Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Polska Kacper Wańczyk: Tertium, jednak, datur

Kacper Wańczyk: Tertium, jednak, datur


01 czerwiec 2006
A A A
Jest kilka rzeczy, których nie lubię. Na przykład nie lubię solonych świeżych ogórków. Nie lubię prozy Mirosława Nahacza. Nie lubię drinków z parasolkami. Nie lubię zespołu Myslovitz.

I nie lubię przyznawać racji dyżurnemu Amerykaninowi RP, Bartoszowi Węglarczykowi. Ale jak tu się nie zgadzać, gdy redaktor „Gazety Wyborczej” – omawiając bieżące problemy współczesnego świata w TOK FM (poniedziałek, 29 maja br.) – nagle stwierdza, że w zasadzie to najlepsze są alternatywne źródła energii. Trzeba wynaleźć coś, co będzie alternatywą dla ropy i gazu. I to jak najszybciej.

Oczywiście słyszałem już, że pomysł to romantyczny. Pełna zgoda, każdy projekt, którego realizacja wykracza poza możliwości techniczne i finansowe mojego kraju, a w dodatku kryje się za odległym horyzontem czasowym, jest romantyczny. Dlatego Polska mogłaby poszukać jakiegoś sojusznika, który pomógłby uczynić taki projekt mniej romantycznym, a bardziej realnym. Bo to, że kraj, w którym sformułowanie „bezpieczeństwo energetyczne” wypowiadane jest równie często jak „Papież-Polak” powinien być inicjatorem takiego projektu, uważam za oczywisty.

I tu muszę się nie zgodzić z p. Węglarczykiem, który – jak to było do przewidzenia – oczekuje, że ratunek nadejdzie z USA. Uważam, że projekt wykorzystania alternatywnych źródeł energii powinien być zrealizowany przez Polskę wraz z innymi członkami Unii Europejskiej. To nie energetyczny „Pakt Muszkieterów”, czy przypominanie niektórym krajom niechlubnych kart w historii, pomóc może w budowaniu polskiego bezpieczeństwa energetycznego. Raczej coś, na czym opiera się UE – współpraca gospodarcza. Wspólny projekt, wspólnie opracowany, wspólnie finansowany, mający przynieść korzyści wszystkim. Oczywiście tak skonstruowany, by uniemożliwił włączenie się w jego realizację rosyjskich firm energetycznych.

Od kiedy jesteśmy członkami UE zniknął już dylemat Moskwa-Waszyngton, swoista odmiana dylematu Niemcy-Rosja, z początku XX wieku. Wreszcie jesteśmy w takiej sytuacji, w której nie musimy wybierać tylko spośród dwóch możliwości. Tertium, jednak, datur. Tylko trzeba z tego skorzystać.