Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Archiwum Wojna cywilizacji

Wojna cywilizacji


29 październik 2007
A A A

 Unia Europejska krzyknęła gromko "Nie!", gdy pod koniec lat  90. trzeba było odpowiedzieć na pytanie, czy nie czas na jeden system regulacji prawnej dla telekomunikacji, radia i telewizji. Martin Bangemann, wieszcz społeczeństwa informacyjnego wśród komisarzy UE, mówił wówczas, że albo wyzwoli się energię rynku i prywatne inwestycje, albo nici z doganiania Stanów Zjednoczonych w rozwoju nowych technologii. Członkowie Unii nie chcieli jednak zrezygnować z odrębnej regulacji, potrzebnej dla wspierania demokracji, kultury i oświaty.
Polska jest pojętnym uczniem Bangemanna. Podczas przygotowywania nowego prawa telekomunikacyjnego, które ma przenosić do naszego porządku prawnego regulacje zawarte w unijnym pakiecie dyrektyw o komunikacji elektronicznej, poczyniono wielki krok w stronę marginalizowania prawa radiowo-telewizyjnego i podporządkowania tych mediów wyłącznie regulacji telekomunikacyjnej.

 W artykule 1 tego prawa napisano, że "celem ustawy jest stworzenie warunków dla wspierania równoprawnej i efektywnej konkurencji w zakresie świadczenia usług telekomunikacyjnych". To cała filozofia tej ustawy. Tymczasem w projekcie prawa telekomunikacyjnego dokonano rozstrzygnięcia ustrojowego uznając, że operatorzy multipleksu, systemu warunkowego dostępu i elektronicznego przewodnika po programach to "przedsiębiorcy telekomunikacyjni", którzy powinni podlegać jedynie regulacji rynkowej i telekomunikacyjnej. Działalność wszystkich tych podmiotów ma istotny wpływ na ofertę programową dostępną odbiorcom, zatem regulowanie i nadzór nad ich działalnością nie mogą pomijać aspektów programowych. Skoro jednak mają podlegać prawu telekomunikacyjnemu i URTiP-owi, nie można  podporządkować ich ustawie o radiofonii i telewizji i KRRiT.

W niektórych krajach albo uznano operatora multipleksu za nadawcę, podporządkowanego ustawie o radiofonii i telewizji, albo wyposażono regulatora audiowizualnego w kompetencje decydowania o rezerwacji częstotliwości dla operatorów multipleksów. Rozstrzygnięcie w polskim projekcie ma więc charakter jednostronnego przypisania do sfery telekomunikacji działalności podmiotów o istotnym wpływie na kształt oferty programowej.

 Efektem tych rozwiązań powinno być przemianowanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na Krajową Radę Programu Radiowego i Telewizyjnego, bo w projekcie ustawy sprawy techniki radiowej i telewizyjnej zostały zupełnie wyjęte spod jej gestii. A to jest niezgodne z zapisem konstytucji, że KRRiT ma "stać na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji".

 Czy rozwiązania te zostały wymuszone przez dyrektywy? Bynajmniej. Określono w nich podział zadań wynikających z dyrektyw między różne organy regulacyjne. W wielu krajach unijnych częstotliwości cyfrowej radiofonii i telewizji przyznaje regulator radiowo-telewizyjny. Czasami są one regulowane  w ustawach dotyczących zarówno radiofonii i telewizji, jak i telekomunikacji (Wielka Brytania).

 U nas postępuje się według zasady "kotlet raz". Pośpiesznie, bo nowe prawo telekomunikacyjne musi wejść w życie do 1 maja. Szybko okaże się, że podejmowanie decyzji w sprawach zastrzeżonych dla URTiP będzie wymagało rozstrzygania dylematów o istotnych implikacjach programowych - do czego URTiP nie ma prawa.

 I wtedy będziemy nowelizować prawo telekomunikacyjne tak samo szybko, jak je teraz uchwalamy.

KAROL JAKUBOWICZ