Algierskie władze potrzebują sukcesów
Pierwsza w historii wizyta Ojca Świętego w Algierii to duży sukces tamtejszych władz, przygotowujących się już do wyborów parlamentarnych. Algierski rząd w ostatnim czasie może pochwalić się sporymi osiągnięciami, bo rośnie zainteresowanie jego surowcami, a gospodarka rozwija się szybciej od oczekiwań.
Papież Leon XIV w trakcie trwającej wciąż wizyty w Afryce odwiedzi łącznie cztery kraje. Algieria była pierwszym przystankiem jego podróży. Podczas wizyty spotkał się nie tylko z władzami państwowymi, ale także z niewielką społecznością algierskich katolików. Trzeba bowiem pamiętać, że blisko 99 proc. mieszkańców tego kraju wyznaje sunnicki odłam islamu. Wyznawcy Chrystusa byli zaś ofiarami ataków ze strony muzułmańskich ekstremistów w czasie wojny domowej w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Z punktu widzenia Kościoła katolickiego Algieria jest ważnym miejscem pod względem historycznym. To właśnie na jej terytorium urodził się i pełnił posługę biskupa św. Augustyn.
Przesłanie antykolonialne
Kwestie religijne były ważne dla algierskich władz z powodów wizerunkowych. Wizyta Leona XIV miała pokazać kraj Afryki Północnej jako miejsce tolerancyjne dla innych wyznań, choć spotyka się on z krytyką związaną z nieprzestrzeganiem zasad wolności religijnej. Dominacja islamu jest usankcjonowana w konstytucji Ludowo-Demokratycznej Republiki Algierii, uznającą go wprost za religię państwową. Wprowadzone przed sześcioma laty zmiany w ustawie zasadniczej usunęły natomiast gwarancję przestrzegania wolności sumienia.
Niektóre środowiska katolickie i protestanckie wprost wzywały Ojca Świętego do upomnienia się o prawa wyznawców innych religii. Ostatecznie w trakcie swojej wizyty w Algierii nie odniósł się on do tych zarzutów stawianych tamtejszym władzom. Spotkał się za to z rektorem stołecznego Wielkiego Meczetu Mohamedem Mamunem Al-Kasimim, odwiedzając trzeci największy na świecie budynek tego typu. Podkreślił w ten sposób znaczenie dialogu międzyreligijnego
Jeszcze bardziej pożądane dla politycznych celów prezydenta Algierii Abda al-Madżida Tabbuna i jego obozu politycznego, było złożenie przez Leona XIV kwiatów pod Pomnikiem Męczenników w Algierze. Monument upamiętnia Algierczyków poległych w czasie wojny o niepodległość z Francuzami. W ostatnich latach relacje pomiędzy Algierem i Paryżem znacznie się pogorszyły, dlatego ten punkt wizyty został już zresztą wykorzystany do swojej propagandy przez rządzący Front Wyzwolenia Narodowego (FLN).
Papież rozpoczynając podróż do Algierii musiał odnosić się do słów prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, zarzucającego mu brak wsparcia dla wojny Ameryki i Izraela z Iranem. Leon XIV w poniedziałkowym przemówieniu wygłoszonym w algierskiej stolicy potępił łamanie prawa międzynarodowego przez „neokolonialne mocarstwa”. Tego rodzaju sformułowania dobrze współbrzmią z ideologią promowaną przez algierską elitę polityczną.
Surowcowy potencjał
Kilka tygodni przed przyjazdem Ojca Świętego Algieria stała się obiektem zainteresowania ze strony politycznych przywódców państw zachodnich. Premier Włoch Giorgia Meloni pod koniec marca po raz drugi w czasie swojego urzędowania odwiedziła Algier, aby rozmawiać z Tabbunem o współpracy gospodarczej. Nazwała ona nawet Algierię państwem o „ogromnym znaczeniu strategicznym” dla Włoch.
Kooperacja między Rzymem i Algierem ma przede wszystkim obejmować sektor energetyczny. Włoskie koncerny są zainteresowane zwiększeniem importu gazu ziemnego produkowanego przez ich algierskich odpowiedników. Obecnie Algieria zaspokaja 30 proc. zapotrzebowania Włoch na ten surowiec, a jej udział we włoskim mixie energetycznym ma się jeszcze zwiększyć. Meloni poprzez zacieśnienie współpracy z Tabbunem zamierza zmniejszyć uzależnienie swojego państwa od gazu ziemnego LNG z Kataru, który z powodu konfliktu USA i Izraela z Iranem ma problem z zapewnieniem dostaw swoim europejskim partnerom.
Algieria obecnie dostarcza swoje węglowodory kilku państwom członkowskim Unii Europejskiej. Jego największym importerem poza Włochami jest Hiszpania, w ostatnim czasie starająca się poprawić swoje nadszarpnięte relacje z Algierią. Hiszpański minister José Manuel Albares przybył do Algieru po wizycie Meloni, negocjując z algierskimi władzami kwestię zwiększenia dostaw gazu LNG za pośrednictwem gazociągu „Medgaz”.
Bliskość geograficzna Algierii powoduje, że jest ona uważana przez kraje europejskie za bezpieczne źródło zakupu surowca, bo nie jest narażona na konflikty mogące zerwać łańcuchy dostaw. Od czterech lat Europa staje się zresztą coraz bardziej uzależniona od importu z Algierii, który zwiększył się z powodu poszukiwania alternatywny dla dostaw z Rosji. W ubiegłym roku algierskie firmy sprzedały państwom europejskim około 40 mld metrów sześciennych gazu ziemnego, podczas gdy Katar zaledwie około 12 mld.
Rządzący z chęcią jeszcze zwiększyliby wolumen eksportu do innych państw. Problemem jest jednak wciąż przestarzała i ograniczona infrastruktura. Obecnie Algieria jest w stanie wyprodukować jedynie połowę ilości skroplonego gazu ziemnego LNG, która jest wytwarzana przez Katar. Ma się to zmienić za sprawą mającej się rozpocząć jeszcze w tym roku budowy gazociągu transsaharyjskiego, a także przez wydanie 60 mld dolarów na inwestycje w szeroko pojęty sektor energetyczny.
Ma być jeszcze lepiej
Po wizycie Leona XIV dobre dla Algieru informacje napłynęły z Waszyngtonu. Pomimo globalnego spowolnienia gospodarczego, Międzynarodowy Fundusz Walutowy podniósł prognozy rozwoju ekonomicznego Algierii. Eksperci instytucji w swoim najnowszym raporcie twierdzą, że tamtejszy wzrost gospodarczy wyniesie w tym roku 3,8 proc.. MFW w październiku ubiegłego roku prognozowało, iż wyniesie on w tym roku 2,9 proc. Zarazem w algierskiej ustawie budżetowej określono roczny cel na 4,1 proc.
To oznacza, że Algieria odnotuje w tym roku wzrost gospodarczy wyższy od średniej dla całego świata. Analitycy Funduszu uwzględnili w swoim najnowszym raporcie czynniki związane z wojną w Zatoce Perskiej, które mają obniżyć globalny wzrost gospodarczy do poziomu 3,1 proc. W przypadku Algierii, jak już wspomniano, duże znaczenie odgrywa rosnący wolumen eksportu węglowodorów. MFW zaznacza, że ma on jednak charakter cykliczny, dlatego algierskie władze powinny dokonań reform gospodarczych, które miałyby polegać na uniezależnieniu gospodarki od sprzedaży surowców energetycznych.
Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej – w ten sposób można opisać zapowiedzi FLN i jego sojuszników. W czwartek (16.06) prezydent Ludowo-Demokratycznej Republiki Algierii ogłosił intensyfikację działań na rzecz wzmocnienia innych sektorów gospodarczych. Według Tabbuna państwo musi zwiększyć swoje inwestycje w naukę i w innowacje. Przy tej okazji przyznano szereg nagród dla naukowców zajmujących się głównie energetyką, sztuczną inteligencją i przemysłem spożywczym. Teraz konieczne ma być „przekształcenie wyników badań w projekty o wartości dodanej”.
Władze w Algierze w ostatnich miesiącach przywiązują dużą uwagę do promowania swoich produktów na rynkach zagranicznych, uzasadniając swoje działania właśnie koniecznością dywersyfikacji gospodarki. Współpraca rządu z internetowymi influencerami i rozszerzanie współpracy o nowe kraje ma pomóc w zwiększeniu eksportu produktów innych, niż paliwa kopalne. Sektory przemysłowy, rolny czy ceramiczny rozpoczęły niedawno eksport do zupełnie nowych odbiorców w Afryce, Ameryce Południowej czy Azji. Zwiększenie sprzedaży własnych produktów zagranicę ma wiązać się z ograniczeniem wręcz niekontrolowanego importu.
Ten idylliczny obraz algierskiego rozwoju gospodarczego nie uwzględnia natomiast istniejących wciąż barier instytucjonalnych. Think tank Arab Reform Initiative zauważa w swojej styczniowej analizie, że Tabbun wciąż w zbyt dużym stopniu opiera swój model ekonomiczny na interwencjonizmie państwowym, a nieefektywna biurokracja utrudnia chociażby przyciągnięcie zagranicznych inwestycji, o które również mocno zabiegają obecne algierskie władze.
Uniknąć protestów
Jednym z głównych celów reform gospodarczych wprowadzanych przez algierskich nacjonalistów jest poprawa sytuacji młodzieży. Podobnie jak w innych państwach arabskich, w tym choćby w sąsiednim Maroku, problemem jest duże bezrobocie wśród najmłodszej części populacji. Sprawa jest kluczowa z punktu widzenia zaplanowanych na początek lipca wyborów parlamentarnych. Wprawdzie w „sterowanej demokracji” i tak wygra je FLN wraz ze swoimi sojusznikami, ale władze obawiają się masowych protestów powyborczych, szkodzących ich międzynarodowemu wizerunkowi.
Z tego względu pewnym zgrzytem w czasie wizyty głowy Kościoła katolickiego było jej nawiązanie do swobód obywatelskich. Leon XIV powiedział w Algierze, że rządy nie mogą dążyć do umacniania swojej dominacji, ale powinny służyć interesom społeczeństwa. Zdaniem papieża władze Algierii powinny wspierać społeczeństwo obywatelskie, a zwłaszcza wsłuchiwać się w głos młodych ludzi. Wypowiedź Ojca Świętego można uznać za nawiązanie do ruchu „Hirak”, który przed siedmioma laty doprowadził do odsunięcia od władzy poprzedniego prezydenta, Abda al-Aziza Butefliki.
Oskarżenie papieża o ingerencję w wybory byłoby oczywiście wizerunkową katastrofą, dlatego jego słowa zostały przemilczane. Algieria znalazła się za to na wojennej ścieżce ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, zarzucając im próbę wpływania na przebieg lipcowego głosowania. Emirackie władze mają rzekomo wspierać ruch separatystyczny w regionie Kabylii, choć tamtejsza organizacja walcząca o autonomię jest uznawana przez algierski rząd za ugrupowanie terrorystyczne. Ogółem Algier już podczas wyborów prezydenckich w 2019 roku oskarżał Abu Zabi o ingerencję w wybory poprzez wspieranie jednego z konkurentów Tabbuna.
Instytut Middle East Forum w analizie poświęconej zbliżającym się wyborom podkreślił, że algierski rząd pospiesznie forsuje różne rozwiązania i programy, aby jak najbardziej osłabić wszelką opozycję polityczną. Obóz skupiony wokół FLN stara się także wykorzystać antykolonialne resentymenty i nacjonalizm do mobilizacji społeczeństwa, na przykład dokonując kryminalizacji okresu francuskich rządów kolonialnych. Osłabienie przeciwników nacjonalistycznego autorytaryzmu będzie jednak zależeć głównie od potencjalnych sukcesów gospodarczych algierskich władz.
Maurycy Mietelski
fot. Becker1999 / Wikimedia Commons (CC BY 2.0)



Liban między pokojem z Izraelem i wojną domową
Algierskie władze potrzebują sukcesów
Fidesz w procesie diagnostycznym
Czego chce Péter Magyar?