Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Wenezuela/ Nicolas Maduro zatrzymany na lotnisku JFK


28 wrzesień 2006
A A A
Do incydentu doszło w sobotę (23.09) wieczorem na lotnisku im. Johna F. Kennedy’ego. Wracający do Caracas z Nowego Jorku, po sesji Narodów Zjednoczonych, minister spraw zagranicznych Nicolas Maduro i towarzyszące mu żona oraz córka zostali zatrzymani na 90 minut przez służby ochrony lotniska oraz policję. Władze Wenezueli złożyły oficjalną skargę do rządu Stanów Zjednoczonych oraz na ręce Sekretarza Generalnego ONZ.

Minister Maduro twierdzi, że był traktowany poniżej godności jaką prezentował swoim urzędem: „Byliśmy zatrzymani ponad godzinę i przez cały ten czas grożono nam, że zostaniemy pobici”, powiedział dodając jednocześnie, że jest to „pogwałcenie podstaw prawa międzynarodowego” oraz, że „całą odpowiedzialność za incydent ponoszą Stany Zjednoczone”. „Z całą pokorą, mimo posiadania paszportu dyplomatycznego, zgodziłem się na sprawdzenie mojego bagażu. Ale potem oni kazali mi się rozbierać – ściągać buty i pasek!”, relacjonował minister.

Będąc na lotnisku zdołał zadzwonić do wenezuelskiej telewizji i powiedzieć w jakiej sytuacji się znajduje: „Właśnie zostałem zatrzymany przez władze amerykańskie na lotnisku JFK w Nowym Jorku”, powiedział, co natychmiast pojawiło się na ekranie telewizorów w całym kraju. Niedługo potem został zwolniony i odebrany przez delegację ONZ z ambasadorem Wenezueli przy ONZ, Francisco Ariasem Cardenasem, na czele.

Władze w Waszyngtonie początkowo zaprzeczały, że incydent miał miejsce, nie mniej w niedzielę Departament Stanu oficjalnie przeprosił rząd Wenezueli oraz ministra Maduro za zaistniałą sytuację: „Departament Stanu potwierdza, że na lotnisku im. Johna F. Kennedy’ego w Nowym Jorku miał miejsce incydent zatrzymania ministra spraw zagranicznych Wenezueli, Pana Nicolasa Maduro. Departament Stanu chciałby wyrazić ubolewanie, że do niego doszło i przeprosić zarówno ministra Maduro jak i rząd Wenezueli”, powiedział rzecznik Departamentu Stanu Gonzo Gallego.

Przeprosiny powtórzył w poniedziałek (25.09) na antenie lokalnej telewizji Globovisión, ambasador Stanów Zjednoczonych w Caracas, William Brownfield: „To jest nasza wina i chcielibyśmy przeprosić. Minister Maduro miał paszport dyplomatyczny, ale poczynił pewne kroki, które spowodowały, że uruchomiony został nasz system alarmowy. Minister kupił bilet tylko w jedną stronę, podczas gdy z reguły pasażerowie kupują bilety powrotne. Poza tym 99% kupujących płaci kartą kredytową a Pan minister Maduro płacił gotówką. Mimo, że jest to wszystko zgodne z prawem, nie mniej uruchomiło to nasze procedury bezpieczeństwa”. Jednocześnie usprawiedliwiał służby ochrony lotniska twierdząc, że nie miały one pojęcia o pełnionej przez ministra funkcji. „Jak tylko ochrona zorientowała się z kim jest Pan Maduro zaproponowano mu, że zostanie odwieziony natychmiast do samolotu, ale on zdecydował, że poleci do Caracas później a teraz zostanie w mieście”.

Władze Wenezueli nie zdecydowały jeszcze czy przyjmą przeprosiny rządu Stanów Zjednoczonych. „Wszystko zależy od wyników prowadzonego przez ONZ dochodzenia w tej sprawie”, powiedział w telewizyjnym wywiadzie prezydent Hugo Chavez. Jednocześnie minister Maduro dodał, że „nie ma pośpiechu. Nasza reakcja musi być adekwatna do popełnionego czynu, ale wcześniej poczekajmy na wyniki dochodzenia ONZ”.

Wiceprezydent Jose Vicente Rangel oświadczył, że incydent jest z pewnością odwetem rządu USA za słowa prezydenta Chaveza, jakie wygłosił on w Nowym Jorku pod adresem administracji prezydenta Georga W. Busha, nazywając go „diabłem” i „Panem Niebezpiecznym”. Ambasador Brownfield odrzucił te oskarżenia twierdząc, że są one niedorzeczne.

Na podstawie: www.eluniversal.com www.el-carabobeno.com www.mercopress.com