Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Paweł Kowalski: Kryzys polityczny w Brazylii

Paweł Kowalski: Kryzys polityczny w Brazylii


18 grudzień 2005
A A A
Późnym wieczorem 30 listopada, były minister – szef gabinetu prezydenta i jeden z najbardziej znanych i wpływowych polityków brazylijskiej lewicy, José Dirceu, został pozbawiony praw politycznych do 2015 roku. Po burzliwej debacie, stosunkiem głosów 293 do 192, deputowani zdecydowali się na pozbawienie go mandatu. Został on uznany za mentora wielkiego planu, polegającego na kupowaniu głosów w kongresie.  Pozbawienie praw politycznych zacznie jednak obowiązywać dopiero od początku przyszłej kadencji kongresu, czyli od 1 lutego 2007 roku i potrwa do 2015 roku. Dla 59-letniego José Dirceu, weterana podziemia politycznego z czasów dyktatury, oznacza to śmierć polityczną.

Siedząc w pierwszym rzędzie, Dirceu uważnie słuchał jak deputowany Julio Delgado z Socjalistycznej Partii Brazylii (PSB), przedstawiający sprawę z ramienia parlamentarnej komisji śledczej, twierdził że zostały ujawnione „niezbite dowody” jego winy i że pozbawienie go mandatu jest konieczne. Tuż przed samym głosowaniem Dirceu wygłosił pełne emocji przemówienie, zaprzeczając jakiemukolwiek udziałowi w aferze korupcyjnej i twierdząc, że nie istnieją żadne dowody, wskazujące na jego rolę jako twórcy korupcyjnego planu. „Jeśli dziś zostanę pozbawiony mandatu przez decyzję polityczną, będę walczył do końca mojego życia, aby udowodnić moją niewinność”. Deputowany twierdził, że jego sytuacja przypomina „agonię, piekło i polityczną gilotynę”

José Dirceu kierował rządzącą Partią Robotników (PT) przez prawie osiem lat przed wyborami w 2003 roku. Jedna z najbardziej zaufanych osób prezydenta Luisa Inacio Luli da Silva, niedawno zrezygnował z posady ministra i wrócił jako deputowany, aby bronić się przed oskarżeniami opozycji.

Dirceu to kolejna ofiara kryzysu politycznego, który rozpoczął się w maju po wypowiedzi deputowanego Roberta Jeffersona, z koalicyjnej Brazylijskiej Partii Pracy (PTB).  Przyznał się on do brania łapówek, aby głosować za rządowymi projektami w Kongresie i ujawnił wielki schemat korupcyjny, w który była zamieszana większość liczących się partii w kongresie – również opozycyjnych. Jak dotąd, José Dirceu to drugi polityk, po Robercie Jeffersonie, pozbawiony mandatu. Afera polityczna dotknęła prawie wszystkich sfer rządzącej partii PT. Politycy opozycji od kilku miesięcy mówią już o nieoficjalnej „czarnej liście” deputowanych, „skazanych” na pozbawienie mandatu i możliwość zastosowania impeachmentu wobec prezydenta Luli, choć jest to mało prawdopodobne. Do tej pory nie udowodniono, iż prezydent wiedział o planie kupowania głosów, jednak sam kryzys wokół rządzącej partii poważnie zaszkodził jego szansom na reelekcję w 2006 roku.