Japonia i Niemcy, czyli poza wartościami warto mieć też broń
Japonia i Niemcy w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy zacieśniły współpracę w dziedzinie bezpieczeństwa. Ostatnia propozycja złożona przez Berlin miałaby ułatwić dalszą kooperację z Tokio. Oba kraje deklarują przywiązanie do respektowania zasad prawa międzynarodowego, ale widać wyraźnie, że zaczynają dostosowywać się do porządku opartego o siłę militarną.
W ubiegły piątek niemiecki minister obrony Boris Pistorius rozpoczął swoją dziewięciodniową wizytę w Azji, obejmującą spotkania z oficjelami w Japonii, Singapurze i w Australii. Podczas podróży do Tokio spotkał się on ze swoim japońskim odpowiednikiem, Shinjirō Koizumim, proponując mu zawarcie nowego porozumienia o współpracy obronnej. Dokument miałby ułatwić postępujące od kilkunastu miesięcy zbliżenie między oboma krajami, a dokładniej zredukować biurokratyczne przeszkody utrudniające choćby przeprowadzanie wspólnych ćwiczeń wojskowych.
Konsekwencja
Rozwój kooperacji między Tokio i Berlinem w dziedzinie bezpieczeństwa jest wyraźnie widoczny co najmniej od 2021 roku. Przy okazji 160-tej rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Japonią i Niemcami, rozpoczęto spotkania w nowym formacje obejmującym ministrów obrony oraz spraw zagranicznych obu państw. Jasno nakreślono też najważniejsze obszary, w których mają one wspólne interesy, czyli przede wszystkim bezpieczeństwa gospodarczego i ochrony wolności żeglugi na Indo-Pacyfiku.
Portal analityczny The Diplomat[1] przypomina, że Niemcy od pięciu lat regularnie wysyłają swoje myśliwce i fregaty na ćwiczenia do Japonii. Chociażby w lipcu 2024 roku niemieckie siły powietrzne pierwszy raz brały udział we wspólnych ćwiczeniach ze swoimi japońskimi odpowiednikami, demonstrując w ten sposób możliwość swojego szybkiego przemieszczenia w wypadku zagrożeń dla bezpieczeństwa sojuszników Niemiec w Azji.
Oczywiście trzeba pamiętać o znacznej odległości dzielącej oba państwa. Z jej powodu portal East Asia Forum[2] uznał, że wysyłanie przez Niemcy swoich sił na ćwiczenia do Japonii ma głównie symboliczny charakter. Oba kraje w rzeczywistości będą więc skupiać się na wspólnych działaniach, w których geograficzne ograniczenia nie odgrywają większej roli. Chodzi zwłaszcza o rozwój nowoczesnych technologii militarnych czy działania na rzecz cyberbezpieczeństwa.
Formułowanie dalekosiężnych planów musi zostać natomiast poprzedzone stworzeniem ram współpracy instytucjonalnej. Krokiem w dobrym kierunku ma być zaproponowane przez Pistoriousa porozumienie dotyczące dosyć podstawowego zagadnienia, jakim są ułatwienia w przyjeździe żołnierzy obu armii na organizowane przez nie ćwiczenia. Dopiero dwa lata temu Tokio zawarło z Berlinem umowę o współpracy w zakresie logistyki między swoimi wojskami.
Pożegnanie z pacyfizmem
Nie tylko kwestie związane z koniecznością usunięcia podstawowych przeszkód i z barierami geograficznymi, ograniczają rozwój relacji militarnych pomiędzy oboma państwami. Choćby kooperacja w zakresie nowoczesnych technologii wojskowych jest utrudniona z dosyć prozaicznego powodu - mianowicie Japonia i Niemcy nie we wszystkich obszarach mogą pochwalić się dużym potencjałem.
Oba mocarstwa, tworząc wspólnie sojusz państw Osi, po II wojnie światowej znalazły się w obozie pokonanych, dlatego nałożono na nie ograniczenia w dziedzinie zbrojeń. Jak przypomina pismo „Asian Journal of Comparative Politics”[3], Niemcy i Japonią w czasie zimnej musiały tym samym polegać na ochronie ze strony Stanów Zjednoczonych, a także dokonały przezbrojenia pod czujnym okiem USA. Zmiany będące następstwem porażki Berlina i Tokio w tamtym globalnym konflikcie spowodowały, że obie stolice przez kilkadziesiąt lat skupiały się na rozwijaniu swojego potencjału ekonomicznego i na promowaniu porządku międzynarodowego opartego o zasady i wartości, mające swoje zakorzenienie w prawie.
Agresja Rosji na Ukrainę, a także rosnąca potęga militarna Chińskiej Republiki Ludowej, doprowadziły w ostatnich latach do poważnego zwrotu w polityce obu państw. Niemcy zaczęły dozbrajać Ukrainę i odbudowywać swoją własną armię, z kolei Japonia, mimo formalnie pacyfistycznej konstytucji, również zaczęła odchodzić od dotychczasowych zasad. Bundeswehra i Japońskie Siły Samoobrony dysponują dzięki temu coraz większymi środkami finansowymi.
Należy zarazem zaznaczyć, że działania władz Japonii i Niemiec nie oznaczają całkowitego zerwania z pacyfistyczną kulturą przez tamtejsze partie polityczne czy część społeczeństwa. Decyzja o zmianach zasad poboru wywołała niedawno masowe protesty w Niemczech, z kolei w Japonii rządząca Partia Liberalno-Demokratyczna (LDP) w swoich militarystycznych zapędach była przez wiele lat ograniczana przez buddystów z ugrupowania Kōmeitō i przez parlamentarną kontrolę zbrojeń.
Równoważenie wpływów
Współpraca Japonii z Niemcami ma dla obu krajów znaczenie nie tylko w kontekście ich bezpieczeństwa militarnego. Wydawany w Singapurze magazyn „ThinkChina” [4] zauważa, że oba kraje postrzegają kooperację jako szansę na zmniejszenie swojej zależności od dominujących supermocarstw, czyli od Chin i od Stanów Zjednoczonych, również w dziedzinie gospodarki.
Dla Berlina przez lata jednym z kluczowych partnerów był Pekin. Chińskie inwestycje pod rządami Angeli Merkel płynęły do Niemiec szerokim strumieniem, a pewne otrzeźwienie nastąpiło dopiero niedługo przez pandemią koronawirusa. Państwo Środka zostało uznane za „systemowego rywala”, stąd też jej następca na stanowisku kanclerza, Olaf Scholz, prowadził już politykę zbliżenia do Japonii.
Tokio postrzega współpracę z Berlinem jako swoiste drzwi do zacieśnienia związków z Unią Europejską i Sojuszem Północnoatlantyckim. Japonia chce dzięki temu zmniejszyć swoją zależność od Ameryki. Wprawdzie niedawno japońska premier Sanae Takaichi spotkała się w Waszyngtonie z amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem, ale cieniem na wzajemne relacje kładzie się nowa polityka celna USA. Dodatkowo oba kraje poróżniła kwestia Iranu, bo Japonia wbrew wezwaniom Trumpa nie zdecydowała się wysłać swoich jednostek do odblokowania Cieśniny Ormuz.
Według niemieckiego magazynu „Internationale Politik Quarterly”[5], japońsko-niemiecka współpraca powinna skoncentrować się teraz na bezpieczeństwie ekonomicznym. Dla Tokio i Berlina niezwykle ważne są niezakłócone funkcjonowanie globalnych łańcuchów dostaw, a także dostęp do produktów niezbędnych do wdrażania innowacyjnych rozwiązań. Tym samym oba państwa wraz z Unią Europejską muszą w pierwszej kolejności wdrożyć procedury pozwalające na rozwinięcie współpracy ekonomicznej. Bez tego nie będzie możliwe przeniesienie wzajemnych relacji na wyższy poziom.
Maurycy Mietelski
fot. Bundeswehr/S.Wilke / Wikimedia Commons (CY BY 2.0)
[1] https://thediplomat.com/2025/12/german-diplomacy-at-a-time-of-japan-china-tensions/
[2] https://eastasiaforum.org/2025/11/18/japan-germany-security-cooperation-deepens-in-a-changing-global-order/
[3] https://journals.sagepub.com/doi/10.1177/20578911251326143
[4] https://www.thinkchina.sg/politics/why-japan-and-germany-must-come-together
[5] https://ip-quarterly.com/en/japan-germany-and-europes-economic-security-agenda



Japonia i Niemcy, czyli poza wartościami warto mieć też broń
Egzystencjalna wojna Partii Boga
Chile odgradza się od imigrantów
Irlandzka armia musi wstać z kolan