Południowa Osetia/ Opowiedzieli się za niepodległością
Sukces zwolennikom uzyskania niezależności od Tbilisi przyniosło referendum niepodległościowe przeprowadzone 12 listopada w zbuntowanej prowincji Gruzji – Południowej Osetii. Według podanych przez organizatorów wyników, za niepodległością opowiedziało się niemal sto procent głosujących. Należy jednak zaznaczyć, że „niepodległość” oznaczałaby najprawdopodobniej nie utworzenie samodzielnego państwa, a raczej jakąś formę zjednoczenia z Północną Osetią, republiką wchodzącą w skład Federacji Rosyjskiej.
Południowa Osetia oderwała się od Gruzji w rezultacie krwawej wojny lat 1991-92. Efektem konfliktu były m.in. wymuszone migracje ludności, co sprawiło, że większość etnicznych Gruzinów zamieszkujących republikę przed wybuchem wojny, nie miała możliwości wzięcia udziału w głosowaniu. Domagają się oni powrotu Południowej Osetii w skład Gruzji.
12 listopada etnicznie gruzińscy mieszkańcy nieuznawanej republiki zorganizowali też równoległe, alternatywne głosowanie w rejonie położonym na północ od stolicy, Cchinwali, które przyniosło wyniki odwrotne od „rządowych”. Na swojego przywódcę "separatyści wśród separatystów" wybrali byłego premiera Południowej Osetii, Dmitrija Sanakojewa. Uruzmag Karkusow, przewodniczący alternatywnej „centralnej komisji wyborczej”, poinformował, że w nocy z 12 na 13 listopada spłonął jego dom, położony w regionie Dżawa.
Kokoity nadal prezydentem
Razem z referendum niepodległościowym, mieszkańcy Południowej Osetii wybierali prezydenta republiki – pozostał nim, uzyskując 96-procentowe poparcie przy frekwencji wynoszącej 92,5 proc., dotychczasowy lider, Eduard Kokoity. Komentując rezultat referendum, powiedział on następnego dnia po głosowaniu: „Będziemy kontynuować naszą walkę, prowadzoną cywilizowanymi środkami, aby osiągnąć cel wyznaczony nam wczoraj przez naród, który potwierdził wyniki referendum z 1992 roku”. Tym niemniej szanse na uznanie tak poprzedniego, jak i obnecnego referendum przez społeczność międzynarodową, a przynajmniej przez Zachód, są niewielkie.
Reakcje międzynarodowe: bez niespodzianek
Sekretarz generalny Rady Europy Terry Davis oświadczył, że referendum było „niepotrzebne, nieprzydatne i niesprawiedliwe”. Zapowiedział też, że społeczność międzynarodowa nie uzna prawomocności głosowania. W tym samym duchu wypowiedziała się rada UE. Wydane przez unijnych ministrów oświadczenie mówi iż „sytuacja w regionie nie pozwala na swobodne wyrażenie opinii przez obywateli. Referendum narusza suwerenność i integralność terytorialną Gruzji w granicach uznanych przez społeczność międzynarodową”.
Odmienne stanowisko zajęła Rosja. MSZ tego kraju wezwał 13 listopada państwa Europy Zachodniej, USA oraz Gruzję do „nieobniżania” wagi referendum i ostrzegło przed jego lekceważeniem. „W danej sytuacji, mamy do czynienia z wolnym wyrażeniem woli przez społeczeństwo Południowej Osetii. I jak by nie próbowano w Gruzji i w krajach zachodnich obniżać znaczenie tego wydarzenia, to ma ono znamienny charakter”.
Na podst. lenta.ru, rferl.org, tass.ru