Togo/ Lider opozycji powrócił z wygnania
Gilchrist Olimpio – syn pierwszego prezydenta Togo, powrócił wczoraj do ojczyzny po blisko 13 latach wygnania spędzonych w Ghanie. Olimpio - charyzmatyczny mówca i duchowy przywódca sił opozycyjnych, powrócił by wesprzeć swego przyjaciela Emmanuela Boba Akitaniego w wyborach prezydenckich jakie odbędą się w przyszłą niedzielę. Akitani zmierzy się w nich z niedoszłym dyktatorem Faure Gnassingbe, którego klan przez ostatnie 38 lat sprawował niepodzielną władzę w tym zachodnioafrykańskim państwie.
Gilchrist Olimpio jest synem pierwszego prezydenta niepodległego Togo - Sylvanusa Olimpio, zamordowanego w 1967 r. podczas wojskowego zamachu stanu. Po zakończeniu „Zimnej Wojny”, gdy pod naciskiem swych zachodnich protektorów ówczesny dyktator Gnassingbe Eyadema (morderca jego ojca) zliberalizował nieco stosunki panujące w państwie, Olimpio podjął próbę wystąpienia przeciw niemu w wyborach prezydenckich. Junta błyskawicznie uchwaliła jednak poprawki do konstytucji zabraniające mu startowania w wyborach, a w 1992 r. podjęła próbę jego zamordowania. Olimpio opuścił wówczas kraj udał się na wygnanie do sąsiednie Ghany. On i jego partia „Unia na rzecz zmian” stali się symbolami walki przeciw reżimowi klanu Gnassingbe.
Jako że poprawki do konstytucji nie zostały uchylone, Olimpio nie może mimo dużej popularności walczyć o fotel prezydenta. Zamiast tego poparł kandydaturę swego stronnika Emmanuela Boba Akitaniego, który jest jednocześnie wspólnym kandydatem całej opozycji.
Nadal nie rozwiały się wątpliwości co do zasadności przeprowadzenia wyborów już w przyszłą niedzielę. Niespełna dwa miesiące temu (pod wpływem międzynarodowych nacisków i ulicznych protestów) ustąpił bowiem niedoszły prezydent Faure Gnassingbe, który po śmierci swego ojca próbował niekonstytucyjnie zapewnić sobie sukcesję. Opozycja argumentuje, że nie będzie możliwe zorganizowanie wolnych i uczciwych wyborów w tak krótkim terminie oraz domaga się przeprowadzenia wyborów pod okiem międzynarodowych obserwatorów. Administracja, wojsko i siły bezpieczeństwa nadal są w dużej mierze pod wpływem klanu Gnassingbe. Olimpio zapowiedział jednak, że mimo głosów wzywających do bojkotu wyborów opozycja stanie do walki o fotel prezydenta.
za BBC