Sapere Aude!
Czy zjawisko opisywane przez Ortegę y Gasseta czyli „ Bunt mas ” dokonał się?
Nie mam wątpliwości że tak. Początek buntu mas można datować na drugą połowę XIX wieku w Europie, kiedy to miliony bezimiennych ludzi, poprzez rozmaite ruchy społeczne zdało sobie sprawę, że dzięki swojej liczebności mogą narzucić swoje zdanie elitom i przez to zdobyć realną kontrolę nad państwem. Jaki był cel owego buntu? Odebrać władzę w państwie elitom ? Sprawić aby państwo w ten sposób stało się bardziej demokratyczne, lepiej wywiązywało się ze swoich zadań?
Nie. Bunt mas nie był procesem świadomym, ponieważ masa nie jest świadoma tego co robi, wystarczyło tylko sprytnie podsunąć jej pożądane rozwiązania. Było i jest to działanie chaotyczne, które jednak, ze względu na swoją skalę implikuję zmianę całego systemu władzy. Zwolennicy egalitaryzmu powiedzą: No tak, masy zdobyły władzę i narzucają swoją wolę elitą, a samo państwo jest odbiciem społeczeństwa. Przez to więcej osób ma dostęp do władzy i realny wpływ na losy państwa. Powstaje natychmiast wątpliwość i pytanie: jakiego państwa i społeczeństwa chcemy? Chcemy państwa na czele którego stoją świadome i wybitne jednostki, które potrafią spojrzeć na interes państwa szerzej niż nakazuje to partykularny interes, czy chcemy państwa byle jakiego, pozbawionego wyrazu i zdania, które jest sterowane przez emocje ( taka jest masa )?
Przykładów na to, że bunt mas się dokonał i jak to mówił Gasset: " Dla chwili obecnej charakterystyczne jest to, że umysły przeciętne i banalne, wiedząc o swej przeciętności i banalności, mają czelność domagać się prawa do bycia przeciętnymi i banalnymi i do narzucania tych cech wszystkim innym ” jest wiele. Proporcjonalna ordynacja wyborcza, która ma za zadanie najlepiej oddawać strukturę nastrojów politycznych w społeczeństwie, jest tego znakomitym przykładem. System proporcjonalny nie promuje jednostek wybitnych, ponieważ z natury jest to system uśredniony, który promuje przeciętność, nijakość. Ludzie wyraziści i wybitni są jakby nieciekawi, ich słowa są zbyt skomplikowane, trafiają w próżnie. Natomiast o wiele lepiej do świadomości mas trafiają osoby z którymi można napić się wódki, w zamian za poparcie kupione kiełbaską na wiecu lub wręczeniem otwieracza do piwa z nazwiskiem kandydata zrealizują wszystkie Twoje, Moje, Pani, Pana i nawet Pani dziecka marzenia, ( no bo dzieci są najważniejsze ).
Poza tym system proporcjonalny przekłada się nie na walkę o głosy wyborców w danym okręgu, lecz na walkę o łaskawość regionalnego szefa partii, który w zamian za pokorę i niewychodzenie przed szereg da nam dobry numerek na liście wyborczej ( niby nic, ale wiąże się to z większymi funduszami na kampanię z kasy partyjnej, no a poza tym ludzie nie znający nazwisk kandydatów głosują na partię i zwyczajowo skreślają numer 1 bądź 2 ).
Często krytykujemy naszych parlamentarzystów, że są leniwi, jacyś tacy ospali, skorumpowani, zakłamani. A przecież parlament jest wybierany przez ludzi, przez społeczeństwo.
Oczywistym tryumfem mas jest kultura. Doskonale znamy pojęcie kultura masowa, która ma być odbiciem najpopularniejszych gustów w społeczeństwie, dzięki temu ma trafić do jak największej liczby osób. Prowadzi to oczywiście do uniformizacji społeczeństwa. Mamy słuchać tej samej muzyki, operować tym samym językiem, nosić takie same ubrania i najlepiej myśleć tak samo. A dlaczego? Bo tak robią, bo tego słuchają, bo tak mówią wszyscy. Jak widać nie promuje to indywidualności i pluralizmu.
Lecz chyba największym problemem który wynika z buntu mas jest zniewolenie intelektualne człowieka. Skoro mamy myśleć i sądzić podobnie, a wszelkich sądów i wzorców intelektualnych dostarczą nam mass media, to po co tak właściwie myśleć? Wystarczy włączyć całodobowy serwis informacyjny i tam w przeciągu pięciu minut zostaniemy zaatakowani takim natłokiem informacji, że poczujemy się świetnie i błogo, ponieważ wiemy dosłownie wszystko i to w przeciągu 5 minut! A w dodatku nie musieliśmy włożyć w proces przyswajania informacji ani krzty wysiłku intelektualnego, ponieważ z wszelkimi komentarzami i wskazówkami jak interpretować rzeczywistość ochoczo pobiegnie cały tabun ekspertów, publicystów, komentatorów.
To wszystko tak piękne, na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko włączyć telewizor.
No i przy okazji wyłączyć mózgi, najlepiej na zawsze.



Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz