Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Fico: prorosyjski czy pragmatyczny?


13 czerwiec 2015
A A A

Nie minął miesiąc od moskiewskich obchodów 70. rocznicy zakończenia II Wojny Światowej, a słowacki premier Robert Fico znów odwiedził Rosję. Tym razem lider partii Smer zabiegał przede wszystkim o podłączenie projektowanego przez Słowację rurociągu Eastring do planowanego przez Gazprom „Tureckiego Potoku”.

Fico podczas dwudniowej wizyty w Moskowie, którą odbył 1 i 2 czerwca, spotkał się z najwyższymi władzami Rosji. Rozmowy z premierem Dmitrijem Miedwiediewem i przewodniczącym Dumy Siergiejem Naryszkinem miały przede wszystkim charakter kurtuazyjny i dotyczyły współpracy w zakresie kultury i upamiętnienia II Wojny Światowej. Szef rosyjskiego rządu stwierdził jedynie, że jego kraj jest gotów rozważyć nową formę współpracy energetycznej ze Słowacją. Ważniejsze ustalenia podjęto podczas spotkania Fico z prezydentem Władimirem Putinem. Słowackiemu premierowi towarzyszyli w nim minister spraw zagranicznych Miroslav Lajčák, minister edukacji Juraj Draxler oraz minister środowiska Peter Žiga. Obie strony podpisały umowy dotyczące wymiany studenckiej, rozwoju badań naukowych, współpracy w zakresie zwalczania nielegalnej imigracji, modernizacji sektora rolnego oraz rozpoczęto negocjację ws. remontu sprzętu wojskowego. Największe znaczenie dla Bratysławy ma jednak wspomniana kwestia gazociągu.

Uciekający gaz

Twitter/President of RussiaSłowacja obawia się bowiem marginalizacji w systemie gazowym Europy Środkowo-Wschodniej, po tym jak przestała być jedynym miejscem przesyłki gazu z Rosji do Europy Zachodniej. Po uruchomieniu gazociągu Nord Stream przesył gazu przez Słowację spadł o 37 proc., natomiast Gazprom planuje w przyszłości całkowitą rezygnację z dostarczania surowca przez terytorium Ukrainy. Należąca do słowackiego rządu spółka Eustream proponuje z tego powodu większą integrację z systemami Czech i Austrii. Miałaby ona polegać przede wszystkim na zwiększeniu przepustowości istniejącego gazociągu, co pozwoliłoby zwiększyć dzienny przesył surowca blisko dwukrotnie. Słowacy w kwestiach energetycznych chcą również rozwinąć swoją współpracę z Polską. Unia Europejska zadeklarowała już, że przekaże 4,6 mln euro na prace planistyczne i przygotowawcze do budowy polsko-słowackiego połączenia gazowego, mającego być częścią Korytarza Północ-Południe. Choć plany te zostały zatwierdzone blisko dwa lata temu, Słowacja w związku z planami Rosji chce przyspieszyć realizację projektu połączenia tłoczni gazu w Veľkich Kapušanach z węzłem w polskim Strachocinie.

Jak wspomniano wyżej, Bratysława nie rezygnuje jednak ze współpracy gazowej z Moskwą. Rząd Fico chce bowiem połączyć się z planowanym przez Gazprom rurociągiem „Turecki Potok” (Turkish Stream). W tym celu ma nastąpić zmiana w projekcie gazociągu Eastring. Pod koniec zeszłego roku Słowacy zadeklarowali, że nowe połączenie ma pozwolić na przesył gazu dostarczanego na Słowację z Czech i Austrii do Węgier i Rumunii. Według nowej koncepcji Eustreamu, Eastring ma przez Bułgarię podłączyć się do „Tureckiego Potoku”. Realizacja wymienionych wyżej projektów pozwoliłaby Bratysławie nie tylko utrzymać status kraju tranzytowego, lecz nawet zwiększyć znaczenie Słowacji na gazowej mapie Europy i tym samym zwiększyć budżetowe przychody z tego tytułu.

Z Rosją nie od dziś

Rosja nie od dzisiaj zajmuje ważne miejsce w polityce Roberta Fico. Podczas swojej pierwszej kadencji na stanowisku premiera w latach 2006-2010, słowacki polityk wielokrotnie pozycjonował siebie jako sojusznika Rosji. W tym celu w styczniu 2010 r., a także po ponownym objęciu władzy w kwietniu 2012 r., powoływał na stanowisko ministra spraw zagranicznych Miroslava Lajčáka, który nigdy nie był związany ze środowiskiem słowackiej socjaldemokracji, lecz jest za to doświadczonym dyplomatą oraz absolwentem słynnego Moskiewskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych. Fico w latach 2006-2010 krytykował politykę NATO wobec Rosji i sprzeciwiał się budowie tarczy antyrakietowej, w sprawie konfliktu w Gruzji w 2008 r. zajął prorosyjskie stanowisko, a także obwiniał rząd w Kijowie za wstrzymywanie dostaw gazu na Ukrainę. Słowacki premier nie zgadza się również z polityką Unii Europejskiej wobec Rosji po rozpoczęciu konfliktu we wschodniej Ukrainie. Podczas ubiegłotygodniowej wizyty w Moskwie użył swojego ulubionego porównania z amerykańskimi sankcjami wobec Kuby, które zdaniem Fico od kilkudziesięciu lat niczego nie zmieniły. Rok temu lider Smeru wykluczył możliwość stacjonowania obcych wojsk na terytorium Słowacji, nawiązując przy tym do radzieckiej interwencji wojskowej w Czechosłowacji w 1968 r. Jednocześnie kilkukrotnie skrytykował Ukrainę za nakładanie przez nią sankcji na Rosję bez ich wcześniejszego uzgodnienia  z UE. Fico w sprawie współpracy z Rosją szuka także sojuszników. Od dłuższego czasu widać ocieplenie w stosunkach Bratysławy z Budapesztem, a wspólne stanowisko ws. konfliktu na Ukrainie łączy Słowaków z Czechami. W połowie marca, podczas kongresu czeskich socjaldemokratów, Fico podziękował premierowi Bohuslavowi Sobotce za „odważną postawę” w kwestii sankcji wobec Rosji, co miało świadczyć o niepostrzeganiu wydarzeń na wschodzie Ukrainy w „czarno-białych kategoriach”.

Opozycja bez wpływu

Podobnie jak niemal we wszystkich aspektach polityki wewnętrznej i zagranicznej, Fico również w sprawie współpracy z Rosją musi liczyć się z krytyką opozycji. Dwudniowa wizyta słowackiego premiera w Moskwie spotkała się z reakcją blisko 70 przedstawicieli życia społecznego i kulturalnego w kraju. Wystosowali oni list otwarty w którym oskarżają Fico o działania sprzeczne z interesami kraju, kreujące obraz Słowacji jako państwa będącego „wasalem Rosji”. Lider liberalnej partii Wolność i Solidarność (Sloboda a Solidarita, SaS) Richard Sulík określił działania Fico jako „haniebne”, bowiem jego podróż zbiegła się z opublikowaniem przez Rosję czarnej listy osób posiadających zakaz wjazdu do tego kraju, a także emisją przez państwową telewizję filmu dokumentalnego, określającego interwencję w Czechosłowacji w 1968 r. jako zapobieżenie zamachowi stanu. Część słowackich analityków wskazywała dodatkowo na niewielkie korzyści wyjazdu Fico, ponieważ nie przyniósł on podpisania żadnych konkretnych umów, a niemal wszystkie ustalenia znajdują się dopiero w fazie negocjacji. Opozycja konsekwentnie krytykuje prorosyjską politykę szefa rządu, jednak nie przekłada się to specjalnie na spadek popularności rządzącego Smeru.

Zarówno w wyborach, jak i sondażach opinii publicznej, ugrupowanie Fico od 2006 r. może liczyć na poparcie powyżej 30 proc., mimo że do jego przeciwników zaliczają się niemal wszystkie komercyjne media na Słowacji. Tamtejsze społeczeństwo nie jest bowiem szczególnie zainteresowane sprawami zagranicznymi, upatrując we współpracy z Rosją jedynie korzyści finansowych dla budżetu i krajowych przedsiębiorstw. Rok temu słowacki premier zapowiedział wzmocnienie państwa opiekuńczego, więc łatwo mu wskazywać na zależność między budżetowymi wpływami z tytułu kooperacji z rosyjskimi firmami a zwiększeniem wydatków na zabezpieczenia socjalne.

Nie zapominając o Zachodzie

Przedstawianie premiera Słowacji jako rosyjskiej marionetki jest jednak daleko idącym uproszczeniem. Fico straszył kilkukrotnie wetem wobec unijnych sankcji skierowanych przeciwko Rosji, jednak podczas posiedzeń Rady Europejskiej nie skorzystał z tej możliwości, choć podobnego straszaka używali także szefowie rządów Czech czy Węgier. Premier Słowacji nie zgadza się co prawda na stacjonowanie obcych wojsk na terytorium swojego kraju, lecz w październiku ub.r. na Słowacji odbyły się manewry sił zbrojnych państw NATO. Mimo wielokrotnej krytyki polityki rządu w Kijowie, to Słowacy zapewniają Ukrainie rewers gazu i tym samym zaspokajają 20 proc. zapotrzebowania tego kraju na gaz. Warto też pamiętać, że państwa zachodnie są dalej głównymi partnerami gospodarczymi Słowacji, choć Rosja zajmuje wysokie trzecie miejsce.

Maurycy Mietelski