Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Azerbejdżan/ Pokojowe demonstracje opozycji


10 listopad 2005
A A A
Bez rozlewu krwi i w radosnej atmosferze upłynął pierwszy "pomarańczowy" meeting w Baku. Różne źródła podają, iż wzięło w nim udział od sześćdziesięciu do stu tysięcy osób. Przedstawiciele opozycji przeprowadzili demonstrację i o określonej godzinie rozeszli się do domów obiecując, że w sobotę przybędą bardziej licznie.

Szeroko zakrojona akcja protestacyjna azerbejdżańskiej opozycji rozpoczęła się na bakijskiej stacji metra "20 stycznia". Już o piętnastej miejscowego czasu zebrał się tam pomarańczowy tłum stronników opozycyjnego bloku Azadłyg (Wolność), Eni Siaset, a także przedstawiciele Liberalnej Partii Azerbejdżanu. Wszystkie trzy partie solidarnie uznały wyniki niedzielnych wyborów parlamentarnych w Azerbejdżanie.

Zanim pochód ruszył, przybyłych przedstawicieli opozycji częstowano tradycyjnym bakijskim czurekiem. Wiele osób wzięło ze sobą pomarańczowe flagi, zakładało pomarańczowe karwaty, a kto nie posiadał żadnego pomarańczowego symbolu brał ze sobą flagę czerwoną. Aby ukrócić wszelkie domysły umieszczano na nich wtedy adnotację "liberał". Ponieważ demonstrujący tłum zachował spokój, policyjne wozy patrolowe nie zablokowały mu dostępu również na Plac Zwycięstwa. Na tym samym placu odbywały się wcześniej przedwyborcze demonstracje partii Eni Azerbejdżan i to pewnie dlatego na uczestników pochodu zerkał wczoraj z plakatów prezydent Hejdar Alijew.

"Raz jeszcze chcemy wystąpić przeciwko fałszowaniu wyborów i wezwać władze do zajęcia stanowiska w tej sprawie" - oznajmił Isa Gambar, lider opozycyjnej partii Musawat. Jeśli ktoś nie słuchał przemówienia Gambara, mógł dowiedzieć się o jego apelu z licznych plakatów. Wśród haseł na nich umieszczonych znalazły się następujące: "Chcemy wolności", "Przeciwko Bushowi i fałszowaniu wyborów", "Policjo, oddaj swój głos na rzecz wolności". Warto zauważyć, iż na demonstracji wśród licznych flag nie było ani jednej partyjnej. Masowe wykorzystanie "pomarańczowej" symboliki całkowicie wyparło chęć manifestacji indywidualnych interesów partii.

Uczestnicy pochodu opowiedzieli się za przeprowadzeniem wielodniowej akcji protestacyjnej i wezwali do rozbijania namiotów na Placu Zwycięstwa. Wczoraj jednak cała demonstracja zakończyła się spokojnie i planowo. Sami organizatorzy nawoływali ludzi, aby po zakończeniu meetingu rozeszli się do domów. Przebieg demonstracji obserwowało ponad 500 policjantów stojących na środku placu. Według nich, wzięło w niej udział około 60 tysięcy osób. Warto jednak dodać, iż wcześniej deklarowano przybycie zaledwie 10 tysięcy.

[na podst. gazeta.ru]