Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Marcin Witkowski: Papież Latynos ?


10 kwiecień 2005
A A A
117 kardynałów wybierze większością co najmniej 2/3 głosów nowego papieża. Czy dojdzie do kolejnych nieodwracalnych zmian, które zapoczątkował Jan Paweł II? To papież Polak przerwał bowiem włoską hegemonię,  to za jego pontyfikatu, została wykreowana symbolika papieża pielgrzyma, którego podróże obrazowały większe otwarcie się Kościoła, nie tylko na inne religie, ale także na kraje biedne. Pojawia się w związku z tym pytanie, czy kardynałowie mają na tyle dużo odwagi, aby wybrać papieża z poza Europy? Ameryka Łacińska na to liczy.

Niewątpliwie, wybór taki, byłby precedensem, równie znaczącym jak ten, który dokonał się w 1978 roku,  kiedy niespodziewanie papieżem został Polak. Tyle, że wtedy żyliśmy w geopolitycznej dwubiegunowości i pontyfikat Jana Pawła II, od samego początku, był nacechowany politycznie. Po 1989 roku,  już nie ma takiej potrzeby, by Watykan tak ingerował w sferę polityczną. Ważniejsze są sprawy stricto społeczne,  apelowanie o pomoc dla biednych krajów, nieustanne zwracanie uwagi światowych mocarstw na problemy Afryki, Ameryki Łacińskiej czy Azji. Problemy te nie zostały rozwiązane i długo nie będą, ale jeśli Kościół nie będzie się dopominał, nie zostaną rozwiązane wcale. Jan Paweł II rozumiał to doskonale. Pielgrzymki do krajów, gdzie miesięczny zarobek porównywalny jest z godziną pracy w krajach tzw. demokracji zachodniej, były zawsze alarmującym sygnałem dla świata, że tak nie można żyć. Gdzie pomoc bliźniego?

Dlatego wydaje się, iż najlepszym adwokatem krajów Trzeciego Świata, byłby papież z Afryki lub z Ameryki Łacińskiej, gdzie katolicyzm na trwałe zapuścił już swoje korzenie. Migawki telewizyjne, pokazujące modlących się za zdrowie papieża Latynosów,  udowodniły żarliwość religijną kontynentu, nie odbiegającą od standardów zróżnicowanej Europy. Ponadto, w Ameryce Łacińskiej żyje ponad połowa, wszystkich katolików na świecie, a Brazylia jest krajem gdzie jest ich najwięcej, bowiem około 125 milionów. Czy zatem, powyższe racje, nie są wystarczającym argumentem za tym, by następcą Jana Pawła II był Latynos?

Wydaje mi się również, iż taki wybór oznaczałby nie tylko zbliżenie się do najuboższych, ale także byłaby to pewnego rodzaju „rekompensata” za niesprawiedliwości, jakie doświadczył kontynent ze strony chrześcijaństwa zachodniego. Nie mam zamiaru wracać do dawnych dziejów konkwistadorów, podczas których doszło do likwidacji rdzennych kultur amerykańskich, ale zwróciłbym uwagę na historię współczesną – zimnowojenną. Watykan wówczas z niepokojem obserwował latynoskich dostojników kościelnych, którzy często – jawnie lub nie – popierali naukę Marksa i lewicowość księży była masowa. Była jednak znacząca różnica, pomiędzy zachodnią a latynoską dychotomią prawica – lewica. Wystarczy powiedzieć, iż dyktatury wprowadzane były, zazwyczaj na sztandarach prawicowych, a ochrona praw człowieka i demokracja zapisane były w latynoskim dekalogu lewicy. Zupełnie odwrotnie niż w Europie, gdzie prawica była dobra a lewica zła. To za dyktatury Pinocheta, stosowano najbardziej przemyślane tortury na kontynencie. Kapitalizm w wersji latynoskiej, oznaczał ogromną dysproporcje, w której nieliczni mieli wszystko a większość prawie nic. To kłóciło się z nauczaniem Chrystusa. Trudno się więc dziwić duchownym, ze bliżej było im do lewicy niż prawicy.

Ale zauważył to Jan Paweł II, który już w 1980 roku, podczas pielgrzymki po Brazylii, spotkał się arcybiskupem Olindy i Recife Helderem Camarą. Duchowny znany na świecie jako wielki orędownik ochrony praw człowieka i praktycznej delegalizacji tortur, miał poglądy bardziej lewicowe niż prawicowe. Spotkanie te miało ogromne znaczenie symboliczne co opisuje Artur Domosławski w Gorączce Latynoskiej. Papież nazwał Heldera bratem biednych. Moim bratem, a następnie ucałował arcybiskupa w rękę. To był wielki gest papieża, pokazywany wielokrotnie w telewizji. Dyktatura, nie ważne jaką posługująca się ideologią, zawsze jest taka sama, bo zawsze występuje przeciwko swym obywatelom. To również rozumiał Jan Paweł II.

Jeżeli kardynałowie, na których obecnie skupiona jest cała uwaga chrześcijańskiego świata, uznają, iż kolejny pontyfikat powinien być kontynuacją poprzedniego, to szanse kandydata z Ameryki Łacińskiej wzrosną. Kontynent, ma swoich reprezentantów oraz własnych faworytów. Wymieniany jest głównie Oscar Andres Rodriguez Maradiaga z Hondurasu. Ma 62 lata i będzie jednym z najmłodszych uczestników konklawe. Uważany jest za obrońcę biednych i orędownika sprawiedliwości społecznej. Zna 5 języków obcych: angielski, włoski, francuski, portugalski i niemiecki. Zdecydowanie ma największe szanse, by być następcą Jana Pawła II, ale oprócz niego wymienia się Icolasa de Jesus Lopeza Rodrigueza (lat 69, Dominikana, konserwatysta), Claudio Hummesa (lat 70, Brazylia umiarkowany franciszkanin), Dario Castrillon Hoyos (lat 75, Kolumbia, konserwatysta), Ose Mario Bergoglio (lat 68, Argentyna, jezuita).

Mieszkańców ubogich krajów, które nie uczestniczą w zyskach jakie przynosi proces globalizacji, nie interesują ważne dla bogatszej północy rozważania, przed którym obecnie stoi Kościół. Sprawa aborcji, antykoncepcji, czy eutanazji jest im obca. Ci ludzie o tym nie rozmyślają. Interesują ich takie elementarne rzeczy jak jedzenie, ubranie, dom, bezpieczeństwo. Poszczególne państwa, nie potrafią znaleźć recepty na pogłębiające się różnice społeczne i biedę w krajach głównie afrykańskich. To jest ogromne wyzwanie dla kolejnego pontyfikatu, i jeśli papieżem zostanie osoba z poza Europy, to punkt ciężkości może zostać przesunięty we właściwą stronę, którą zapoczątkował Jan Paweł II.

Uczestnicy konklawe z Ameryki Łacińskiej:

 

- Geraldo Majella Agnelo, 71, Brazylia

- Jorge Mario Bergoglio, 68, Argentyna

- Dario Castrillon Hoyos, 75, Kolumbia

- Juan Luis Cipriani Thorne, 61, Peru

- Francisco Javier Errazuriz Ossa, 71, Chile

- Jose Freire Falcao, 79, Brazylia

- Claudio Hummes, 70, Brazylia

- Nicolas de Jesus Lopez Rodriguez, 68, Dominikana

- Alfonso Lopez Trujillo, 69, Kolumbia

- Javier Lozano Barragan, 72, Meksyk

- Jorge Arturo Medina Estevez, 78, Chile

- Miguel Obando Bravo, 79, Nikaragua

- Jaime Lucas Ortega y Alamino, 68, Kuba

- Rodolfo Quezada Toruno, 73, Gwatemala

- Norberto Rivera Carrera, 62, Meksyk

- Oscar Andres Rodriguez Maradiaga, 62, Honduras

- Pedro Rubiano Saenz, 72, Kolumbia

- Juan Sandoval Iniguez, 72, Meksyk

- Eusebio Oscar Scheid, 72, Brazylia

- Adolfo Antonio Suarez Rivera, 78, Meksyk

- Julio Terrazas Sandoval, 69, Boliwia