Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Archiwum NATO a sprawa europejska

NATO a sprawa europejska


15 maj 2012
A A A
Czego może oczekiwać Europa wobec majowego szczytu NATO w Chicago? Jednym z najważniejszych przedmiotów dyskusji w czasie szczytu będzie zakończenie operacji Sojuszu Północnoatlantyckiego w Afganistanie, planowanym na koniec 2014 r., i wsparcia dla tego państwa w dalszej perspektywie. To bardzo ważna kwestia zarówno dla Unii Europejskiej, jak i poszczególnych państw członkowskich.

Część z nich uczestniczy w misji ISAF, a sama UE pozostaje jednym z najważniejszych donatorów pomocy rozwojowej i humanitarnej. Powołała też misję rządów prawa EUPOL, program reformy systemu sprawiedliwości i współfinansuje NATO-wski projekt lokalnych zespołów odbudowy. Co prawda, wkład USA w misję wojskową znacząco przewyższa zaangażowanie wszystkich pozostałych państw w nią zaangażowanych razem wziętych, stąd, jak pisze Anne Applebaum w Washington Post, decyzje dotyczące operacji i tak zapadają w Waszyngtonie. Jednak istotne dla USA będzie przekonanie pozostałych członków NATO do finansowania wsparcia dla Afganistanu w okresie po interwencji – chodzi tu o szkolenie służb bezpieczeństwa i policji, którego koszty szacuje się na cztery miliardy dolarów (trzy czwarte tej kwoty pokryją Stany Zjednoczone).

Jak bronić Europy?

Ważną kwestią jest również rola amerykańskiej broni jądrowej w bezpieczeństwie Europy. Obecnie broń amerykańska utrzymywana jest w czterech krajach UE (Niemcy, Belgia, Holandia, Włochy) oraz w Turcji. Potencjalne zagrożenie ze strony Iranu potęguje niechęć USA do wycofania swoich rakiet ze Starego Kontynentu. Z kolei państwa europejskie nie wypracowały jednolitego stanowiska w tej sprawie. Z tych powodów szczyt, choć będzie okazją do debaty nad przyszłością nuklearnego zaangażowania USA w Europie, prawdopodobnie nie osiągnie w tym aspekcie konkretnych konkluzji. Mimo tego NATO powinno rozważyć rozwiązania w zakresie zapewniania bezpieczeństwa Europie, będące alternatywą dla amerykańskich rakiet jądrowych.

Ponadto, w trakcie szczytu dokonana zostanie ocena rezultatów Przeglądu Obrony i Odstraszania NATO (Deterrence and Defense Posture Review, DDPR) oraz koncepcji „mądrej obrony” (smart defence), zaproponowanej przez sekretarza generalnego NATO, Andersa Fogha Rasmussena. Ta ostatnia ma narzucić inne spojrzenie na wydatki Sojuszu i dzielić je między członków w sposób bardziej wyrównany. Dla państw europejskich może oznaczać to większe zobowiązania finansowe.

Koniunkcja czy alternatywa?

W trakcie szczytu państwom europejskim zapewne towarzyszyć będzie odwieczne pytanie, kto powinien zapewnić Europie bezpieczeństwo. W tym przypadku, ponownie, trudno mówić o jednolitym stanowisku państw kontynentu czy członków UE. Stosunek do zaangażowania NATO (widziany de facto jako zaangażowanie Stanów Zjednoczonych) w zapewnienie bezpieczeństwa Europie jest tu funkcją postawy wobec Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony. Państwa tradycyjnie twierdzące, że Europa powinna bronić się sama (np. Francja, Belgia, Niemcy) dążą do szybkiego rozwoju europejskich zdolności obronnych i od lat 90. wysuwają projekty europejskiej armii. Z kolei państwa upatrujące w NATO gwaranta ich bezpieczeństwa sprzeciwiają się rozwojowi WPBiO (Wielka Brytania, Dania, „nowe” państwa członkowskie UE).

Wciąż żywe są zatem podziały według koncepcji Jacques’a Chiraca („proeuropejska”) i Tony Blaira („proamerykańska”). To jednak błąd logiczny. Zimna wojna zakończyła się ponad dwadzieścia lat temu, a w obecnej rzeczywistości nie ma miejsca na czarno-białe myślenie. Problem nie polega na wyborze między UE a NATO czy między Europą a Stanami Zjednoczonymi – dowodem na to może być choćby fakt, że 21 państw jest członkami zarówno NATO, jak i UE, jak również amerykańskie wsparcie dla rozwoju WPBiO czy też powrót „europocentrycznej” Francji do struktur nuklearnych Sojuszu. Pytanie brzmi, jak skoordynować funkcje obu organizacji tak, by do wszelkich zagrożeń bezpieczeństwa można było podejść w sposób całościowy.

W przypadku operacji wspierania pokoju warto wdrożyć mechanizm Berlin Plus do wszystkich działań militarnych, jednak docelowo podział zadań powinien być bardziej klarowny. Dobrą propozycją jest tu podział odpowiedzialności według zakresu militarnego i cywilnego. NATO odpowiadałoby za działania wojskowe, UE – cywilne. Wyeliminowałoby to powielanie zadań, czego nie udźwignęła umowa o partnerstwie strategicznym między organizacjami z 2002 r. ani porozumienie Berlin Plus z 2003 r. NATO mogłoby w dalszym ciągu zajmować się dużymi operacjami militarnymi, misje policyjne (oraz cywilne i humanitarne) pozostawiając, do uzgodnionego stopnia, w gestii UE. Taki podział umożliwiłby nie tylko oszczędności, ale przede wszystkim równoczesność obu rodzajów aktywności, co mogłoby doprowadzić do zmniejszenia oddziaływania danego konfliktu na ludność cywilną i sprawniejsze zarządzanie pracownikami misji pokojowych. Dodatkowym atutem dla Unii Europejskiej byłoby pogłębianie wizerunku mocarstwa cywilnego dzięki koncentracji na misjach cywilnych i humanitarnych. Poświęcenie się działaniom cywilnym mogłoby także położyć kres dyskusjom o tworzeniu europejskiej armii – bezowocnym ze względu na brak wspólnej, europejskiej wizji tego projektu, sprzeczne interesy państw członkowskich oraz znacząca przewaga NATO w kwestii zdolności wojskowych.