Międzynarodowi obserwatorzy mówią: nie było zamieszek na Białorusi 19 grudnia
-
IAR
Zdaniem międzynarodowych obserwatorów - po wyborach prezydenckich 19 grudnia 2010 roku w Mińsku nie doszło do żadnych masowych zamieszek. Takie wnioski przedstawił na konferencji prasowej w Moskwie szef misji obserwacyjnej Komisji Międzynarodowej Kontroli zajmującej się monitorowanie sytuacji na Białorusi - Andriej Jurow.
Grupa międzynarodowych obserwatorów działających w różnych organizacjach, w tym w Human Rights Watch przez prawie 3 miesiące zbierała informacje na temat demonstracji białoruskiej opozycji i brutalnej reakcji milicji. -„Uważamy, że to było pokojowe zgromadzenie z indywidualnymi chuligańskimi wybrykami pojedynczych osób, których siły milicyjne nie potrafiły w porę i efektywnie powstrzymać” - stwierdził szef mińskiej misji obserwatorów Andriej Jurow. Obrońca praw człowieka dodał, że jego zdaniem - to białoruska milicja działała źle i brutalnie stwarzając zagrożenie dla obywateli.
Misja obserwatorów kierowana przez Jurowa chce aby sankcje gospodarcze na Białoruś nakładały nie tylko poszczególne państwa czy międzynarodowe organizacje, ale również indywidualni przedsiębiorcy. -„Chcemy, żeby nie tylko państwa, ale również inwestorzy dostali surowe ostrzeżenie, że współpracować z reżimem można tylko według ściśle określonych warunków” - wyjaśnił obrońca praw człowieka. Jego zdaniem te firmy, które będą naruszać wspólne ustalenia powinny zostać publicznie napiętnowane.


Saulius Skvernelis nowym premierem Litwy