Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Maciej Onoszko: Zgubność partykularyzmu wg Toynbeego

Maciej Onoszko: Zgubność partykularyzmu wg Toynbeego


03 maj 2005
A A A

Dwa najważniejsze państwa Unii Europejskiej, Francja i Niemcy, niewątpliwie przechodzą obecnie kryzysy. Jest prawdopodobne, że Francja odrzuci Traktat Konstytucyjny i, tym samym, postawi pod znakiem zapytania przyszłość Unii jako takiej. Niemcy, do spółki z Francją, zagorzale protestują przeciwko liberalizacji rynku usług i ‘dumpingowi socjalnemu’ stosowanemu rzekomo przez nowe kraje UE. Także na skutek inicjatywy obu państw, doprowadzono do poluzowania Paktu Stabilności i Wzrostu. Jest rzeczą naturalną, wynikającą z podstawowych zasad makroekonomii, że zbyteczne ograniczanie rynku i nadmierny fiskalizm nie sprzyjają rozwojowi gospodarczemu. To samo tyczy się pobłażliwej polityki monetarnej. W ten oto sposób, chroniąc swe społeczeństwa przed bolesnymi reformami społecznymi, Francja i Niemcy ograniczają możliwości rozwoju całej Unii.

Do nieco głębszego i bardziej strategicznego spojrzenia na politykę francusko-niemieckiego tandemu, skłaniają eseje wybitnego brytyjskiego historyka, Arnolda Josepha Toynbee’go. Jeden z nich broni tezy, że Europa po II WŚ stała się karłem wobec świata zamorskiego, który sama powołała do życia. Przyczyną tego procesu jest fakt, iż wielkie zdobycze cywilizacyjne Europy, które doprowadziły ją do dominującej pozycji na świecie, zostały opacznie wykorzystane przez państwa narodowe. Innymi słowy, dwa ‘eksportowe’ zjawiska rozwinięte przez Europejczyków - industrializacja i demokracja - zostały wypaczone przez nacjonalizm. Na skutek działania tej wyniszczającej kombinacji, kontrast między Europą początku XX wieku, a Europą po wojnach, robi wstrząsające wrażenie.

Jednakże Toynbee w swych rozważaniach nie ogranicza się jedynie do bezrefleksyjnego prezentowania faktów. Próbuje je interpretować oraz, przede wszystkim, doszukuje się przyczyn ich zaistnienia. Podejmuje próbę określenia przyszłości państw narodowych, wykorzystując to, co dla ludzkości najcenniejsze: bogaty bagaż doświadczeń.

Historia zna wiele przykładów społeczności, większych lub mniejszych, których tożsamość i wewnętrzne przekonanie o własnej sile, znalazły fundament w dumie narodowej. Jednymi z nich były starożytne, greckie polis. W swej bogatej historii, Ateny, Sparta i Korynt znakomicie funkcjonowały jako jednostki odrębne. Stawiały na samodzielność do samego końca i właśnie w niezdolności do kooperacji na szerszą skalę, Toynbee widział główną przyczynę upadku cywilizacji greckiej. Kolejnym przykładem braku współpracy między mini-państewkami narodowymi były miasta włoskie z okresu renesansu. Wenecja i Florencja poddały się wewnętrznym partykularyzmom, a ceną jaką za to zapłaciły, była stopniowa i nieuchronna deprecjacja ich znaczenia.

Esej Toynbee’go bazuje na wykładzie, który wygłoszony został w 1926 roku, ale wzbogacony jest także o przemyślenia dopisane krótko po II WŚ. Lata 30. XX wieku były okresem rozkwitu integracyjnej idei pod hasłem „Pan-Europa”. Z kolei okres po II WŚ, był początkiem wprowadzania koncepcji integracyjnych w życie. Prof. Toynbee właśnie w ponadnarodowej kooperacji, widział szansę niedopuszczenia do skarłowacenia Europy. Wyeliminowanie partykularnych interesów jest warunkiem sine qua non dla utrzymywania permanentnego rozwoju i oddalenia widma upadku cywilizacyjnego. Jak pokazują przykłady, egoizm o podłożu narodowym okazał się być zgubą dla wielu wspaniałych społeczności.

Tezy Toynbee’go, pomimo upływu wielu lat,  nie straciły wiele ze swej świeżości. Wręcz przeciwnie: okazuje się, że jego eseje nabierają dziś nowego znaczenia. W rolach starożytnych Aten i Sparty, czy też renesansowych Wenecji i Florencji, występują dziś postmodernistyczne Francja i Niemcy. Wiele wskazuje na to, że oba te państwa nie odrobiły swej lekcji historii. Ich polityka obrony narodowych interesów staje się zagrożeniem dla istnienia najwspanialszego przedsięwzięcia w dziejach Europy. Warto tutaj przypomnieć inne słowa Toynbee’go: każda z historycznych i – warto dodać - upadłych już cywilizacji, żywiła przekonanie, że jest ‘ludem wybranym’. Nie zapominajmy więc o tym, jak krucha potrafi być potęga. Zwłaszcza, że podsuwa ona zgubną myśl o wiecznej, niczym niezagrożonej omnipotencji. Prawdziwie wieczny pozostanie tylko ten, kto stale kroczy naprzód. Może czas przypomnieć o tym naszym przyjaciołom z UE.

 

Autor powoływał się na eseje: "Karłowacenie Europy" oraz "Unifikacja świata i zmiana w perspektywie dziejów", zamieszczone w:

Toynbee A.J., "Cywilizacja w czasie próby", Wydawnictwo Przedświt, Warszawa, 1991.