Kolejne protesty na Madagaskarze
Co najmniej 36 osób zostało rannych, gdy malgaska policja rozpędziła w czwartek demonstrację zwolenników obalonego prezydenta Ravalomanany. Służby bezpieczeństwa próbowały wyegzekwować wprowadzony po niedawnych zamieszkach zakaz publicznych zgromadzeń.
Zwolennicy Ravalomanany zostali zaatakowani przez policję w trakcie wiecu w miejskim parku. Doszło do gwałtownych starć, protestujący próbowali zbudować barykady, spłonęło też kilka sklepów i samochodów. Policja użyła gazu łzawiącego, petard oraz w końcu – ostrej amunicji. Co najmniej 36 osób zostało rannych.
Służby bezpieczeństwa próbowały wyegzekwować zakaz publicznych zgromadzeń, wprowadzony po poniedziałkowych zamieszkach, w których zginęły dwie osoby a wiele zostało rannych.
Tymczasem, tego samego dnia powstały w wyniku zamachu stanu rząd odrzucił możliwość przeprowadzenia wyborów jeszcze w tym roku. Puczyści twierdzą, że nie obawiają się wyborczego testu i „mogliby przeprowadzić wybory nawet dziś” ale zbyt wczesne przeprowadzenie wyborów byłoby „nierozważne”. Ich zdaniem potrzeba jest więcej czasu by uspokoić nastroje i wzmocnić demokratyczne struktury na Madagaskarze, a wybory zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami powinny się odbyć w październiku 2010 roku.

Społeczność międzynarodowa potępiła pucz. USA zdecydowały o wstrzymaniu pomocy finansowej (ograniczenia nie dotyczą jednak pomocy humanitarnej), a Unia Afrykańska, a w dalszej kolejności Wspólnota Rozwoju Afryki Południowej (SADC) zawiesiły Madagaskar w prawach członka.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Johannesburgu Ravalomanana stwierdził, że jedynym rozwiązaniem trwającego na Madagaskarze kryzysu jest przeprowadzenie jeszcze w tym roku wyborów lub ogólnokrajowego referendum. W środę z kolei odrzucił możliwość jakiejkolwiek formy podziału władzy z Rajoeliną.
Na podstawie: news.bbc.co.uk, news24.com
Zdjecia: thierry_ratsiz (dwa pierwsze) oraz toiletgoose2002 (ostatnie)


Saudyjska wojna cenowa