Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Wschód Azja Środkowa/ USA nie wycofają baz

Azja Środkowa/ USA nie wycofają baz


17 lipiec 2005
A A A
W zeszłym tygodniu na szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy, grupującej Rosję, Chiny oraz państwa Azji Środkowej, pojawiły się wezwania do określenia daty wycofania wojsk USA z baz w Uzbekistanie i Kirgistanie. 14 lipca szef połączonych sztabów armii USA generał Richard Myers odpowiedział na to swoiste ultimatum oświadczając, że militarna obecność Stanów Zjednoczonych w regionie dodatnio wpływa na poziom bezpieczeństwa i stabilności i że wobec tego wycofanie wojsk amerykańskich nie byłoby uzasadnione.

Wojska USA stacjonują w Azji Środkowej od czasu operacji w Afganistanie, rozpoczętej pod koniec 2001 roku. Uzbeckie i kirgiskie bazy stanowią ważną część logistyki sił „koalicji antyterrorystycznej”. Szczególnie istotna z tego punktu widzenia jest baza lotnicza w uzbeckim Karszi-Chanabadzie.

Amerykańskie problemy z bazami rozpoczęły się na poważnie po ostrej krytyce, jakiej USA poddały rząd Uzbekistanu w związku z masakrą opozycji w Andiżanie. USA domagały się w tej sprawie przeprowadzenia niezależnego, międzynarodowego śledztwa. W odpowiedzi władze uzbeckie wprowadziły ograniczenia utrudniające Amerykanom swobodne korzystanie z baz.

Do gry włączyły się też Rosja i Chiny, które zwietrzyły swoją szansę na osłabienie niepokojących je wpływów USA w regionie. Rosja postrzega Azje Środkową jako swoją tradycyjną sferę wpływów, natomiast Chiny łakomym okiem patrzą na środkowoazjatyckie surowce energetyczne i również starają się wzmocnić tam swoją pozycję.

W deklaracjach wygłaszanych na szczycie SOW w stolicy Kazachstanu – Astanie – wzywano USA do wycofania się z Azji Środkowej, argumentując, że zaplecze potrzebne swojego czasu do wojny z Talibami obecnie jest zbędne. Myers skomentował to następująco: „Nie, nie sądzę, aby szanghajskie memorandum, komunikat czy jakkolwiek to nazwiemy było szczególnie pożyteczne. Dla mnie wygląda to tak, jakby dwa wielkie kraje próbowały zastraszyć mniejsze państwa. Tak to widzę.” Generał dodał, że USA mają wiele do zaoferowania regionowi: „Bezpieczeństwo i stabilność w Azji Środkowej to ważna idea, a ci, którzy chcą je zapewnić, powinni być witani z otwartymi ramionami”. Tym samym szef połączonych sztabów dał do zrozumienia, że celem przebywania sił USA w poradzieckich państwach Azji Centralnej jest nie tylko walka z afgańskimi Talibami, ale także i chęć wywierania stabilizującego wpływu na sytuację w całym rejonie. Jeśli przyjąć tę nową definicję uzasadniającą pobyt wojsk amerykańskich, to kwestia ich wycofania istotnie odsuwa się w nieokreśloną przyszłość.

Jednocześnie rzecznik Pentagonu Lawrence Di Rita stwierdził, że z technicznego punktu widzenia USA byłyby sobie w stanie poradzić bez uzbeckich baz. „Nie istnieje żadna pojedyncza instalacja militarna gdziekolwiek na świecie, którą za wszelką cenę musielibyśmy utrzymać i bez której nie możemy sobie poradzić (…)” – stwierdził rzecznik. Taką deklarację można odczytywać jako swojego rodzaju ostrzeżenie wobec uzbeckich władz. Uzbekistan bowiem, choć jego stosunki z USA ostatnio się pogorszyły, jest dużym odbiorcą amerykańskiej pomocy, a zachowanie sojuszu z USA stwarza dla niego możliwość występowania z silniejszej pozycji w relacjach z Rosją.

Lawrence Di Rita przyznał też, że kwestia stacjonowania wojsk amerykańskich na terytorium dawnych republik radzieckich (w Azji Środkowej, ale także w Gruzji) to delikatna sprawa w stosunkach amerykańsko-rosyjskich. Dodał jednak, że w rozmowach USA starają się przekonać Rosję, że głównym celem Stanów Zjednoczonych jest walka z niebezpiecznym „ekstremizmem”.

[na podst. kabar.kg]