Fiasko Libertasu w wyborach do PE
Widowiskowa klęska – bo tak chyba trzeba nazwać start Libertasu w wyborach do Parlamentu Europejskiego była wielkim zaskoczeniem tych eurowyborów, najbardziej dla samego założyciela tej partii Declana Ganleya.
Miesiąc przed wyborami do PE Declana Ganley był pewien, że do Strasburga pojedzie 100 eurodeputowanych z jego partii. Jak się okazało po przestawieniu wyników do Parlamentu pojedzie jedynie jeden poseł. Największe rozgoryczenie spowodowane było tym, iż eurodeputowanym nie będzie on sam ponieważ przegrał on wybory w swoim okręgu wyborczym.Wynik Libertasu stanowi bolesne niepowodzenie, w szczególności jeśli weźmiemy pod uwagę ilu kandydatów Ganley wystawił do wyborów, było ich aż 500. Kampania zorganizowana przez niego była niezwykle profesjonalna, ale z lekkim rozmachem. Mianowicie prowadził on kampanię wyborcza w Internecie, organizował wiele wydarzeń w Europie. Ponadto jak sam twierdził strona internetowa Libertasu była najczęściej odwiedzaną witryną spośród wszystkich partii. Jak twierdzi dziennik „Irish Times” Ganley wydał na kampanię około 30 milionów euro. Odnosząc się do wyników wyborów można przypuszczać, że były to pieniądze zmarnowane.
Declanowi Ganleyowi nie udało się pogodzić z porażką. W okręgu wyborczym, z którego startował, zajął czwarte miejsce natomiast do PE kwalifikowali się trzej pierwsi kandydaci. W związku z tym zażądał ponownego przeliczenia głosów. Jeden z jego ludzi miał podobno widzieć jak skrzynkę z głosami Ganleya przypisano do innego kandydata. Ponowne przeliczenie głosów nie spowodowało zmiany wyników.
Kandydatem, który zdobył mandat europosła z list Libertasu został Francuz Philippe de Villiers. Jest on przewodniczącym nacjonalistycznego Ruchu dla Francji (MPF).
Porażkę Ganleya powiększa fakt, że nie został on pokonany przez zwolenników Traktatu Lizbońskiego, ale przez jego przeciwników z różnych partii eurosceptycznych.
Państwa, w których Libertasu odnotował klęskę można by długo wymieniać, jednakże najczęściej wymienia się: Łotwę, Hiszpanię, Holandię, Danię.
Przed wyborami do PE Ganley stwierdził, że jeśli okaże się, że przegra wybory to zrezygnuje z kierowania kampanią przed następnym referendum nad przyjęciem Traktatu Lizbońskiego w Irlandii. Na następny krok Ganleya trzeba będzie jednak poczekać.
Na podstawie: europa.eu, euobserver.com



Saulius Skvernelis nowym premierem Litwy