Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Czechy kontra NATO, czyli rzecz o wydatkach


07 lipiec 2026
A A A

Spór między głową państwa i szefem rządu o udział w szczycie Sojuszu Północnoatlantyckiego przyćmił fakt, że premier Czech Andrej Babiš nie zamierza wypełnić w najbliższym czasie zobowiązań dotyczących wzrostu wydatków na obronę. Prawicowa koalicja rządowa zapowiada realizację celów NATO w przyszłości, ale zdaniem opozycji w rzeczywistości ma inne plany.

Sprawa udziału w rozpoczętym dzisiaj szczycie sojuszu w Turcji ciągnęła się miesiącami. Szef rządu nie chciał, żeby w delegacji uczestniczył prezydent Petr Pavel, który wcześniej nie chciał mianować lidera partii Kierowcy dla Siebie (MOTO) Filipa Turka ministrem spraw zagranicznych. Ostatecznie spór premiera i głowy państwa rozstrzygnął Sąd Konstytucyjny, który w ramach zabezpieczenia tymczasowego uznał, że Pavel powinien udać się do Ankary wraz z przedstawicielami rządu.

Bez dwóch procent

Przemieniający się często w zwykłą farsę spór kompetencyjny przysłonił kwestie, które będą poruszane podczas szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego. Organizacja oczekuje od swoich członków stopniowego zwiększania wydatków na cele obronne. Zgodnie z przyjętymi założeniami, do 2030 roku kraje członkowskie mają przekazywać rocznie 3 proc. swojego PKB na rozwój swoich sił zbrojnych. Docelowo w 2035 toku ma być to 5 proc. rocznie.

W tym roku od państw należących do NATO wymagano osiągnięcia celu w postaci 2 proc. Szef czeskiego rządu już kilka miesięcy temu ogłosił, że w 2026 roku jego kraj nie wypełni zobowiązań, które zostały zaakceptowane przez jego poprzednika, Petra Fialę. Według Babisza w tym roku wydatki wyniosą około 1,78 proc. PKB.

Liczby podawane przez premiera Czech także wzbudziły kontrowersje. Babiš twierdzi, że jego poprzednicy w ubiegłym roku również nie dostosowali się do oczekiwań Sojuszu Północnoatlantyckiego, a i tak wydatki w postaci 1,85 proc. PKB zostały uznane przez organizację. Zdaniem Fiali jego następca operuje innymi danymi od NATO, ponieważ w ubiegłym roku Czechy miały wypełnić zobowiązania w postaci 2,01 proc. PKB.

Inne priorytety

Obecny czeski rząd, według przewodniczącego Izby Poselskiej Tomiego Okamury z nacjonalistycznej Wolności i Demokracji Bezpośredniej (SPD), liczy na uznanie przez sojusz wydatków poniesionych przez rząd dzięki wykorzystaniu mechanizmu finansowania celów obronnych SAFE. Pieniądze z pożyczki udzielonej przez Unię Europejską mają być w najbliższym czasie wydane na modernizację autostrady D11 (Wspólnota przykłada dużą wagę do dostosowania infrastruktury do potrzeb szybkiego przerzutu wojsk), a także na zakup ciężkiego sprzętu.

Ogółem koalicja ruchu ANO 2011, MOTO i SPD uznaje za swój priorytet inne wydatki budżetowe. Minister finansów Alena Schillerová już w marcu zapowiedziała, że stan finansów publicznych nie pozwoli na sfinansowanie dodatkowych potrzeb Armii Republiki Czeskiej. Wydatki na obronność będą tym samym o 21 mld koron czeskich mniejsze od tych zakładanych przez poprzedni rząd.

Gabinet Babisza obiecuje, że wzrosną one dopiero w najbliższych latach. W tej sprawie w koalicji brakuje jednak jednomyślności. O ile ANO 2011 i MOTO obiecują zwiększenie wydatków na siły zbrojne już w przyszłym roku, o tyle odmienne stanowisko w tej sprawie zajęło SPD. Okamura mówił przed czterema miesiącami, że nie należy spodziewać się zmian w 2027 i w 2028 roku. On sam w przeszłości postulował zresztą przeprowadzenie referendum w sprawie dalszego członkostwa Republiki Czeskiej w Sojuszu Północnoatlantyckim.  

Bezsensowne procenty

W dyskusji na temat wydatków na Czeskie Siły Zbrojne nieco mniej słyszalny wydaje się być głos ministra obrony narodowej, Jaromír Zůna. Emerytowany generał odnosząc się do kwestii poniesionych dotąd kosztów budżetowych twierdzi, że obecna opozycja będąc u władzy wcale nie wypełniała swoich zobowiązań wobec NATO, choć o czym innym mają świadczyć dane opublikowane przez samą organizację. Szef czeskiego resortu obrony polemizuje zarazem z metodologią przyjętą przez sojusz.

On sam nie jest zresztą zwolennikiem przywiązywania się do konkretnych liczb, czyli aktualnego sposobu planowania wydatków zbrojeniowych przez organizację. W opinii Zůny Traktat Północnoatlantycki wyraźnie wskazuje, że ostatecznie to państwa członkowskie są odpowiedzialne zarówno za określenie swoich potrzeb, jak i za zapewnienie sobie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa.

Czeski minister obrony uważa, że niektóre kraje jeszcze przed wprowadzeniem przez Sojusz Północnoatlantycki swoich planów mogły mieć już zapewnione wystarczające zdolności obronnych. Same Czechy jako kraj członkowski NATO są militarnie obecne w innych państwach regionu, które w porównaniu do nich nie mają równie rozbudowanej armii. Na przykład czeskie lotnictwo odpowiada za ochronę przestrzeni powietrznej sąsiedniej Słowacji, a od niecałej dekady żołnierze z Czech stacjonują w krajach bałtyckich.

Zbuntowana kolonia

Zapowiedzi władz w Pradze dotyczące wydatków na zbrojenia nie umknęły uwadze w Waszyngtonie. Matthew Whitaker, ambasador Stanów Zjednoczonych przy Sojuszu Północnoatlantyckim, jeszcze w marcu skrytykował stanowisko rządu Babisza. Podkreślił on wówczas, że każde państwo członkowskie NATO bez wyjątku powinno spełnić swoje zobowiązania wobec organizacji.

W ubiegłym tygodniu w słowackim „Denniku N.” pojawiły się kolejne doniesienia o niezadowoleniu administracji prezydenta USA Donalda Trumpa. Premier Czech w odpowiedzi stwierdził, że jego kraj „nie jest kolonią” Ameryki, a jej rząd powinien traktować Czechy przede wszystkim jako swojego partnera.

Babisz liczy w tej sprawie na swoje dobre kontakty z Trumpem, z którym spotkał się już kilkukrotnie. Zapowiadał więc wytłumaczenie amerykańskiemu przywódcy obecnej sytuacji czeskiego państwa. Tym niemniej w przeddzień szczytu w Ankarze czeski premier zapowiedział zwiększenie budżetu obronnego już w przyszłym roku o 36 mld koron czeskich. Czechy nie zamierzają natomiast partycypować w pakiecie pomocy dla Ukrainy.

Maurycy Mietelski

fot. U.S. Army photo by Spc. Elijah Magana / Wikimedia Common (Public Domain)