Politycy chwalą, rolnicy ganią. Umowa Unii Europejskiej z Australią wzbudza kontrowersje
Komisja Europejska i władze Australii zachwalają podpisaną we wtorek umowę handlową, mającą rozszerzyć obustronną współprace gospodarczą i obronną. Ich optymizmu nie podzielają jednak rolnicy po obu stronach globu. Europejscy producenci rolni obawiają się konkurencji ze strony australijskich towarów, z kolei ich australijscy odpowiednicy liczyli na szersze otwarcie europejskich rynków.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w przemówieniu wygłoszonym w Parlamencie Australii podkreśliła, że Unia Europejska wraz z Australią muszą współpracować, aby przetrwać w „brutalnym, surowym i bezlitosnym świecie, który stanął na głowę”. Zachodnie demokracje muszą jej zdaniem kontynuować politykę odchodzenia od energetyki zasilanej węglem i zacząć się zbroić, żeby stały się dzięki temu niezależne od Chińskiej Republiki Ludowej i Rosji.
Otwarcie na świat
Równolegle z dekarbonizacją gospodarki UE planuje otwierać się na handel z różnymi częściami świata. W ostatnich miesiącach wspólnota zintensyfikowała starania na rzecz nawiązania współpracy nawet z najbardziej odległymi regionami świata. Najbardziej jaskrawym przykładem przełomu w jej dotychczasowej polityce było zakończenie trwających przez ponad ćwierć wieku negocjacji na temat porozumienia z blokiem Mercosur. Ponadto, Unia Europejska podpisała też umowę o wolnym handlu z Indiami.
Abstrahując od problemów związanych z praktycznym wdrożeniem umów, widać wyraźnie, że wspólnota na bieżąco reaguje na coraz to nowsze problemy pojawiające się w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Bruksela wprawdzie w połowie ubiegłego roku zawarła też porozumienie z Waszyngtonem, ale nie zostało ono jeszcze ratyfikowane, na co wpływ mają między innymi groźby aneksji Grenlandii przez Amerykę. Dodatkowo obie strony różni podejście do wojny USA i Izraela z Iranem czy do kwestii działalności amerykańskich gigantów technologicznych, co przekłada się kryzys we wzajemnych relacjach polityczno-gospodarczych.
Co ciekawe, stosunki między UE i Australią były również przez lata uznawane za napięte. Pewne zmiany zaczęły zachodzić dopiero na przełomie wieków, gdy osłabł wpływ Wielkiej Brytanii na postrzeganie wspólnoty przez australijskich polityków. Bruksela i Canberra rozszerzały więc swoją współpracę ekonomiczną, choć przed trzema laty zawiesiły rozmowy o umowie handlowej z powodu rozbieżności dotyczących rynku rolnego. Prowadzona przez amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa polityka celna jak widać zbliżyła Europę i Australię.
W praktyce unijno-australijskie porozumienie przewiduje zniesienie przez Australię blisko 99 proc. wszystkich ceł na produkty z UE, a także otwarcie tamtejszego rynku na europejskie firmy z sektora usługowego, telekomunikacyjnego i wydobycia surowców mineralnych. W zamian Australia uzyska przede wszystkim dostęp do europejskiego rynku rolnego, choć będzie on ściśle regulowany i będzie podlegał klauzulom ochronnym, które UE wprowadziła też do umowy z Mercosur.
Niewielkie zmiany?
Australijski premier Anthony Albanese twierdzi, że dzięki dokumentowi rolnicy z jego kraju będą mogli trafić ze swoimi produktami do 450 milionów konsumentów. Jak już wspomniano, w przypadku wielu kluczowych produktów eksport do Europy będzie jednak ściśle limitowany. Największe emocje wśród rolników z Australii wzbudzają ograniczenia dotyczące eksportu wołowiny, która to kwestia przed trzema laty doprowadziła do przerwania rozmów na temat porozumienia. UE zgodziła się na bezcłowy import 30,6 tysiąca ton mięsa wołowego rocznie.
Australijscy farmerzy nie kryją rozczarowania, bo liczyli na możliwość eksportu co najmniej 50 tysięcy ton wołowiny oraz 67 tysięcy ton jagnięciny. Krajowa Federacja Rolników wezwała nawet rząd Australijskiej Partii Pracy (ALP) do wycofania się z umowy, jeśli nie uda mu się ostatecznie przekonać UE do zwiększenia limitów na import mięsa z Australii. Opozycyjna Narodowa Partia Australii (Nats), reprezentująca w parlamencie właśnie interesy rolników, przypomniała o osiągnięciach prawicowych rządów w postaci porozumienia z Wielką Brytanią, całkowicie znoszącego cła na większość kategorii produktów rolnych.
Podobne nastroje panują wśród rolników po drugiej stronie globu. Europejczycy są z kolei niezadowoleni z powodu niewystarczającej ochrony wspólnotowego rynku. Wprawdzie UE wynegocjowała wspomniane ograniczenia w przypadku kilku rodzajów towarów, ale środowiska rolnicze przypominają o postanowieniach zwartych w umowach z Mercosur i Indiami. Zwłaszcza w przypadku południowoamerykańskiej organizacji wprowadzono wysokie limity na bezcłowy import wołowiny, cukru czy jagnięciny. Dodatkowo krytycy dokumentów podpisanych w ciągu ostatnich kilku miesięcy twierdzą, że w przypadku wystąpienia jakichkolwiek problemów trudne będzie praktyczne wdrożenie wszelkich klauzul ochronnych.
Spór dotyczy nie tylko kontyngentów na australijskie produkty. Część państw członkowskich UE krytykuje ustalenia dotyczące chronionych nazw regionalnych produktów spożywczych. Canberra w ciągu kilku lat miałaby wycofać się z eksportu zagranicę swoich towarów mających europejskie nazwy, choć kwestia ta miała nie zostać dokładnie uregulowana. Włosi niechętnie odnoszą się więc chociażby do używania przez Australijczyków nazwy wina Prosecco, zaś Grecy do wytwarzania przez nich sera feta. Australijscy rolnicy uważają z kolei wszystkie kompromisy w tej sprawie za ingerencję Europejczyków w ich wewnętrzne sprawy.
Wątpliwości odnośnie umowy nie ograniczają się jedynie do sektora rolnego. Przykładowo europejskie koncerny motoryzacyjne są zawiedzione faktem, że australijskie władze obniżą podatek od aut luksusowych tylko w przypadku samochodów elektrycznych. Komisja Europejska w trakcie negocjacji miała zresztą zrezygnować ze starań o całkowite zniesienie ceł importowych na drogie pojazdy. Co ciekawe, podobne zastrzeżenia dotyczące umowy mają australijscy producenci samochodów.
Kto w takim razie, poza politykami, jest zadowolony z australijsko-unijnej umowy handlowej? Świętują przede wszystkim australijskie winiarnie, bo Europa jest największym odbiorcom ich produktów, bo w przypadku wina cła zniesiono całkowicie. Zadowoleni mogą być też wysoko wykwalifikowani australijscy pracownicy, którzy uzyskają łatwiejszy dostęp do rynku pracy w UE. Europejczycy zyskają zaś dostęp do inwestycji w wydobycie surowców naturalnych, potrzebnych do przeprowadzenia dekarbonizacji i zwiększenia produkcji w europejskim przemyśle zbrojeniowym.
Po drugie bezpieczeństwo
Kontrowersje związane z rolnictwem przysłoniły zresztą podpisane dodatkowo porozumienie dotyczące kwestii bezpieczeństwa. UE już wcześniej zawarła podobne umowy z Kanadą, Japonią czy Indiami. Bruksela uważa partnerstwa w tej dziedzinie za odpowiedź na nowe wyzwania dotyczące zmieniającego się środowiska międzynarodowego. Kształtowanie się nowego porządku światowego wiąże się bowiem z nowymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa, co można już zasadniczo uznać za truizm.
Porozumienie między Brukselą i Canberrą tworzy głównie instytucjonalne ramy pozwalające na zacieśnienie współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa. Przewidziano w nim między innymi koordynacje działań w zakresie cyberbezpieczeństwa, bezpieczeństwa na morzach, bezpieczeństwa w przestrzeni kosmicznej, walki z dezinformacją, wdrażania nowoczesnych technologii ze szczególnym uwzględnieniem sztucznej inteligencji czy prowadzenia wspólnych manewrów wojskowych.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej we wspomnianym przemówieniu do australijskich parlamentarzystów mówiła o wartościach łączących UE i Australię. Premier Australii podkreślał natomiast, że dokument jest zarazem wyrazem poparcia dla Ukrainy w jej toczącej się wciąż wojnie obronnej z Rosją. Obie strony jako zagrożenie postrzegają także działania Chińskiej Republiki Ludowej w regionie Indo-Pacyfiku. Europa chce skorzystać z doświadczeń Australii w sprawie chińskiej aktywności wokół Tajwanu i na Morzu Południowochińskim.
Jednym z priorytetów Brukseli w dziedzinie bezpieczeństwa jest rozwój europejskiego przemysłu obronnego. Australia miałaby uczestniczyć w tych planach poprzez udział w mechanizmie SAFE, czyli w systemie pożyczek dla inwestycje w obronność i w zakupy sprzętu wojskowego. Na razie UE czekają rozmowy na temat dołączenia Australii do programu „Horyzont Europa”, mającym wspierać innowacje technologiczne oraz badania nad zmianami klimatycznymi.
***
Dyskusje dotyczące umowy handlowej pokazują jasno, że wdrożenie jej w życie będzie niezwykle trudne. Von der Leyen i Albanese mówili dużo o wspólnych wartościach, które mogą jednak ustąpić ostatecznie interesom europejskich rolników, od dawna krytykujących politykę prowadzoną przez Komisję Europejską. Wypowiedzi posłów do Parlamentu Europejskiego również pokazują, że ratyfikacja porozumienia może spotkać się z dużym oporem. Umowa wzbudza niemniej emocji w samej Australii, dlatego rządzący nią socjaldemokraci muszą mierzyć się z dużą krytyką. Wątpliwości wokół dokumentu każą się tym samym zastanowić, czy w tym wypadku nagły pośpiech w negocjacjach nie okazał się złym doradcą.
Maurycy Mietelski
fot. European Commission - Dati Bendo / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)



Politycy chwalą, rolnicy ganią. Umowa Unii Europejskiej z Australią wzbudza kontrowersje
Holandia chce się zbroić, ale bez unijnych planów
Europejscy rolnicy mierzą się z wieloma problemami
Zatrzymanie imigracji przez Tunezję to nie tylko koszt finansowy