Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Marcin Piasecki: Kierunek Bałkany: Chorwacja a Unia Europejska


20 czerwiec 2011
A A A
Tak mija ponad 5 lat odkąd Chorwacja wybrała drogę w kierunku Unii Europejskiej.
10 czerwca 2011 r. Komisja Europejska zaproponowała ostateczny kres rozmów akcesyjnych, co oznacza, że Chorwacja stanie się członkiem UE prawdopodobnie już w 2013 r. Pozostały do zamknięcia ostatnie cztery rozdziały, z czego dwa są szczególnie istotne dla samych Chorwatów jak i dla UE, mianowicie walka z korupcją oraz prawa podstawowe.

O tym, że UE zmierza ze swoim rozszerzeniem w kierunku Bałkanów (Chorwacji) mówiło się od dawna, niewielu ekspertów stawiało na równie popularną w dyskusjach Turcję. Początkiem i przykładem obrania kierunku bałkańskiego przez UE są programy: PHARE, ISPA, SAPARD, SAP (2000, Proces Stabilizacji i Stowarzyszenia) i SAA (umowy o stabilizacji i stowarzyszeniu), czy nie istniejący już z nazwy, ponad 6 miliardowy (euro) CARDS (Community Assistance for Reconstruction, Development and Stabilisation) oraz wstąpienie do Unii w 2004 r. Słowenii (tutaj w kontekście byłej Jugosławii) czy Rumunii (zaliczanej niekiedy do Bałkan ze względów historycznych) i Bułgarii w 2007 r., ale przede wszystkim zgoda na kandydowanie Macedonii, Czarnogóry oraz starania Albanii i Serbii. W tym miejscu należałoby dodać, że w samym regionie, co nie jest czymś niezwykłym, nie ma wyrobionego zdania co do UE. Pokazał to zeszłoroczny szczyt Bałkany – UE (2010), który został zbojkotowany przez Serbię ze względu na kwestię Kosowa.

Czy Chorwacja jest (w pełni) gotowa by zostać przyjęta do Unii Europejskiej? Na to pytanie można odpowiedzieć drugim pytaniem, mianowicie czy obecne państwa UE też spełniały w pełni wszystkie wymagania stawiane przez Unię? Odpowiedź brzmi: Nie, nie wszystkie. Wystarczy spojrzeć na Grecję. Sytuacja Chorwacji jest o tyle gorsza, że w dobie ciągle trwających kryzysów gospodarczo - politycznych w UE i jej poszczególnych członków, mamy obecnie do czynienia z tzw. ogólnym kryzysem „wiary” w Unię Europejską. Co za tym idzie państwa znacznie uważniej śledzą proces dostosowywania się przyszłych członków do stawianych warunków. Łamanie tych dyrektyw i zasad zdaje się obecnie „objawiać” w postaci kryzysów we wspomnianej Grecji, ale też Portugali czy Hiszpanii. W takiej sytuacji -  „integracji pod obserwacją” jest obecnie Chorwacja. 

Wymagania stawiane przez UE były i są nie lada wyzwaniem dla Chorwatów, szczególnie
w tak newralgicznych punktach jak: reforma wymiaru sprawiedliwości, administracji publicznej, walka z korupcją, wdrożenie ustawy konstytucyjnej w sprawie mniejszości narodowych, kwestia uchodźców, poprawa stosunków dwustronnych z sąsiadami, wzmocnienie demokratyzacji i państwa prawa, reforma instytucjonalna w finansach publicznych w celu zwiększenia przejrzystości podatkowej, wprowadzenie narzędzi do walki z praniem pieniędzy, gwarancja praw podstawowych, restrukturyzacja wybranych sektorów gospodarki czy zmian w zakresie rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich. Z wszystkich tych wytycznych najgorzej wypada kwestia korupcji w administracji publicznej, szczególnie sądownictwie oraz gwarancja praw podstawowych przez rząd chorwacki. Mimo,
że Chorwacja notuje duże postępy we wspomnianych dziedzinach, szczególnie porównując ją z innymi krajami bałkańskimi na Unię Europejską to wciąż za mało. Inną kwestią budzącą kontrowersje jest stałe napięcie między Zagrzebiem a Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii. Na uwagę zasługuje fakt, iż Chorwacja nie miała problemu z  kwestiami dotyczącymi gospodarki i wypada o wiele lepiej niż Rumunia czy Bułgaria w ich procesie akcesyjnym. Wspomniane problemy nie oznaczają impasu w rozmowach.

O wiele gorzej wygląda sytuacja odnośnie nastrojów społeczeństwa. Obecny rząd Jadranki Kosor ma bardzo niskie poparcie ze strony obywateli (ok. 13-14%). Co więcej,  prawdopodobnie sytuacja ulegnie pogorszeniu, gdyż Chorwaci nie popierają swojego rządu i wydaje się, że także członkostwa w UE. Przemawiają za tym różnego rodzaju sondy i badania oraz „Komunikacijska Strategija” obrana przez rząd chorwacki w 2002 r., która nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Rysują się dwa wyraźne powody przeciw integracji. Pierwszy dotyczący zaszłości historycznych, kwestia podlegania Jugosławii a teraz Unii Europejskiej, szczególnie widoczne u starszego pokolenia. Drugi, złe nastroje spowodowane ogólną korupcją i niepraworządnością państwa czego konsekwencją są komentarze pt. „nic się nie poprawi”. Młodsze pokolenie postrzega UE jako lekarstwo na wspomniane problemy, ale przede wszystkim Unia to dla nich szansa na poprawę warunków socjalnych. Ponadto sądzą, że Chorwacja potrzebuje kontroli prawnej z zewnątrz. Kolejną przesłanką Chorwacji ku integracji jest rola tego państwa w procesie pokojowym na Bałkanach i wzmocnienie jego pozycji geopolitycznej. Podobne stanowisko prezentują politycy europejscy podkreślający kluczową rolę Chorwacji w regionie.

Mimo zaawansowanych postępów Chorwacji w procesie integracyjnym, może powstać sytuacja gdzie w wyniku zawirowań politycznych państwo to nie będzie w stanie wprowadzić wytycznych Komisji Europejskiej, a same negocjacje zostaną opóźnione, co z kolei zaprzepaści plany polskiej prezydencji na zakończenie rozmów za przewodnictwa Polski
w Radzie. Tym bardziej, iż Polska jest w opozycji do większych krajów UE, gdyż tym zdaje się,
w obecnej sytuacji kryzysowej, nie zależy tak bardzo na (szybkim) poszerzaniu Unii Europejskiej.