy dla Siebie (AUTO). Ich zdaniem ugrupowania te próbują ograniczać wolność mediów oraz sprawując władzę wykazują się dużą arogancją.
Głównym organizatorem protestu był Mikuláš Minář, aktywista od lat krytykujący działalność Babisza. W swoim wystąpieniu zachęcał on czeskich obywateli zarówno do udziału w manifestacjach społeczeństwa obywatelskiego, jak i do wstępowania do opozycyjnych partii politycznych. Minář zwrócił się też do ugrupowań, które powinny w jego opinii otworzyć się na młodych ludzi.
Spór o telewizję
Popularny aktor Ivan Trojan w swoim przemówieniu skrytykował ministra kultury Oto Klempířa, piosenkarza i scenarzystę należącego obecnie do MOTO. Klempíř niedawno spotkał się ze swoją kontrowersyjną słowacką odpowiedniczką Martiną Šimkovičovą, a przede wszystkim poszedł w jej ślady w sprawie wprowadzenia zmian w mediach publicznych.
Obecna koalicja zamierza bowiem przeprowadzić reformę ich finansowania. Lider SPD i przewodniczący Izby Poselskiej Tomio Okamura opowiada się za całkowitym zniesieniem abonamentu, ale na tak radykalne kroki już w tym roku nie zgadzają się jego partnerzy koalicyjni. Kompromisowy projekt ma na razie doprowadzić do likwidacji obowiązkowych opłat dla przedsiębiorców, niepełnosprawnych, starszych osób powyżej 75. roku życia oraz dla młodzieży poniżej 26. roku życia.
W tym tygodniu rząd Babisza ostatecznie nie zajął się w czasie swojego posiedzenia odpowiednią propozycją w tej sprawie. Sam premier nadal zapowiada, że od przyszłego roku opłaty zostaną całkowicie zlikwidowane, tym niemniej jego gabinet nadal pracuje nad nową formą finansowania mediów publicznych. Władze państwowego radia i telewizji ostrzegają przed skutkami zniesienia abonamentu w postaci ograniczenia jego budżetu o ponad jedną trzecią, co będzie skutkowało likwidacją wielu programów i w konsekwencji upadkiem.
Symbolem nadchodzących zmian w ekipie telewizyjnej państwowego nadawcy było odejście Václava Moravca. Prezenter znany z prowadzenia przedwyborczych debat i programów publicystycznych uzasadnił zmianę pracy niemożnością zagwarantowania mu niezależności dziennikarskiej przez byłego już pracodawcę. Moravec od lat był krytykowany przez prawicowe środowiska za zaangażowanie polityczne, a w ubiegłym roku został ukarany za porównanie wyboru premiera Słowacji Roberta Ficy do zwycięstwa Adolfa Hitlera.
Warto podkreślić, że wdrożenie reform przez rząd Babisza byłoby kolejną rewolucją w mediach publicznych w ciągu kilkunastu miesięcy. W ubiegłym roku centroprawicowy gabinet Petra Fiali zwiększył finansowanie państwowego radia i telewizji, podnosząc w tym celu opłaty licencyjne i abonament. Szef ANO 2011 zarzucał ówczesnym rządzącym kupowanie sobie poparcia dziennikarzy, przy tej okazji krytykując utrzymany w aż nazbyt przyjaznej atmosferze wywiad Moravca z Fialą.
Obcy agenci
Innym tematem elektryzującym opinię publiczną jest propozycja wprowadzenia ustawy o zagranicznych agentach. Rozwiązanie znane głównie z Rosji i Węgier jest postrzegane przez opozycję jako próba ograniczenia działalności społeczeństwa obywatelskiego. Uchwalenie przepisów w proponowanej pierwotnie formie oznaczałoby, że organizacje pozarządowe musiałyby publikować szczegółowe informacje na swój temat, w tym przedstawiać dokładne sprawozdania finansowe. W razie niespełnienia tych wymogów groziłaby im likwidacja.
Nad projektem ustawy mieli wspólnie pracować politycy dwóch ugrupowań koalicji rządowej. Jej twórcami są między innymi były przewodniczący izby niższej czeskiego parlamentu i wiceprzewodniczący ANO 2011 Radek Vondráček, a także wybrany z list SPD przewodniczący partii PRO Jindřich Rajchl. Weekendowy protest w centrum czeskiej stolicy miał jednak spowodować, że Vondráček wraz ze swoim ugrupowaniem zaczął wycofywać się z forsowania tego pomysłu jako rządowej propozycji. Rajchl w odpowiedzi zagroził już zgłoszeniem projektu ustawy przez nacjonalistycznych posłów.
W tej sprawie zapanował w tym tygodniu wyraźny chaos komunikacyjny. ANO 2011 wprawdzie zapowiada przygotowanie nowego kształtu przepisów, lecz popierany przez partię minister sprawiedliwości Jeroným Tejc utrzymuje, że nie prowadzi żadnych tego rodzaju prac. Pewne regulacje zamierza natomiast wdrożyć Ministerstwo Finansów, które planuje utworzenie rejestru publicznych dotacji przekazywanych NGO-som. Ostatecznie głos zabrał Babiš, zapowiadający rozwiązanie sprawy przyjmowania zagranicznych funduszy przez organizacje pozarządowe. Zaznaczył on zarazem, że kwestia jest nieco bardziej skomplikowana i należy wprowadzić rozróżnienie między podmiotami angażującymi się politycznie oraz realizującymi ważne cele społeczne.
Dla opozycji sprawa jest jednoznaczna - Babiš chce wzorować się na rozwiązaniach wprowadzonych przez prezydenta Rosji Władimira Putina. Zdaniem Niezależnych i Burmistrzów (STAN) i Piratów ustawa służyłaby zastraszaniu działaczy na rzecz praw człowieka oraz pracowników instytucji badawczych. Zdecydowaną walkę z tego rodzaju regulacjami zapowiedziała konserwatywna Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS), uznająca je za formę „zatruwania życia społecznego”.
Walka z prezydentem
Zmiany wprowadzane przez rządzącą prawicową koalicję mogą dotyczyć także kwestii ustrojowych. Stały się one przedmiotem zainteresowania w związku z napiętymi relacjami między gabinetem Babisza i prezydentem Petrem Pavlem. Wprawdzie rządzący musieli ustąpić głowie państwa w sprawie jej sprzeciwu wobec nominacji ministerialnej dla lidera MOTO Filipa Turka, ale nie chcą już więcej ulegać byłemu wojskowemu.
Wybrany do Izby Deputowanych z list SPD poseł Libor Vondráček uważa ten przypadek za argument za odebraniem prezydentowi części uprawnień. W opinii przewodniczącego libertariańskiej partii Wolni (Svobodní) Czechy są republiką parlamentarną, a nie prezydencką, dlatego głowa państwa nie powinna podejmować kluczowych decyzji. Vondráček chciałby pozbawić Pavla i jego następców wpływu na nominację dla dyplomatów. To resort spraw zagranicznych miałby więc decydować na przykład o wysyłaniu przedstawicieli Czech do organizacji międzynarodowych.
Przygotowywane zmiany w ustawie o służbie cywilnej są oczywiście krytykowane przez wspierającą prezydenta opozycję. Uważa ona próbę ograniczenia uprawnień głowy państwa za „dziecinną wojnę” rządzących z Pavlem. Wprowadzenie daleko idących zmian nie jest zresztą możliwe, bo wymagałoby zmiany konstytucji. Koalicja ANO 2011, SPD i MOTO nie posiada tymczasem odpowiedniej większości w Izbie Poselskiej i tym bardziej w Senacie.
Bez reform można natomiast zmniejszyć rolę prezydenta w kształtowaniu polityki zagranicznej. Rządzący już wiele tygodni temu zapowiedzieli, że Pavel w ramach odwetu za niezaakceptowanie Turka nie będzie przewodniczył czeskiej delegacji podczas lipcowego szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego w Turcji. Przed tygodniem Babiš zadeklarował, iż do Stambułu pojedzie razem z ministrem spraw zagranicznych Petrem Macinką, żeby wytłumaczyć partnerom z NATO ograniczenie przez nowy rząd wydatków na obronność.
Budapeszt w Pradze
Portal Seznam Zprávy[1] uważa wprowadzane zmiany i same ich zapowiedzi za próbę testowania systemu przez czeskiego premiera. Babiš ma tym samym sprawdzać, na jak dużo może sobie pozwolić. Dotychczasowe działania prawicowej koalicji mają pokazywać, że ostatecznym jej celem jest wdrożenie reform znanych choćby z Węgier i Słowacji, o czym świadczą prace nad ustawą o zagranicznych agentach czy próby zdyscyplinowania administracji państwowej.
Porównanie do Węgier jest uprawnione nie tylko z powodu kierunku zmian, lecz także bliskiej współpracy premiera Czech z jego węgierskim odpowiednikiem Viktorem Orbánem. Obaj politycy zainicjowali utworzenie w Parlamencie Europejskim nowej eurosceptycznej grupy Patriotów dla Europy, a w czasie pierwszych rządów Babisza przeciwstawiali się kwotom uchodźców forsowanych przez Komisję Europejską.
Różnica między liderem ANO 2011 i szefem Fideszu polega na większym pragmatyzmie czeskiego premiera. Babiš w porównaniu do Orbána najpierw sprawdza społeczną reakcję na nowe propozycje, podczas gdy węgierski przywódca wdrażał reformy bez oglądania się na zdanie zwolenników i polityków opozycji. Kontrowersyjne projekty są tym samym procedowane jako inicjatywy parlamentarzystów, a nie samego rządu. W przypadku oburzenia opinii publicznej są zaś najczęściej przedstawiane jako stanowisko Okamury i jego SPD.
Nie we wszystkich sprawach koalicyjny gabinet rzeczywiście zachowuje powściągliwość. W innym artykule Seznam Zprávy[2] opisuje zmiany personalne przeprowadzone przez czeską prawicę. Ze swoimi stanowiskami pożegnali się więc szefowie ważnych instytucji i firm należących do państwa, których zastąpili nominaci ANO 2011, SPD i MOTO. Rząd Babisza przygotowuje dodatkowo nowelizację ustawy o służbie cywilnej, żeby mieć większy wpływ na obsadę urzędów. W tej sprawie musi jednak liczyć się z reakcją ze strony Komisji Europejskiej.
Sto dni stagnacji opozycji
W tym tygodniu minęło sto dni odkąd Babiš wraz ze swoimi koalicjantami przejął władzę. Według ostatnich sondaży ANO 2011 praktycznie nie straciło poparcia od przeprowadzonych w październiku ubiegłego roku wyborów parlamentarnych, z kolei SPD i MOTO zanotowało nieznaczne spadki. Inaczej wyglądałaby zaś sytuacja opozycji. Wśród niej największym poparciem cieszy się aktualnie STAN, wyprzedzając w ostatnich badaniach ODS.
Utrata władzy przez konserwatywne i liberalne ugrupowania musiała odbić się na ich kondycji. Po wyborach partie tworzące w poprzedniej kadencji rząd Fiali pogrążyły się w wewnętrznych sporach. Wciąż nie jest jasna przyszłość sojuszu wyborczego Spolu, który w wyborach 2021 i 2025 roku tworzyły ODS, Partia Ludowa (KDU-ČSL) i TOP09. Sam ODS przeżył rozłam w postaci odejścia z partii popularnego marszałka kraju środkowoczeskiego Martina Kuby, a także wymienił swoje kierownictwo. Fialę na stanowisku przewodniczącego zastąpił Martin Kupka, jednak były premier najwyraźniej nie pogodził się z utratą władzy i otwarcie krytykuje nowych liderów ODS-u.
W opinii komentatorów[3] o marnej kondycji obecnej opozycji świadczy fakt, że żadna partia nie była w stanie wyprowadzić na ulicę swoich zwolenników. Ponownie musiał zrobić to organizator sobotniego protestu w centrum Pragi. Wprawdzie opozycyjni liderzy pojawili się na demonstracji zwołanej przez Minářa, ale stanowili jedynie jej tło i ograniczyli się do publikowania w mediach społecznościowych zdjęć z manifestacji. Sam aktywista, jak już zresztą wspomniano, zachęcał ich ze sceny do otwarcia się na nowych ludzi oraz do zmodernizowania swojej działalności.
Portal Novinky.cz[4] uznał sobotni protest za pozbawiony konkretnego celu. Zdaniem serwisu opozycja ogranicza się do krytyki rządów Babisza, nie oferując jednak żadnej przekonującej alternatywy. W tej chwili główną siłą zwolenników liberalnej demokracji pozostaje właśnie zdolność do mobilizacji, która w przypadku przytaczanych przykładów Węgier i Słowacji ogranicza się na ogół (na Węgrzech zmienił to dopiero niedawno lider opozycji Péter Magyar) do antyrządowych manifestacji w stolicach tych państw. Siła społeczeństwa obywatelskiego jest więc obecnie głównym gwarantem, że w Pradze jednak nie zatriumfuje znany z Budapesztu nieliberalnej demokracji.
Maurycy Mietelski
fot. Ivannah / Wikimedia Commons (CC BY 4.0)
[1] https://www.seznamzpravy.cz/clanek/domaci-politika-babis-meni-system-v-cesku-testuje-co-mu-projde-302177
[2] https://www.seznamzpravy.cz/clanek/domaci-politika-babisuv-stat-takto-nova-vlada-ovladla-dulezite-funkce-v-zemi-301903
[3] https://www.expres.cz/zpravy/letna-znovu-ukazala-bidu-opozice-nasi-politici-zase-jen-trefili-spravnou-tramvaj-na-minare.A260322_165144_dx-zpravy_bpet
[4] https://www.novinky.cz/clanek/komentare-komentar-letna-bez-cile-spokojeni-jsou-vsichni-i-vlada-josef-koukal-40569157



Czeska (nie)liberalna demokracja
Holenderscy nacjonaliści rosną w siłę
Na Słowenii nikt nie wygrał
Bahrajn pod szczególnym ostrzałem