Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home 404 Opinie Polityka Tunezyjska opozycja w odwrocie

Tunezyjska opozycja w odwrocie


09 lipiec 2026
A A A

Represje wobec opozycyjnych polityków i mediów w Tunezji przybierają na sile. Prezydent Kais Saied musi mierzyć się obecnie nie tylko ze swoimi przeciwnikami, ale również z pogłębiającym się kryzysem gospodarczym. Nie widać jednak, żeby jego władza była w jakikolwiek sposób zagrożona.

Kontrowersje związane ze sposobem sprawowania władzy przez tunezyjską głowę państwa pojawiają się regularnie. Przed dwoma laty Saied uzyskał reelekcję dzięki rozwiązaniu parlamentu, przeprowadzeniu zmian w konstytucji oraz represjonowaniu swoich głównych rywali. W ostatnich miesiącach umacnia on swoją dyktatorską władzę przy wykorzystaniu spacyfikowanego przez siebie wymiaru sprawiedliwości.

Cios w islamistów

Na początku czerwca zapadł wyrok w sprawie lidera islamistycznej Partii Odrodzenia (Ennahdha). Raszid al-Ghannuszi został skazany na dożywocie oraz dodatkowe trzydzieści lat więzienia za utworzenie organizacji terrorystycznej i prowadzenie działalności terrorystycznej. Oprócz niego podobne wyroki usłyszeli również inni czołowi politycy Ennahdhy, którzy zostali objęci śledztwem przed czterema laty. Dotyczyło ono zamordowania w 2013 roku dwóch liderów lewicowego Ruchu Ludowego, będących w opozycji do islamistów rządzących po obaleniu prezydenta Zajna al-Abidinego ibn Aliego w 2011 roku.

Nie były to pierwsze wyroki wobec czołowych działaczy ugrupowania, które od początku działalności inspiruje się egipskim Bractwem Muzułmańskim, Ali Larajedh, pełniący funkcję premiera Tunezji w latach 2013-2014, w maju ubiegłego roku został skazany na trzydzieści cztery lata więzienia za pomoc w powstaniu organizacji terrorystycznej, a także za umożliwienie młodym Tunezyjczykom wyjazdu za granicę, żeby mogli oni przyłączyć się do ruchów ekstremistycznych. Należy bowiem pamiętać, że Tunezyjczycy byli jedną z nacji najliczniej reprezentowanych wśród bojowników samozwańczego Państwa Islamskiego.

Podporządkowany obecnym władzom wymiar sprawiedliwości wykorzystuje do represjonowania opozycji zarówno okres sprawowania władzy przez islamistów, jak i jedno z wystąpień  al-Ghannusziego podczas islamskiego święta Ramadan. Przywódca Ennahdhy przed trzema laty powiedział, że próba likwidacji politycznego ramienia ruchu islamistycznego może zakończyć się ostatecznie wojną domową. Obecny rząd uznał te słowa za podżeganie do siłowej zmiany tunezyjskiego ustroju politycznego.

Nikt nie jest bezpieczny

Konserwatywne organizacje muzułmańskie nie są jedynymi ofiarami politycznych represji ze strony Saieda i jego stronników. Skazywani na więzienie są również działacze organizacji pozarządowych. Najbardziej znaną z nich jest Sihem Bensedrine, dziennikarka i aktywistka na rzecz praw człowieka, która rozpoczęła swoją działalność jeszcze pod rządami Ben Alego, a następnie przewodziła Komisji Prawdy i Godności mającej rozliczyć okres dyktatury. Na początku czerwca usłyszała ona wyrok dwudziestu pięciu lat więzienia za sfałszowanie końcowego raportu kierowanej przez siebie instytucji.

Rozliczanie czasów Ben Alego i jego poprzednika Habiba Burgiby jak widać nie jest obecnie w Tunezji zajęciem bezpiecznym, ale dotyczy to także przynależności do kręgów związanych z systemem funkcjonującym przed „Arabską wiosną”. Obecne tunezyjskie władze próbowały skazać jedną z córek Ben Alego za pranie brudnych pieniędzy, lecz na jej ekstradycje nie zgodził się francuski wymiar sprawiedliwości.  

Zapadają również wyroki w sprawach toczonych od kilku lat. Także w ubiegłym tygodniu za sąd podtrzymał wyrok wobec Saadii Mosbah, czarnoskórej działaczki antyrasistowskiej, oskarżanej o malwersacje finansowe. Szefowa stowarzyszenia Mnemty przed trzema laty skrytykowała obecnego prezydenta za jego słowa dotyczące nielegalnych imigrantów z Afryki Subsaharyjskiej, uznanych przez niego za demograficzne zagrożenie dla Tunezji. Organizacje pomagające obcokrajowcom nieprzypadkowo znalazły się na celowniku władz. Saied w zamian za fundusze z Unii Europejskiej powstrzymuje cudzoziemców przed próbami przedostania się do Europy, nie przejmując się szczególnie ich humanitarnym traktowaniem.

Na początku roku tunezyjski wymiar sprawiedliwości kontynuował represjonowanie dziennikarzy. Mourad Zeghidi i Borhen Bsaies, podobnie jak Mosbah, zostali skazani w związku z zarzutami prania brudnych pieniędzy. Radiowcy prowadzący jeden z najpopularniejszych programów kraju trafili do aresztu przed dwoma laty, początkowo odpowiadając za rozpowszechnianie dezinformacji. Wyroki więzienia wydawane na podstawie Dekretu 54 z 2022 roku stały się powodem, dla którego Tunezja od kilku lat notuje regres w indeksie wolności prasy prowadzonym przez Reporterów Bez Granic.

Z nożem na gardle

Wykorzystywanie wspomnianego aktu prawnego do politycznych prześladowań jest powszechnie krytykowane przez opozycję. To właśnie na jego podstawie są najczęściej skazywani przeciwnicy Saieda, w tym także prawnicy kwestionujący zbyt szeroką interpretację dekretu przez wymiar sprawiedliwości. Przykładem może być aresztowanie w ubiegłym roku Ahmeda Souaba, adwokata i byłego sędziego, obecnie będącego obrońcą osób oskarżanych w procesach politycznych.

Tunezyjski wymiar sprawiedliwości wręcz taśmowo wydaje wyroki korzystne dla władzy, bo sam padł ofiarą represji ze strony obozu prezydenckiego. Przed czterema laty za pośrednictwem dekretu Saied (notabene sam będący profesorem prawa) zwolnił kilkudziesięciu sędziów i prokuratorów, a rzecznik organizacji broniącej wyrzuconych z pracy przedstawicieli systemu sądownictwa usłyszał zarzuty na podstawie, jakżeby inaczej, Dekretu 54. Od tamtego czasu ingerencja w wymiar sprawiedliwości jedynie się pogłębia.

Swobodnie nie mogą pracować również adwokaci osób znajdujących się na celowniku władzy. Tunezyjska Narodowa Izba Adwokacka od dawna alarmuje, że jest represjonowana przez prezydencką administrację, zaś działania władz nasiliły się w tym roku, gdy zaczęła ona protestować przeciwko pogorszaniu się warunków pracy w wymiarze sprawiedliwości. Sądownictwo w Tunezji boryka się bowiem z problemem niedoborów kadrowych czy z wprowadzaniem rozwiązań podważających prawo do sprawiedliwego procesu.

Ekonomiczna stagnacja

W maju miały miejsce demonstracje zarówno w sprawie uwolnienia więźniów politycznych, jak i w kwestii pogłębiającego się kryzysu gospodarczego. Przeciwnicy Saieda zarzucają mu brak pomysłu na odpowiednie zmiany w systemie ekonomicznym, który według raportu opublikowanego w kwietniu przez Afrykański Bank Rozwoju jest zbyt uzależniony od dochodów sektora turystycznego oraz ma kłopoty związane z nadmiernym zadłużeniem zagranicznym.

W tym roku problemy ekonomiczne mogą się jeszcze pogłębić w związku z niestabilną sytuacją międzynarodową. Tunezja na przykład subsydiuje swój system energetyczny, aby zapewnić społeczeństwu niskie ceny paliw. Z jednej strony tunezyjska głowa państwa chce w ten sposób uspokajać nastroje społeczne, ale z drugiej dopłaty stanowią poważne obciążenie państwowego budżetu. Dotąd nie wprowadzono natomiast odpowiednich reform w branży energetycznej.

Tunezja nie oczekuje jednocześnie pomocy od Międzynarodowego Funduszu Walutowego, oferującego jej pożyczki w zamian za reformy gospodarcze. Przed dwoma laty Saied oficjalnie zerwał relacje z tą instytucją, uznając ją za zagrożenie dla suwerenności Tunezji, zgodnie ze swoją tradycyjnie nacjonalistyczną retoryką. Źródłem środków dla tunezyjskiego budżetu miałoby być zwiększenie produkcji fosforanów, ale kraj potrzebowałby pieniędzy na modernizację swojej infrastruktury.

W obliczu niepewności gospodarczej trudno oczekiwać uspokojenia sytuacji społecznej w Tunezji. Jednocześnie nie widać na horyzoncie żadnej możliwości zmiany w tunezyjskiej polityce. Wprawdzie protesty w tym kraju odbywają się regularnie, jednak nie są one tak duże, jak miało to miejsce w czasie „Arabskiej wiosny”. Na razie to autorytarne władze znajdują się w ofensywie.

Maurycy Mietelski

fot. Dodos photography / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)