"Afryka chce zostać usłyszana"
35 afrykańskich państw ustami swych ministrów finansów i szefów banków centralnych zaapelowało w środę, aby interesy Afryki zostały wzięte pod uwagę w trakcie zbliżającego się szczytu grupy G-20. Szczyt zajmie się wypracowywaniem strategii walki z kryzysem finansowym. W najbliższą sobotę (15.11.) w Waszyngtonie odbędzie się szczyt Grupy Dwudziestu (G-20), zwołany z inicjatywy prezydenta USA George'a W. Busha. Zgromadzeni na nim przywódcy siedmiu najbogatszych państw świata i Rosji (G-8), Unii Europejskiej jako całości oraz wschodzących potęg gospodarczych (m.in. Chiny, Indie, Brazylia) będą debatować nad wspólną strategią walki globalnym kryzysem finansowym.
Tymczasem w Tunisie odbyło się w tym tygodniu spotkanie swych ministrów finansów i szefów banków centralnych 35 afrykańskich państw, zorganizowane wspólnie przez Unię Afrykańską, Afrykański Bank Rozwoju i Komisję Gospodarczą ONZ ds. Afryki (UNECA). W środę na jego zakończenie zebrani wydali wspólną deklarację, która w zamyśle ma odzwierciedlić afrykańskie obawy związane z postępującym globalnym kryzysem finansowym. Sygnatariusze wezwali by interesy Afryki zostały wzięte pod uwagę w trakcie zbliżającego się szczytu grupy G-20 oraz zaapelowali do międzynarodowych instytucji (jak Bank Światowy) by udzieliły niezbędnego wsparcia tym afrykańskim państwom, które zostaną dotknięte przez kryzys. W tej samej deklaracji stwierdzono jednak również, iż same afrykańskie państwa powinny podjąć niezbędne reformy gospodarcze oraz zgromadzić niezbędne rezerwy finansowe.
Podobne sygnały uczestnicy spotkania w Tunisie wysyłali już wcześniej. Szef Afrykańskiego Banku Rozwoju Donald Kaberuka oświadczył we wtorek, iż „miliony biedaków będą oczekiwać, że ich potrzeby zostaną wzięte pod uwagę” a uczestnicy szczytu G-20 powinni pamiętać, że ich decyzje „odczuje cała ludzkość”.
Przyczyną takich głosów jest powszechne wśród przywódców afrykańskich przekonanie, iż kontynent został potraktowany przedmiotowo podczas globalnej mobilizacji w celu walki z kryzysem. Świadczyć o tym ma chociażby fakt, iż do Waszyngtonu udadzą się przedstawiciele wyłącznie jednego afrykańskiego państwa – RPA. Szef UNECA Abdoulie Janneh wezwał południowoafrykańskie władze by wyraziły w sobotę „głos Afryki”.
Ekonomiści coraz bardziej obawiają się, że globalny kryzys finansowy będzie miał bardzo poważne konsekwencje dla Afryki. Co prawda Afryka jest na tyle słabo zintegrowana ze światowymi rynkami finansowymi, że nie odczuła bezpośrednio skutków kryzysu, lecz na dłuższą metę może on jednak mocno uderzyć w ich eksport oraz zmniejszyć pomoc rozwojową, którą najbogatsze państwa udzielają państwom kontynentu. „Nikt nie ucieknie przed skutkami kryzysu” mówił we wtorek Kaberuka. „Przed wybuchem kryzysu nasze gospodarki notowały postęp”, lecz obecnie ekonomiczne prognozy dla kontynentu „rysują się bardzo czarno”. Jego zdaniem wzrost gospodarczy w Afryce spadnie ze średniego poziomu 6,5 proc. w tym roku do 5 proc. w następnym.
Na podstawie: washingtontimes.com, iol.co.za


Świat
Saudyjska wojna cenowa