Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Bezpieczeństwo Irlandzka armia musi wstać z kolan

Irlandzka armia musi wstać z kolan


20 luty 2026
A A A

Władze Irlandii zamierzają zmodernizować wojsko i dążą do zmiany zasady neutralności militarnej państwa. Zwłaszcza realizacja pierwszego z celów jest dużym wyzwaniem, bo Siły Obronne Irlandii znajdują się w poważnym kryzysie kadrowym i organizacyjnym. Same pieniądze najprawdopodobniej mogą nie wystarczyć.

Irlandzka minister obrony oraz handlu i spraw zagranicznych, Helen McEntee z centroprawicowej partii Fine Gael, regularnie przedstawia plany rozwoju irlandzkiej armii. W ten weekend zdradziła na przykład pierwsze założenia przygotowywanej „Strategii Bezpieczeństwa Morskiego”, poruszając ten temat przy okazji działań podejmowanych przez Unię Europejską wobec rosyjskiej floty tankowców. McEntee zapowiedziała, że dokument przewiduje wdrożenie szeregu rozwiązań, pozwalających na ochronę irlandzkiego wybrzeża.

Plany

W tym przypadku szefowa resortu obrony Irlandii nie przekazała żadnych informacji na temat planowanych wydatków. Od grudnia wiadomo natomiast, że gabinet Micheála Martina z konserwatywnego Fianna Fáil planuje zwiększenie finansowania armii o ponad połowę. Wszystkie rodzaje sił zbrojnych do 2030 roku otrzymają środki o łącznej wartości 1,7 miliarda euro.

Priorytetem dla McEntee ma być zwłaszcza rozbudowa nowego systemu radarowego, którego modernizacja ma być prowadzona przez najbliższe dwa lata. Irlandzka minister obrony w chwili obecnej traktuje jako priorytet stworzenie skutecznej obrony przeciwko dronom. Ma to związek z incydentem z grudnia ubiegłego roku, gdy niezidentyfikowany bezzałogowy statek powietrzny naruszył zakaz lotów podczas wizyty prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Dublinie.

Rozbudowany ma zostać także Irlandzki Korpus Lotniczy. Siły powietrzne Zielonej Wyspy mają przede wszystkim otrzymać cztery wielozadaniowe śmigłowce H145M, produkowane przez francuski koncern Airbus, a także osiem średniej kategorii helikopterów. W ramach budżetu obronnego sfinansowano już zakup dla rządu odrzutowca Falcon 6X. Pierwszy raz od pięćdziesięciu lat irlandzki rząd planuje ponadto zakup myśliwców. Dziennik „The Journal” uważa konieczność zbudowania niemal od postaw sił powietrznych za efekt zmian przeprowadzonych w 2011 roku. Ówczesne władze w ramach cięcia kosztów zdecydowały się na rozwiązanie wyspecjalizowanej jednostki lotniczej.

Służba Marynarki Wojennej na razie nie jest pewna konkretnych inwestycji. W ubiegłym roku rząd miał zrezygnować z zakupu wielozadaniowego okrętu o wartości 300 milionów euro. Władze w Dublinie uznały, że siły morskie potrzebują jednostki posiadającej większe zdolności bojowe. Pierwotnie nowy okręt miał umożliwiać głównie prowadzenie operacji pokojowych i humanitarnych. Teraz koalicyjny gabinet uważa za konieczne zakupienie dla Służby Marynarki Wojennej jednostki bojowej, mogącej chociażby zwalczać rosyjskie okręty podwodne naruszające irlandzkie granice morskie. Uzupełnieniem obrony na morzu ma być zakup nowoczesnego sonaru oraz nowych okrętów patrolowych.

Ambicje bez podstaw?

Modernizacja Sił Obronnych Irlandii będzie musiała objąć nie tylko zakupy nowoczesnej broni. Konieczne jest również zapewnienie żołnierzom odpowiedniego zaplecza. Szefowa irlandzkiego resortu obrony wygospodaruje blisko 400 milionów euro na realizację podstawowych projektów infrastrukturalnych. Środki te zostaną przeznaczone na zakwaterowanie, siłownie, biura, hangary dla samolotów czy na przystanie dla jednostek Służby Marynarki Wojennej.

Obecnie największym problemem irlandzkiego wojska wydaje się samo znalezienie osób chętnych do służby. W tym roku ma ono przyjąć w swoje szeregi o 200 osób, co oznacza sześciokrotne zwiększenie liczby kadetów w porównaniu do ubiegłego roku. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że łącznie w Siłach Obronnych Irlandii służy aktualnie 7756 żołnierzy, nie jest to imponująca liczba. W ostatnich latach armia regularnie traciła wojskowych, bo jeszcze w 2022 roku liczyła ona blisko 8 tysięcy rekrutów, a w 2020 roku około 8,5 tysiąca.

Powołana przez rząd Komisja do spraw Sił Obronnych w swoim ubiegłorocznym raporcie rekomendowała znaczne zwiększenie liczby żołnierzy. Do 2028 roku irlandzkie wojsko, aby zrealizować potrzeby kraju w zakresie bezpieczeństwa, powinno liczyć o 3,8 tysiąca wojskowych więcej niż obecnie. Przyczyną braku odpowiedniej liczby żołnierzy są głównie słabe zarobki, które powodują, że nawet absolwenci szkół wojskowych wolą przechodzić do sektora prywatnego. Już trzy lata temu irlandzkie media obawiały się skutku odpływu kadr, ostrzegając przed scenariuszem polegającym na braku odpowiedniej liczby oficerów mogących przekazywać swoją wiedzę poborowym

Eksperci i oficerowie wypowiadający się w ubiegłym tygodniu dla dziennika „Irish Examiner”, uznali wspomniane dane za porażkę Sił Obronnych Irlandii. Ambicje rządzących są dużo większe od realnych możliwości kraju, a sytuacja wygląda źle zwłaszcza w przypadku Służby Marynarki Wojennej, odpowiadającej za obszar morski sześciokrotnie większy od przestrzeni lądowej kraju. Komentatorzy zarzucają więc rządzącym zbyt powolną realizację zaleceń Komisji do spraw Sił Obronnych.

Ilość sprawnego i przede wszystkim nowoczesnego sprzętu jest wciąż niewielka, dlatego Irlandia obecnie nie ma chociażby żadnych samolotów bojowych. Po wycofaniu ostatniego z myśliwców pod koniec ubiegłego roku dysponuje ona jedynie ośmioma samolotami szkoleniowymi. Nie jest tym samym w stanie bronić własnej przestrzeni powietrznej, polegając w tej kwestii na pomocy ze strony Wielkiej Brytanii. To raczej szybko się nie zmieni, bo zakup kilkunastu nowych myśliwców rozłożono na ponad dwie dekady. Na ten cel rządzący chcą wydać około 2,5 miliarda dolarów.

Spór o neutralność

Zbrojenia w Irlandii wywołują kontrowersje z racji oficjalnej neutralności kraju. W irlandzkiej konstytucji można przeczytać, że państwo opowiada się za pokojowym współistnieniem narodów, dlatego sprzeciwia się rozstrzyganiu międzynarodowych sporów przy użyciu siły militarnej (dotyczy to też metod jej ewentualnego zjednoczenia z Irlandią Północną). Tym samym Irlandia nie jest członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego, a jej neutralność jest gwarantowana w protokole do Traktatu Lizbońskiego.

Od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę trwa debata na temat zmiany jej statusu. Najbardziej zabiega o to Fine Gael, która cztery lata temu uznała politykę neutralności za ulegającą „moralnej degradacji”. Dużo bardziej zniuansowane stanowisko zajmują ich koalicjanci z Fianna Fáil. Ich lider i obecny szef rządu przekonywał wówczas, że aktualny status Irlandii nie przeszkadza jej w udzielaniu pomocy Ukrainie. Martin pełniąc już funkcję taoiseach również sprzeciwia się rezygnacji z neutralności. Stara się tym samym równoważyć ją z oczekiwaniami Unii Europejskiej odnośnie większego zaangażowania jej członków we wspólne projekty zbrojeniowe.

Najbardziej radykalne stanowisko w sprawie irlandzkiej neutralności zajmuje lewica. Wybrana jesienią ubiegłego roku prezydent Catherine Connolly jest zadeklarowaną pacyfistką, podobnie zresztą jak jej poprzednik Michael D. Higgins. Connolly wzbudziła spore kontrowersje swoją krytyką NATO, oskarżając sojusz o prowadzenie polityki podżegającej do wojny z Rosją. Obecna prezydent krytycznie podchodzi też do samego zbrojenia się Europy, bo postrzega zwiększenie wydatków na obronność między innymi jako element odradzania się niemieckiego militaryzmu.

Choć Irlandią rządzi centroprawicowa koalicja, to samemu społeczeństwu w sprawie neutralności dużo bliżej do opinii Connolly i lewicowych ugrupowań opozycyjnych pokroju Sinn Féin, czyli najpopularniejszej partii w sondażach. Opublikowane na początku bieżącego miesiąca badanie dla dziennika „The Irish Times” pokazuje, że za wpisaniem zasady neutralności do konstytucji opowiada się dokładnie 71 proc. respondentów. Zarazem według 85 proc. ankietowanych Irlandia powinna w większym stopniu samodzielnie wziąć na siebie odpowiedzialność za swoją obronę.

Sojusznicze oczekiwania

W tym samym sondażu Irlandczycy zostali zapytani o utrzymanie tak zwanej „Potrójnej blokady”. To istniejący od ponad sześćdziesięciu pięciu lat mechanizm, który określa sposób w jaki podejmowana jest decyzja o wysłaniu więcej niż dwunastu irlandzkich żołnierzy na misje zagraniczne. Musi ona zostać najpierw zaakceptowana przez Organizację Narodów Zjednoczonych, następnie przez rząd, a na końcu przez parlament. Za utrzymaniem go w dotychczasowej formie opowiada się 45 proc. badanych, natomiast za jego zniesieniem jest 35 proc. ankietowanych.

Dotąd mechanizm pozwolił na wysłanie Sił Obronnych Irlandii na wiele różnorodnych misji zagranicznych – tylko od 1990 roku było ich już blisko czternaście. W żadnym z tych przypadków posłowie do Dáil Éireann nie zablokowali decyzji rządu, choć od tego czasu zasady „Potrójnej blokady” były kilkukrotnie zmieniane. Gabinet Martina pod koniec stycznia zatwierdził propozycję zmian w ustawie o obronności, polegających na zniesieniu wymogu dotyczącego zgody ONZ. Centroprawicowa koalicja uważa, że z powodu impasu w Radzie Bezpieczeństwa ONZ od prawie dwunastu lat organ ten nie zatwierdził żadnej misji pokojowej.

Fine Gael i Fianna Fáil chcą znieść mechanizm „Potrójnej blokady”, bo w ich opinii Irlandia nie powinna być ograniczana w swojej polityce przez paraliż decyzyjny w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Krytycy propozycji rządu Martina nie zgadzają się z takim poglądem. W ich opinii głosowania przeprowadzane przez tą instytucję, po zmianach dokonanych wiele lat temu w ustawie o obronności, nie uniemożliwiają irlandzkim żołnierzom brania udziału w misjach pokojowych. Opozycja zarzuca tym samym koalicji rządowej próbę ominięcia  zabezpieczeń w celu zniesienia neutralności kraju.

Dublin znajduje się jednocześnie pod presją ze strony Brukseli. Unia Europejska zaczyna rozwijać swoje wspólne projekty obronne, odpowiadając w ten sposób na nową politykę Stanów Zjednoczonych. Irlandia dzięki wspomnianemu protokołowi do Traktatu Lizbońskiego nie podlega wprawdzie unijnej Wspólnej Polityce Bezpieczeństwa i Obrony, ale nie może zarazem działać w całkowitym oderwaniu od wspólnoty. Przykładowo również neutralna Austria wydaje na swoje siły zbrojne kilkukrotnie więcej od Irlandii, znajdującej się pod tym względem na szarym końcu Unii Europejskiej.

Przed dwoma laty na łamach portalu Politico Irlandia została nazwana nawet „największym darmozjadem w dziedzinie obronności”. Na łamach wpływowego serwisu wytykano jej wieloletnie zaniedbania i ich efekty w postaci braku własnych zdolności obronnych. To w kontekście coraz większej aktywności Rosji miało oznaczać, że Irlandia „zrzekła się odpowiedzialności za obronę północno-zachodnich granic Europy”. Tekst był wyraźną sugestią dla irlandzkich władz, żeby jak najszybciej nadrobiły swoje zaległości w dziedzinie obronności, bo nie mogą ograniczać swojego członkostwa w Unii Europejskiej jedynie do własnych korzyści gospodarczych.   

Maurycy Mietelski

fot. Irish Defence Forces / Wikimedia Commons (CC BY 2.0)