Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Polska Agnieszka Sawicz: Czy Ukraina jest gotowa na zmiany?

Agnieszka Sawicz: Czy Ukraina jest gotowa na zmiany?


30 październik 2011
A A A
15 października bieżącego roku lwowska kawiarnia „Lewy Brzeg” gościła uczestników wyjazdowego posiedzenia „Politklubu”, jednego z bardziej interesujących ukraińskich forów dyskusyjnych. Powstał on z inicjatywy dziennikarza Witalija Portnikowa i co miesiąc gromadzi wszystkich żywo zainteresowanych politycznym i społecznym życiem Ukrainy, w tym dziennikarzy, polityków i duże grono młodych ludzi, którzy w przyszłości kształtować będą oblicze tego kraju. Tym razem podczas spotkania rozważano, czy ukraińscy intelektualiści gotowi są wziąć odpowiedzialność za wydarzenia w swoim państwie i czy w ogóle należy to do ich zadań, a wśród dyskutantów byli: ojciec Borys Gudziak, profesor Jarosław Hrycak, Mirosław Marynowycz i Taras Woźniak. Otwierając dyskusję, Witalij Portnikow odniósł się do wydarzenia najbardziej nagłośnionego w ostatnich tygodniach w kontekście Ukrainy, a mianowicie do procesu Julii Tymoszenko. W ocenie moderatora, jest to dla wielu osób swoisty papierek lakmusowy, będący miernikiem świadomości obywatelskiej. Po ogłoszeniu wyroku wobec byłej premier, można się bowiem spotkać z usprawiedliwianiem tej politycznej decyzji względami prawnymi, co w pewien sposób jest przekreśleniem zdobyczy demokracji. I jakkolwiek, bez wątpienia, jest to istotny problem, to dla dyskutantów jednak punktem wyjścia stały się rozważania, czy tak naprawdę nie należałoby rozpocząć od rozróżnienia dwóch pojęć – intelektualista i inteligent oraz określenia zobowiązań takich osób wobec kraju i jego mieszkańców.

Temu zagadnieniu wiele miejsca poświęcili zwłaszcza Jarosław Hrycak i Taras Woźniak, zaznaczając, jak wielką rolę odegrać może poczucie misji intelektualistów, jeśli inteligencja wzbogaci je o zdolność wcielania idei w życie. Nie mniej, jak się wydaje, rozmyślania czy ta grupa ludzi jest gotowa decydować o losach Ukrainy są w obecnej sytuacji utopijne. Bo choć dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, to przecież nie jest tajemnicą, że to one stoją za ukraińską polityką i są warunkiem sine qua non jej kreowania.

Mimo to, z rozmów przebijała potrzeba znalezienia na Ukrainie nowego autorytetu, jaki zdolny byłby oddziaływać na społeczeństwo i zjednoczyć je. Przy czym słowo „autorytet” nie oznacza ikony, którą dla niektórych jest chociażby Stepan Bandera. Odwoływano się raczej do przykładu Vaclava Havla. I w tym kontekście padły istotne słowa, że nie tylko w spuściźnie postsowieckiej i latach izolacji należy upatrywać przyczyn dzisiejszego kryzysu gospodarczego, politycznego, ideologicznego Ukrainy, ale w braku poczucia narodowej solidarności i społecznego rezonansu na słowa i czyny ludzi, jacy chcą coś zmienić, jak zauważył Myrosław Marynowycz.

Pytaniem otwartym pozostaje więc to postawione przez rektora Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego o. Borysa Gudziaka, mianowicie: czy w ogóle na Ukrainie są dziś warunki by intelektualiści i ich idee mogły się rozwijać. Jak się jednak
wydaje pomóc w kreacji takiej nowej jakości mogą właśnie spotkania, podczas których w wolny sposób można wyrażać swoje myśli i dyskutować poglądy. Są one też drogą do zbliżenia mieszkańców różnych regionów Ukrainy, którzy we Lwowie podkreślali, iż fakt zamieszkiwania w Donbasie czy Odessie nie przekreśla ich ukraińskości. nie mogą uzurpować sobie do niej prawa wybrane obszary kraju, a co ważne, fakt, iż wyraża się swe myśli w języku rosyjskim nie oznacza, że myśli się jak Rosjanin. Stąd entuzjazm, jaki wzbudziły słowa mieszkańca Doniecka, który zaakcentował, iż nie ma tak naprawdę różnych Ukrain, a należy kochać państwo, akceptując jego różnorodność.

Jeśli taki sposób myślenia upowszechni się, jeśli uda się odejść od tego, przed czym przestrzegał Jarosław Hrycak – dzielenia i przeciwstawiania sobie tego co na prawo i lewo, wschodu i zachodu, co prowadzi nieuchronnie do konfrontacji, niewykluczone jest, iż uda się spełnić postulat dyskutantów i nastąpi zmiana w mentalności ukraińskiego narodu. Dopiero ona zdeterminuje zmianę władzy, a co za tym idzie szersze przemiany w kraju.

Artykuł ukazał się na łamach Niezależnego Pisma Polaków na Ukrainie "Kurier Galicyjski". 28 października – 17 listopada 2011 nr 20 (144).