Mbeki odcina się od nowej inicjatywy politycznej
Były prezydent RPA Thabo Mbeki w liście do przywódcy rządzącego Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC) zażądał aby partyjna propaganda przestała łączyć jego nazwisko z nową inicjatywą polityczną firmowaną przez byłych członków ANC. „Ze swojej strony mam małą prośbę - niech nikt fałszywie nie nadużywa, czy nawet cytuje mojego nazwiska dla promocji ich [dysydentów z ANC - MK] partii i celów, zwłaszcza w trakcie kampanii wyborczej, którą ANC będzie prowadzić w 2009 roku” można przeczytać w 9-stronicowym liście. W tym samym dokumencie Mbeki oświadczył, iż nie jest zaangażowany w tworzenie nowej partii na gruzach ANC, a rozłamowcy nie prosili go o żadną radę ani aprobatę dla swych działań.

2 listopada odbędzie się narodowa konferencja, podczas której prawdopodobnie ogłoszone zostanie powołanie nowej partii politycznej - konkurencyjnej wobec rządzącego ANC. Za nową inicjatywą stoją były minister obrony RPA Mosiuoa Lekota i były premier prowincji Gauteng, Mbhazima Shilowa. Obaj są byłymi członkami Kongresu i nową partię zamierzają prawdopodobnie budować na bazie członków prawego skrzydła ANC, niezadowolonych z ostatnich zmian na szczytach władzy. Obaj są też uważani za politycznych sojuszników Mbekiego, a rząd i partię opuścili gdy ogłosił on (20.09.) rezygnację ze stanowiska prezydenta.
ANC oraz jej sojusznicy z szeregów związków zawodowych i partii komunistycznej ostro krytykują rozłamowców, zarzucając im zwłaszcza, że dorobili się ogromnych majątków pełniąc prominentne funkcje w partii i rządzie. Bardzo często określani byli też w partyjnej propagandzie jako agenci Mbekiego.
Zaraz po publikacji listu ANC zmieniło taktykę, starając się go przedstawić jako dowód na to że mimo upokarzającego obalenia Mbeki wciąż popiera partię i jest przeciwny rozłamowcom. Lekota, przywódca rozłamowców, ostro odrzuca jednak te sugestie, starając się przekonać opinie publiczną, że były prezydent jest po prostu neutralny wobec jego inicjatywy. Cały czas podkreśla, że ruch który zamierza budować jest w pełni niezależny, choć były prezydent gdyby zechciał byłby w nim mile widziany.
Rysy na monolicie
Otwarty kryzys w szeregach ANC zapoczątkowała rezygnacja prezydenta Mbekiego (20.09.). Nastąpiła ona zaraz po dramatycznej decyzji komitetu wykonawczego ANC, który zapowiedział jego odwołanie. Chcąc uniknąć upokarzającego wotum nieufności ze strony parlamentu prezydent dobrowolnie ustąpił ze stanowiska.
Decyzja partii przyszła w ślad za wcześniejszym wyrokiem w procesie korupcyjnym niegdysiejszego zastępcy Mbekiego (a dziś przywódcy ANC) - Jacoba Zumy. Sędzia Chris Nicholson umorzył sprawę, a uzasadnieniu zasugerował, iż prezydent mógł, z powodów politycznych, inspirować śledztwo przeciw popularnemu Zumie. Wyrok Nicholsona, a także zapowiedzi prokuratury o wniesieniu odwołania spowodowały zdaniem liderów ANC ryzyko, iż spowodowane sprawą Zumy podziały w partii tylko się pogłębią.

Wkrótce później Lekota i Shilowa oskarżyli władze partii (a zwłaszcza jej kontrowersyjnego przywódcę – Jacoba Zumę) o odejście od ideałów, które przyświecały twórcom Kongresu; zbytnie uleganie wpływom autonomicznej partii komunistycznej (SACP), dążenie do zagarnięcia pełnej władzy w państwie i łamanie demokratycznych standardów. Obaj zrezygnowali ze stanowisk państwowych, wystąpili z ANC i zaczęli budować zaplecze dla nowej inicjatywy politycznej.
Na podstawie: mg.co.za, iol.co.za


Saudyjska wojna cenowa