Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Małgorzata Jastrzębska: Jemen - bomba z opóźnionym zapłonem


08 kwiecień 2010
A A A

Jemen, biedne państwo Półwyspu Arabskiego, zyskało szybką sławę za sprawą udaremnionego zamachu terrorystycznego z pierwszego dnia Świąt Bożonarodzeniowych. Oczy opinii publicznej zwróciły się w stronę tego regionu jako obszaru treningowego al- Kaidy, wylęgarni terroryzmu. Jednak jak szybko tam spojrzały, tak samo szybko znów odwróciły wzrok.

 

Uwagę opinii publicznej zawsze przyciągają spektakularne wydarzenia: wielkie katastrofy, mrożące krew w żyłach ataki terrorystyczne, spektakularne wybuchy, krwawe zamieszki, nowopowstałe konflikty. Wszystko to, co może przemówić do wyobraźni masowej widowni. Zainteresowanie to jednak spada, w miarę upływu czasu. Agresja powszednieje, ofiary zamieniają się w statystykę, wybuchy przestają przerażać, obrazy ukazujące klęski humanitarne, jak te z Darfuru, wywołują grymas zniecierpliwienia.

Ten sam mechanizm działa w przypadku Jemenu. To państwo, toczone od lat wewnętrznym konfliktem, znajduje się w czołówce listy najsłabszych krajów świata. W rankingu Failed States Index, który co roku publikowany jest na łamach Foreign Policy, znalazło się na trzynastym miejscu wśród najmniej stabilnych państw globu. Jest mnóstwo powodów, dla których warto byłoby zainteresować się sytuacją Jemenu. Niemal 350 tysięcy uchodźców, bezrobocie, które dotyka ponad jedną trzecią ludności i wszechogarniająca bieda (niemal połowa mieszkańców żyje poniżej granicy ubóstwa). Do tego należy dodać słabość władzy centralnej, której faktyczna legitymizacja kończy się za rogatkami Sany, stolicy kraju, oraz napływ terrorystów z nieodległej Somalii, którzy na terytorium jemeńskim znajdują schronienie i gdzie mogą szkolić nowych rekrutów...

Jednak to nie te przyczyny sprawiły, że na początku 2010 r. szeroko dyskutowano sytuację w tym arabskim państwie. Do wyobraźni milionów ludzi przemówił Umar Farouk Abdulmutallab, nigeryjski niedoszły zamachowiec, wyszkolony właśnie w Jemenie. Oczy świata zwróciły się na chwilę na ten region, aby stwierdzić, że terroryzm to zło i zniszczenie i należy z nim walczyć. Jak? Poprzez pomoc słabym państwom, które stają się wylęgarnią wszelkich patologii (obok terroryzmu wymieniano piractwo, szczególnie rozpowszechnione w rogu Afryki).

Jednakże po kilku tygodniach od wydarzeń związanych z nieudanych zamachem, gdy emocje już opadły, ekipy telewizyjne wysłane do Jemenu powróciły do swoich krajów i słuch wszelki o Jemenie zaginął. W lutym już nikt nie komentował sytuacji wewnętrznej tego państwa i jej konsekwencji dla społeczności międzynarodowej. Niebezpieczeństwo upadku tego arabskiego kraju jakby zbladło w świetle codziennie nowych informacji, którymi karmi się opinię publiczną. Niezauważone pozostało zatem ogłoszenie zakończenia konfliktu na północy kraju. Walki z szyickimi rebeliantami trwały tutaj od 2004 r. Przyczyniły się do pogłębienia podziału kraju na dwie części- północną, biedniejszą oraz południową- bogatszą, zasobną w ropę naftową. Doprowadziły także do masowych migracji, destabilizowały granicę z Arabią Saudyjską, umożliwiając terrorystom z Jemenu przenikanie na saudyjskie terytorium i tutaj dokonywanie zamachów. Zakończenie walk ogłosił prezydent Jemenu Ali Abdallah Saleh w połowie marca jednak mało która agencja informacyjna była zainteresowana tym wydarzeniem. We francuskim Le Figaro można było odnaleźć jedynie krótką notkę. W polskiej prasie tego tematu w ogóle nie podjęto.

Daleka jestem od stwierdzenia, iż Jemen to kraj, na który musi być zwrócona cała uwaga świata. Jednak sytuacja w tym państwie każe przypuszczać, że mamy do czynienia z kolejnym podmiotem bardzo szybko staczającym się ku upadkowi i rozpadowi. Osłabiony rebelią na północy i działalnością secesjonistów na południu, nieefektywnie zarządzany autorytarną władzą Jemen coraz gorzej sobie radzi jako jednolity podmiot polityczny. To przyciąga grupy przestępcze, które niczym nie skrępowane mogą rozwijać i umacniać swoją działalność na jego terytorium. Brak sprawnie funkcjonującej opieki społecznej, nierównomierny dostęp do edukacji (utrudniony zwłaszcza na północy, ze względu na walki i zniszczoną infrastrukturę), powszechna bieda i stagnacja oraz ogromne zacofanie społeczeństwa sprawiają, że jemeńską ludność łatwo przekonać do kolaboracji z terrorystami, łudząc ich wizją lepszego życia. Nie bez powodu padają więc ostrzeżenia, mówiące, iż Jemen może stać się drugim Afganistanem. Miejmy nadzieję, że nie doprowadzi to do powtórki z 11 września. Wszak tragedia ta miała swe źródła gdzieś w afgańskich górach.


Warto przeczytać:

Gregg Carlstrom, Yemen's 15 Minutes of Fame, http://www.foreignpolicy.com/articles/2010/02/26/yemens_15_minutes_of_fame
Lisa Wedeen, Don’t call Yemen a “failed state”, http://mideast.foreignpolicy.com/posts/2010/03/30/don_t_call_yemen_a_failed_state
Yémen: "la guerre est terminée", http://www.lefigaro.fr/flash-actu/2010/03/19/97001-20100319FILWWW00484-yemen-la-guerre-est-terminee.php
Plus de 350.000 déplacés au Yémen, http://www.lefigaro.fr/flash-actu/2010/04/01/97001-20100401FILWWW00526-plus-de-350000-deplaces-au-yemen.php