Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Bliski Wschód Iran nie buduje bomby atomowej - ostrzega izraelski generał

Iran nie buduje bomby atomowej - ostrzega izraelski generał


26 kwiecień 2012
A A A

Szef Sztabu Generalnego Sił Obronnych Izraela generał porucznik Benny Gantz w wywiadzie opublikowanym w środę (25.04) przez dziennik Haaretz wyraża szereg zaskakujących opinii. Jedną z nich jest poważna wątpliwość co do podjęcia przez Teheran decyzji o opracowaniu broni nuklearnej. "Myślę, że irańskie przywództwo składa się z bardzo racjonalnych ludzi." - m. in. tą teżą zaskoczył opinię publiczną gen Benny Gantz. Było to wystąpienie o tyle niespodziewane, że dotychczas przyzwyczailiśmy się do bardzo ostrej retoryki Tel-Awiwu skierowanej w stronę Iranu.

Gantz tłumaczył, że Iran nie chce zrezygnować z programu rozwoju energii atomowej, gdyż z perspektywy Teheranu jest on "zbyt cenny". Zauważył także, że decyzja o uzyskaniu broni nuklearnej należy do duchowego przywódcy Islamskiej Republiki Iranu, Ajatollaha Ali Chamenei'ego, i nie została jeszcze podjęta. Co więcej powiedział, że wątpi, by Ajatollah "chciał podążyć tą drogą". Na koniec oświadczył -  "Zgadzam się jednak, że broń atomowa w rękach islamskich fundamentalistów, którzy w szczególnych momentach mogą podejmować inne kalkulacje, jest niebezpieczna."

Ponadto szef sztabu opowiedział się za dalszym wpływaniem na Teheran m.in. za pomocą sankcji, gdyż, jak zauważył, "zaczynają przynosić efekty." Nie wykluczył jednak interwencji zbrojnej, tłumacząc, że jako wojskowy musi być przygotowany na każdą ewentualność - "Polityczni przywódcy będą musieli podjąć odważne, bolesne decyzje." Po czym dodał - "Te decyzje mogą i muszą być podjęte uważnie, z historyczną odpowiedzialnością, ale bez histerii."

Image
(źródło: Wikimedia Commons)
Wywiad wywołał falę komentarzy na całym świecie, gdyż w ostry sposób kontrastował z bojowniczą retoryką, która wydawała się oficjalną linią rządu w sprawie Iranu. Sam premier Netanjahu w niedawnym wywiadzie dla telewizji CNN groził palcem mówiąc - "wirówki wzbogacające uran pracują kiedy tu rozmawiamy". Przestrzegał także, że ruletką jest opieranie światowego bezpieczeństwa na "racjonalności działań Iranu". Z kolei izraelski Minister Obrony, Ehud Barak, wprost nazwał dyplomatyczne wysiłki "stratą cennego czasu."

Pytanie o to, czy gen Gantz poszedł na wojnę ze swoim bezpośrednim zwierzchnikiem, premierem Netanjahu, wstrząsneło także izraelskimi mediami. Anshel Pfeffer, publicysta Haaretz, znalazł kilka wyjaśnień tłumaczących zachowanie szefa sztabu, lecz uznał wszystkie za "równoprawdopodobne". Ciężko jest bowiem osądzić, czy Gantz jest po prostu izraelskim patriotą, który uznał rację stanu za zagrożoną, więc zdecyduje się kolizyjny kurs ze swoim zwierzchnikiem, czy też może odgrywa rolę "dobrego policjanta" uspokajając opinię publiczną, aby premier Netanjahu mógł bez przeszkód naciskać prezydenta Obamę.

Na podstawie: bbc.co.uk, aljazeera.com, rt.com, haaretz.com