Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Katarzyna Sarek: Uciekając przed polityką jednego dziecka - chińskie dzieci urodzone w Hongkongu


28 marzec 2010
A A A
Od momentu wprowadzenia w 1978 r. polityki kontroli urodzeń w Chińskiej Republice Ludowej, rodzice pragnący posiadać więcej niż jedno dziecko, na różne sposoby usiłują ominąć oficjalne ograniczenia. Jednym z nich jest urodzenie nadliczbowego dziecka poza granicami kraju. Najbliższym i najłatwiejszym do osiągnięcia miejscem dla Chińczyków był i wciąż pozostaje Hongkong.
Do końca XX wieku liczba urodzonych w Hongkongu chińskich dzieci była stosunkowo niewielka. Na tego typu krok decydowały się przede wszystkim kobiety z prowincji Guangdong, które po nielegalnym przekroczeniu granicy i ukrywaniu się w domach krewnych rodziły drugie lub kolejne dziecko na terytorium HK, następnie po powrocie na terytorium ChRL szukały możliwości zalegalizowania istnienia dziecka [1].

ImagePo przekazaniu zarządu Hongkongu w ręce władz chińskich 1 lipca 1997 r. i utworzeniu Specjalnego Regionu Administracyjnego (HK SAR) zwiększyła się liczba dzieci urodzonych przez Chinki, nie będące rezydentkami HK. Od 1 lipca 1997 r. do lipca 2001 r. urodziło się 2202 takich dzieci, z czego 232 matki przebywały nielegalnie na terenie HK, a 1821 kobiet przekroczyło ważność wizy [2]. Spodziewając się napływu chińskich imigrantów na teren HK, 16 lipca 1999 r. uchwałą Legislative Council zmieniono przepisy dotyczące przyznawania prawa pobytu na następujące:
 
"Osoba, która spełnia któryś z poniższych warunków ma prawo do stałego pobytu na terenie HK SAR: (a) obywatel Chin urodzony na terenie Hongkongu -
 (i) przed 1 lipca 1987 r.
 (ii) w lub po 1 lipca 1987 r. jeśli jego ojciec lub matka mieli prawo pobytu czasie jego urodzin lub później [3].

W ten sposób dzieci narodowości chińskiej urodzone na terenie byłej brytyjskiej kolonii uzyskiwały prawo stałego pobytu, jedynie wtedy, gdy przynajmniej jedno z rodziców było stałym mieszkańcem Hongkongu. Momentem przełomowym stał się wyrok sądowy w sprawie chłopca Chong Fung-yuen (w transkrypcji pinyin Zhuang Fengyuan) urodzonego w 1997 r., którego obydwoje rodzice byli obywatelami Chin, a przebywali w Hongkongu na wizie turystycznej. Wyrok wydany 6 marca 2001 r. przez Court of Final Appeal ostatecznie przyznał dziecku prawo stałego pobytu na terenie HK SAR [4].

W uzasadnieniu sąd przytaczał dane statystyczne wskazujące, że liczba dzieci urodzonych po 1 lipca 1997 r. i również kwalifikująca się do otrzymania prawa pobytu, nie jest znaczna i nie wpłynie w poważnym stopniu na wydolność sytemu edukacyjnego czy służby zdrowia. Wraz z prawem pobytu, dziecko automatycznie zyskuje dostęp do bezpłatnej edukacji, służby zdrowia, a także bezwizowy wjazd do 139 krajów świata. Biorąc pod uwagę, że edukacja w Chinach jest bardzo kosztowna (wszystkie szczeble, od szkoły podstawowej do studiów wyższych są płatne), nie istnieje bezpłatna służba zdrowia, a uzyskanie wizy i wyjazdy za granicę, zwłaszcza do USA czy krajów Europy Zachodniej, jest bardzo trudne, nie powinno dziwić, że Chińczycy zaczęli masowo korzystać z uchylonej furtki.

Liczba chińskich dzieci urodzonych na terenie HK SAR zaczęła gwałtownie rosnąć po 1 lipca 2003 r. Wówczas zmieniono przepisy wizowe, a indywidualne wjazdy turystyczne na teren Hongkongu dla obywateli Chin stały się zdecydowanie łatwiejsze [5]. Ułatwienia w przekraczaniu granicy uwidoczniły się w liczbie urodzonych dzieci. W 2002 r. na terenie HK SAR urodziło się 8506 noworodków, z których 7256 miało jednego rodzica mieszkańca HK, tzw. „Type I babies”, a 1250 które miało obydwoje rodziców obywateli Chin, tzw. „Type II babies”. W ciągu kilku lat takich liczba dzieci wielokrotnie wzrosła, do 33656 w 2008 r. (liczba dzieci z rodzicem mieszkańcem HK praktycznie się nie zmieniła - 7228, podczas gdy liczba dzieci, których obydwoje rodzice byli obywatelami Chin wzrosła do 25269). W 2009 r. (dane do lipca) wskazywały na dalszy wzrost tego typu urodzin, sięgający już 44 proc. wszystkich urodzin w HK [6]. Oblicza się, w ciągu 8 lat przyszło na świat już ponad 70 tysięcy „Type II babies”, co zaczyna stanowić problem dla hongkońskiej służby zdrowia, a w przyszłości może zagrozić sprawnemu funkcjonowaniu systemu edukacji.

Usiłując ograniczyć napływ Chinek do publicznych szpitali, powodujący trudności w dostępie do łóżek na oddziałach położniczych rdzennym mieszkankom Hongkongu, w styczniu 2007 r. rząd podniósł opłaty za porody w publicznych szpitalach. Z dniem 1 lutego 2007 r. opłaty za zgłoszony wcześniej poród wzrosły z 20 000 HKD do 39000 HKD (5000 USD), a za poród z izby przyjęć do 48000 HKD (6100 USD). Publiczne szpitale mogły przyjmować rezerwacje od ciężarnych Chinek, jedynie wtedy, gdy były w stanie zagwarantować odpowiednią liczbę miejsc dla rodzących mieszkanek HK [7]. Dodatkowo przykazano urzędnikom służby celnej zwracać uwagę na ciężarne kobiety przekraczające granicę. W przypadku widocznej zaawansowanej ciąży, Chinka powinna okazać dowód uiszczenia opłaty za poród, w razie jego braku nie miała prawa wstępu na terytorium HK SAR. Działania te spowodowały pewien spadek liczby porodów chińskich matek w szpitalach publicznych, ale za to zwiększyła się w szpitalach prywatnych, wcześniej mniej popularnych ze względu na wyższe opłaty, a po podwyżce nieznacznie droższych od publicznych, pozostając w sumie praktycznie ta sama. Decyzja ta wzbudziła duże kontrowersje, ponieważ jednakowo traktuje Chinki, które mieszkają w Hongkongu i mają miejscowego męża, jak i kobiety przyjeżdżające z Chin wyłącznie na poród [8].
{mospagebreak}
Kolejne obostrzenia wprowadzono w zwyczajowym okresie szczytu liczby urodzin w Hongkongu, czyli od 9 października do 31 grudnia 2009 r., kiedy zakazano szpitalom publicznym przyjmowania porodów od kobiet nie będących rezydentkami. Od 1 stycznia 2010 r., gdy przestał obowiązywać zakaz, fala ciężarnych Chinek znów pojawiła się na oddziałach położniczych.

Prawdopodobnie stanie się normą, że ok. 50 proc. wszystkich urodzin na terenie HK SAR będzie przypadało na „Type II babies”, a z prognoz demografów wynika, że w latach 2007 - 2037 ich liczba będzie się zwiększać corocznie o ok. 30 tysięcy. Pragnąc odpowiednio przygotować się na przyszły wzrost ludności, rozpoczęto ankietowanie rodziców dzieci pytając o ich plany związane z przyszłym miejscem pobytu dziecka. Rodzice „Type I babies” w sporej części decydują się na wychowanie dzieci na terenie Chin, ale zdecydowana większość – 84 proc. planuje powrót przed ukończeniem 6 roku życia, w przypadku „Type II babies” odsetek ten jest niższy i wynosi 48 proc. [9].

Podnoszenie opłat za poród nie zmniejszyło liczby rodzących się chińskich dzieci na terenie HK SAR, bowiem i tak decydowały się na to jedynie zamożne małżeństwa, dla których kwota rzędu 100-150 tys. RMB (14800 – 22000 USD) nie stanowi problemu. Takie właśnie opłaty pobierają liczne agencje pośrednictwa, które organizują przejazdy, badania, pobyt matki i dziecka w szpitalu, rejestrację dziecka itp. W samym Shenzhenie jest ich ponad 100, ale praktycznie w każdym większym chińskim mieście można znaleźć firmy, trudniące się tak naprawdę omijaniem rządowej kontroli urodzin. Agencje te mają świadomość, że działają na granicy prawa i starają się działać na zasadzie poczty pantoflowej, bez nadmiernego reklamowania swoich usług.

Chińscy rodzice decydują się na poród w Hongkongu z kilku powodów. Głównym jest chęć ominięcia zakazu posiadania drugiego dziecka, którego złamanie jest karane bardzo wysokimi grzywnami (np. w Pekinie to nawet 240 tys. RMB, czyli 35000 USD) i różnymi nieprzyjemnościami spotykającymi rodziców oraz w przyszłości dziecko. Prowadzenie ciąży w Hongkongu daje możliwość wczesnego poznania płci, co dla pragnących męskiego potomka Chińczyków jest czasem decydujące. Skutkuje to aborcjami i naruszoną proporcją płci pośród „Type II babies” - 111 chłopców na 100 dziewczynek [10]. Kolejny powód to chęć zapewnienia dziecku lepszej przyszłości, czyli dostępu do, uważanej za bardzo dobrą, hongkongijskiej edukacji i służby zdrowia.

Część rodziców nie bierze pod uwagę jednak do końca minusów związanych z posiadaniem prawa pobytu HK SAR przy równoczesnym mieszkaniu na terenie Chin. Takie dzieci, tak jak inni cudzoziemcy, muszą płacić wyższe czesne za krajowe szkoły. Nie wszyscy rodzice mają możliwość osiedlenia się w drogim Hongkongu. Część decyduje się na przeprowadzkę do Shenzhen, co umożliwia dzieciom codzienne dojeżdżanie do szkoły po drugiej stronie granicy. Szacuje się, że ok. 9000 dzieci, w wieku od 4 do 14 lat codziennie przekracza granicę przez wydzielone do ich obsługi przejścia, co jest jednak kosztowne dla rodziców i męczące dla dzieci [11].

Rząd Hongkongu chyba sam do końca nie wie, czy to nowe zjawisko będzie w przyszłości balastem czy atutem dla 7-milionowego kraju. Z jednej strony bowiem usiłuje ograniczyć liczbę narodzin chińskich dzieci, lecz z drugiej inwestuje znaczne środki w rozbudowę szpitali położniczych i kształcenie personelu medycznego (65 mln HKD- 8,38 mld USD w 2007 r.) [12]. Planowane są także budowy nowych szkół mające w przyszłości przyjąć falę nowych obywateli, bowiem zakłada się, że przynajmniej 50 proc. „Type II babies” skorzysta z przywileju bezpłatnej edukacji. Pomimo obaw miejscowych mieszkańców, że gwałtowny wzrost liczby dzieci zbytnio obciąży szkolnictwo i system opieki społecznej [13], niektórzy demografowie zauważają, że być może właśnie „Type II babies” - dobrze wykształcone dzieci z zamożnych chińskich rodzin, będą ratunkiem dla starzejącego się społeczeństwa Hongkongu, który w rankingu współczynnika dzietności zajmuje przedostanie miejsce spośród 223 państw świata.

Przypisy:

1. The History of mainland mother giving birth in Hong Kong, Shenzhen Daily 2010.03.16 http://szdaily.sznews.com/html/2010-03/16/content_996590.htm
2. Press release of Hong Kong government 20.07.2001 http://www.info.gov.hk/gia/general/200107/20/0720344.htm
3. http://law.hku.hk/clsourcebook/conlawcase/chongfungyuenCFA.htm
4. Court of Final Appeal to najwyższa instancja w systemie sądowniczym Hongkongu, odpowiednik Sądu Najwyższego w Polsce.
5.Immigration Department The Government of HK SAR, Arrangement for Entry to Hong Kong from Mainland China http://www.immd.gov.hk/ehtml/hkvisas_9.htm
6. Dane z aneksu do dokumentu LCQ13 dostępny na stronie: http://www.info.gov.hk/gia/general/200911/11/P200911110152.htm
7. Hospital Authority. Annual Report 2007-2008 http://www.ha.org.hk/hesd/v2/AHA/ANR0708/HAAR0708_ENG_1-180.pdf
8. Keith B. Richburg, Mainland Chinese mothers deluge maternity wards of Hong Kong hospitals, The Washington Post, 20.12.2009 http://www.washingtonpost.com/wpdyn/content/article/2009/12/19/AR2009121902159.html?sid=ST2009121902182
9. Press release LCQ17, http://www.info.gov.hk/gia/general/200804/09/P200804090257.htm
10. Hazel Parry Mar, Hong Kong rains men as China's one-child policy spills over, M&C News 17.03.2010 http://www.monstersandcritics.com/news/asiapacific/features/article_1541579.php/Hong-Kong-rains-men-as-China-s-one-child-policy-spills-over-Feature#ixzz0ipIJZWou
11. Li Hao, junior cross-borders commuters, Shenzhen Daily 16.03.2010 http://szdaily.sznews.com/html/2010-03/16/content_996591.htm
12. Chester Yung, Policy on mainland mums unclear, The Standard 09.01.2007
http://www.thestandard.com.hk/news_detail.asp?pp_cat=11&art_id=35655&sid=11635600&con_type=1
13. Pokolenie urodzone w Hongkongu, narastające problemy, Nandu Zhoukan 8.03.2010 http://www.nbweekly.com/Print/Article/9863_0.shtml