Węgry/ Fiasko referendum o obywatelstwie i prywatyzacji
Z racji niskiej frekwencji unieważniono na Węgrzech niedzielne referendum. Decydowano w nim o podjęciu prac nad ustawą o obywatelstwie, w myśl której nowe przepisy pozwalałaby na posiadanie podwójnego obywatelstwa mieszkańcom sąsiednich krajów, mogących dowieść swoich węgierskich korzeni - głosujący nieznaczną większością poparli ten pomysł. Z drugiej strony w referendum rozstrzygano o prywatyzacji szpitali - w tym wypadku głosujący wyrazili sprzeciw.
Referendum jest na Węgrzech wiążące jeżeli weźmie w nim udział 50 proc. uprawnionych do oddania głosu lub gdy co najmniej 25 proc. spośród uprawnionych da taką samą odpowiedź na jedno ze stawianych pytań. W przypadku pierwszego z problemów 18,9 proc. uprawnionych do głosowania - a innymi słowy 51 proc. głosujących - opowiedziało się za "podwójnym obywatelstwem". W drugim z głosowanych zagadnień 23,9 proc. uprawnionych - czyli 65 proc. ogółu głosujących - opowiedziało się za zakazem prywatyzacji szpitali; w tym wypadku do uznania referendum za ważne brakło nieco powyżej 90 tys. głosów. Frekwencja w niedzielnym referendum wyniosła ok. 37,5 proc.
---
Według szacunków, poza granicami Węgier żyje obecnie ok. 5 mln osób, które mogłyby starać się - w razie powodzenia referendum - o "podwójne obywatelstwo"; najwięcej jest ich w krajach sąsiednich: ok. 3 mln; w Rumunii - ok. 2 mln, na Słowacji - ponad 500 tys., w Serbii i Czarnogórze - 350 tys., na Ukrainie -160 tys., w Austrii oraz Chorwacji - po 20 tys. i w Słowenii - 8 tys. Ten stan to głównie skutek podpisanego w 1920 r. w Trianon układu pokojowego kończącego I wojną światową - Królestwo Węgier straciło wówczas prawie 70 proc. swojego terytorium, a poza granicami kraju znalazło się 30 proc. Węgrów.
---
Premier Węgier, Ferenc Gyurcsany, i jego (reformowana, postkomunistyczna) Węgierska Partia Socjalistyczna (Magyar Szocialista Párt - MSZP) wzywali przed referendum do głosowania przeciw "podwójnemu obywatelstwu" twierdząc przy tym, że węgierskiego budżetu nie stać na dodatkowe wydatki, gdyby Węgrzy z zagranicy chcieli skorzystać z przywilejów socjalnych bądź powrócić do kraju. Obywatelstwo Węgier byłoby "mikołajkowym prezentem" zwłaszcza dla tych Węgrów, którzy zamieszkują obecnie kraje pozaunijne - oznaczałoby ono m.in. znaczne ułatwienia w podróżowaniu po Europie.
Za łatwiejszym przyznaniem obywatelstwa opowiadała się natomiast opozycyjna konserwatywna Węgierska Partia Obywatelska (Magyar Polgári Szövetség - MPSZ) [Fidesz] byłego premiera Viktora Orbana. Według niej, nowe prawo pozwoliłoby spłacić historyczny dług wobec rodaków, którzy nie z własnej woli znaleźli się poza granicami kraju.
Referendum o obywatelstwie spowodowało nerwowe reakcje państw-sąsiadów Węgier. Podobnie było dwa lata temu, kiedy to Węgrzy uchwalali tzw. Kartę Węgra (dokument przyznający przywileje i wsparcie finansowe swoim rodakom za granicą). Wówczas politycy z krajów ościennych uznali nierzadko ten dokument za nieuprawnioną ingerencję w ich wewnętrzne sprawy.
---
Gdyby referendum było ważne, ostatecznie przepadłby lansowany przez MSZP i koalicyjnych liberałów ze Związku Wolnych Demokratów (Szabad Demokraták Szövetsége - SZDSZ) pomysł prywatyzacji szpitali. Przeciwko takiej idei opowiadali się przed głosowaniem m.in. konserwatyści z partii Fidesz, jak również komuniści z Partii Robotniczej (Munkáspárt).
/Dziennik Polski, nd-online.de, taz.de, wp.pl, in./