Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Polska Opinie Polityka Front postępowców imienia Pedro Sáncheza

Front postępowców imienia Pedro Sáncheza


23 kwiecień 2026
A A A

Hiszpania zamierza przewodzić globalnym siłom postępowym, tworząc alternatywę dla prawicowych rządów inspirujących się ruchem „Make America Great Again”. Wydaje się, że hiszpański premier Pedro Sáncheza w pierwszej kolejności chce jednak zamanifestować swoją własną siłę, bo jego socjalistyczny rząd w ostatnim czasie nie ma dobrej passy.

W ubiegły weekend w Barcelonie odbyło się drugie w historii forum „Na Zawsze Demokracja”. Zainicjował je były już prezydent Chile Gabriel Boric, który w lipcu ubiegłego roku pełniąc jeszcze swój urząd zaprosił do Santiago lewicowych przywódców z Brazylii oraz państw hiszpańskojęzycznych. Chilijski polityk twierdził wówczas, że lewica musi znaleźć odpowiedź na rosnącą popularność radykalnej prawicy, aby w ten sposób bronić demokracji oraz osiągnięć państwa opiekuńczego.

Skłóceni z Trumpem…

W podobnym tonie podczas tegorocznego forum wypowiadał się premier Hiszpanii. Sánchez w swoim przemówieniu ostrzegał przed skutkami „fali reakcjonistów”, która ma zyskiwać na popularności poprzez szerzenie dezinformacji oraz budowanie podziałów wśród społeczeństw na całym świecie. To zaś ma prowadzić do rozwoju zjawisk pokroju seksizmu, mowy nienawiści czy nowych konfliktów militarnych.

Lider Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE) ani razu nie wymienił z nazwiska amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, ale aluzje do jego polityki nie pozostawiały wątpliwości, że jest ona uważana przez wszystkich uczestników konferencji za duży globalny problem.

Do stolicy Katalonii przyjechali zresztą głównie przywódcy mający napięte relacje z amerykańską głową państwa. Wśród nich znaleźli się prezydent Brazylii Lula da Silva, prezydent Republiki Południowej Afryki Cyril Ramaphosa, prezydent Kolumbii Gustavo Petro czy prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum. Spośród nich najwięcej do powiedzenia miał brazylijski przywódca, krytykujący USA przede wszystkim jako państwo naruszające suwerenność innych krajów.

Lula, podobnie jak Sanchez, jest przeciwnikiem amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem. Brazylijski prezydent w porównaniu do hiszpańskiego premiera nie ma jednak z tego tytułu żadnych problemów. Hiszpania znajduje się tymczasem pod bezpośrednią presją ze strony  Stanów Zjednoczonych, bo nie udostępniła ona swoich baz dla amerykańskich samolotów biorących udział w nalotach na Iran.

…ostrożni z postępem

Poza szefem hiszpańskiego rządu i przywódcami państw Ameryki Łacińskiej, w zjeździe zorganizowanym w Barcelonie najwyższymi rangą politykami byli wicepremier Wielkiej Brytanii David Lammy i wicekanclerz Niemiec Lars Klingbeil. To pokazuje, że progresywna lewica na całym świecie znalazła się w wyraźnej defensywie, zepchnięta głównie przez prawicę inspirującą się Trumpem do roli opozycji.

Lewicowy brytyjski dziennik „The Guardian” zauważył w swoim komentarzu, że w forum nie wziął udziału premier Zjednoczonego Królestwa Keir Starmer. Najbardziej wpływowy obecnie progresywny przywódca w świecie zachodnim nigdy nie był tak radykalny jak Sánchez, dlatego jako szef brytyjskiego rządu nie opowiedział się równie wyraźnie przeciwko wojnie z Iranem czy izraelskim działaniom w Strefie Gazy.

Gazeta wskazuje ponadto na inne różnice między liderami hiszpańskiej PSOE i brytyjskiej Partii Pracy. Sanchez jest także bardziej radykalny od Starmera w kwestiach związanych z systemem społeczno-ekonomicznym. Premier Hiszpanii regularnie krytykuje „technologicznych oligarchów”, miliarderów, spekulantów oraz ortodoksyjną szkołę ekonomiczną.

Według „Guardiana” rządy Sáncheza mogą być zresztą wzorem dla pozostałych ugrupowań socjaldemokratycznych, od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku akceptujących gospodarczy liberalizm i oszczędzanie na wydatkach socjalnych. Hiszpańscy socjaliści są tutaj ewenementem nie tylko z powodu prowadzonej przez siebie polityki, ale także przez fakt, że spora część lewicowych elit oraz wyborców uważa ich wciąż za ugrupowanie zbyt umiarkowane.

Demonstracja siły

Laurka wystawiona szefowi hiszpańskiego rządu i jego partii przez brytyjski dziennik wydaje się być jednak nieco przesadzona. PSOE od ostatnich wyborów tworzy rząd mniejszościowy uzależniony od poparcia ugrupowań regionalistycznych, a w zdecydowanej większości sondaży od prawie trzech lat ustępuje centroprawicowej Partii Ludowej (PP). Koalicjanci socjalistów z radykalnie lewicowego ruchu Sumar mają z kolei trzykrotnie mniejsze poparcie od trzeciej siły politycznej Hiszpanii w postaci narodowo-konserwatywnej partii Vox, będącej zresztą jednym z najważniejszych sojuszników ruchu MAGA w Europie.

W ostatnim czasie sam Sánchez musi mierzyć się z licznymi skandalami. Jego żona jest od dawna podejrzewana o korupcję, a w ubiegłym tygodniu oficjalnie postawiono jej zarzuty. Begona Gomez miała nie tylko przyjmować łapówki, ale także powoływać się na wpływy swojego męża. Oprócz małżonki premiera Hiszpanii przed sądem stanie jego była doradczyni, Cristina Alvarez. Na początku miesiąca rozpoczął się z kolei proces współpracowników Sáncheza, zamieszanych w „aferę Koldo”, czyli w sprawę płatnej protekcji przy zakupie maseczek podczas pandemii koronawirusa.

Kontrowersje wzbudza również legalizacja prawie pół miliona nielegalnych imigrantów przebywających w Hiszpanii. Socjaliści wraz ze swoimi radykalnymi koalicjantami wprowadzili to rozwiązanie z pominięciem parlamentu, obawiając się, że może ono nie zostać zaakceptowane przez deputowanych. Zdaniem opozycji działania PSOE i Sumaru będą oznaczały legalizację pobytu zagranicznych przestępców. Politykę migracyjną prowadzoną przez Sáncheza można uznać za jeden z głównych powodów popularności PP i Vox-u, które to partie według sondaży mogłyby utworzyć koalicję rządową po przyszłorocznych wyborach do Kortezów Generalnych.

Komentatorzy nieprzychylni premierowi Hiszpanii uważają więc, że próby stworzenia przez niego globalnego sojuszu postępowców są w rzeczywistości zabiegiem marketingowym. Sánchez kreując siebie jako lidera międzynarodowej lewicy mobilizuje wyborców całej hiszpańskiej lewicy, ale także chce pokazać siebie jako polityka liczącego się poza granicami kraju. Już po zakończeniu progresywnego forum wyszedł z kolejną inicjatywą, tym razem nawołując do stworzenia ponadpaństwowego sojuszu na rzecz uregulowania sztucznej inteligencji. Prace nad stworzeniem alternatywy dla prawicy skupionej wokół MAGA wciąż więc trwają.  

Maurycy Mietelski

fot. Lula Oficial / Flickr.com (CC BY 4.0)