Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Polska Andrzej Szczęśniak: Nord Stream - co planuje nowy rząd?

Andrzej Szczęśniak: Nord Stream - co planuje nowy rząd?


12 listopad 2007
A A A

6 listopada w Moskwie podpisano porozumienie między Gazpromem a holenderskim GasUnie, które przewiduje włączenie tej firmy do konsorcjum budującego rurociąg Nord Stream. Skutki tego wzmocnienia projektu bałtyckiego mogą być dla Polski bardzo trudne.

Holendrzy są skłonni zainwestować 750 milionów Euro, choć ich 9 procentowyowy udział dzisiaj zobowiązuje jedynie do 450 mln Euro inwestycji (przewidywany koszt inwestycji - 5 mld Euro = ponad 7 mld USD). Jak widać - wysoko oceniają wartość tego projektu.

Interes jest opłacalny nie tylko dla GasUnie - największego europejskiego dystrybutora gazu. Także inna holenderska firma - Shell - rozpoczęła starania o wydobycie ropy i gazu na Półwyspie Jamalskim. 7 listopada szefowie firmy spotkali się z ministrem Wiktorem Kristienko, proponując w grupie firm (Royal Dutch Shell, Gasunie, GasTerra, Essent, Philips, Campina, Unilever, KLM, banki ING, Rabobank, Van Oord) unikalne technologie wydobycia i transportu ropy i gazu. W grę wchodzi także finansowanie instalacji LNG w Eemshaven i innych portach Beneluxu i Niemiec.

GasUnie ma przed sobą problem zmniejszającego się wydobycia gazu ziemnego z Morza Północnego, dlatego zabezpieczenie dostaw w długiej perspektywie czasowej jest podstawowym elementem bezpieczeństwa energetycznego firmy. I chce to bezpieczeństwo oprzeć na dostawach z Rosji.

Umowa ta wzmacnia także obecność Gazpromu na rynkach Europy. W zamian za 9 proc. akcji Nord Stream otrzymuje on 9 proc. akcji BBL (Balgzand-Bacton Line)- rurociągu mającego połączyć Holandię z W. Brytanią (Gasunie ma 60 proc. BBL, E.ON Ruhrgas i belgijski Fluxys po 20 proc.). Poza tym otwiera sobie dostęp do rynków gazowych Holandii i W. Brytanii (dostawy gazu przez BBL dla Centrica).

Warto zauważyć, że porozumienie to oparte jest na zasadzie, którą stosuje się w stosunkach firm europejskich z Rosją już od pewnego czasu. Chodzi tu o wymianę aktywów („exchange of assets” albo „swap”). W zamian za dostęp do rynków - firmy europejskie uzyskują aktywa w wydobyciu ropy i gazu w Rosji. W ten sposób na polskim rynku pojawiły się stacje Łukoil, mówi się o podobnej transakcji między BP a Gazpromem. Jest to wymiana obustronnie korzystna i można się spodziewać, że ten model będzie rozwijany.

Skutki tego wzmocnienia projektu bałtyckiego mogą być dla Polski bardzo trudne.

- Projekt Jamał II nie jest już pilną potrzebą Rosjan, deklarują, że wrócą do niego po realizacji Nord Stream. Oznacza to tak naprawdę odłożenie sprawy „ad calendas Grecas”.

- Wahania Szwecji mogą być bardzo osłabione, jeśli Nord Stream przedstawi możliwość dostaw gazu także dla Szwecji. Wtedy projekt Skanled, do którego przystąpiło PGNiG zawiśnie w próżni (a trzeba przypomnieć, że decyzja o jego podjęciu jest odroczona do 2009 roku).

- Wsparcie polityczne udzielane przez Niemców temu projektowi (pani kanclerz Merkel: „Projekt Nord Stream ma nasze polityczne poparcie i chcemy, żeby został zbudowany” w czasie wizyty prezydenta Putina) wzmocni się, ponieważ jest to projekt nie tylko niemiecko-rosyjski, ale coraz bardziej europejski. Trudno będzie powtarzać argument o „pakcie Ribbetrop – Mołotow”.

Polskie media bardzo nisko oceniają wagę tego porozumienia. Cóż... do niedoceniania działań Rosji i jej wpływów na kraje europejskie można już było się przyzwyczaić.
Jednak nowy rząd robi w tej sprawie pierwsze kroki w dawnym kierunku. Donald Tusk, tworzący właśnie nowy rząd, stwierdza:

Cytuję: CIRE, PAP

- To była zła decyzja. Dzisiaj to dziedzictwo, skutek złych decyzji poprzedniego kanclerza, staje się poważnym problemem nie dla Polski, ale Niemiec. Ten projekt nie był dobrze przygotowany i mam nadzieję, odbieram takie sygnały (...), że w najbliższym czasie gospodarze będą skłonni do głębokiej korekty - powiedział Tusk.
[...]

kandydat na premiera stwierdził, że na podstawie informacji pochodzących od partnerów w basenie Morza Bałtyckiego można stwierdzić, iż w najbliższym czasie nieprzymuszeni przez nikogo gospodarze tego projektu będą skłonni do bardzo głębokiej jego korekty.

Tusk nie podał szczegółów, ale powołał się materiały, z którymi się zapoznał, a dotyczą one aspektów gospodarczych, finansowych, ekologicznych oraz politycznych. Z materiałów tych wynika jednoznacznie, że wątpliwości, sceptycyzm Polski w tym zakresie są w pełni uzasadnione – powiedział Tusk


Nie chcę wnikać, jakie dokumenty dostarczono Donaldowi Tuskowi. Ale wiązanie nadziei z „wątpliwościami Polski” w obliczu tak wielu faktów, wskazujących na realność tego projektu i polityczne jego wsparcie przez największych europejskich graczy - wydaje się być żywieniem złudzeń.

Jeśli rzeczywiście taka będzie linia nowego rządu, to cóż, korzyści z nowego rurociągu będą miały Niemcy, Francja, Dania, Holandia, Wielka Brytania. Natomiast Polska (i kraje nadbałtyckie) będą musiały się pogodzić z tą inwestycją, nie odnosząc z niej żadnych korzyści, a nawet - jak w przypadku Polski - ponieść straty.

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu paliwowym szczesniak.pl . Redakcja otrzymała tekst od autora.