Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Polityka Kampania prezydencka w USA: Polska perspektywa

Kampania prezydencka w USA: Polska perspektywa


05 listopad 2012
A A A
Debaty kandydatów w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych dotyczą przede wszystkim spraw wewnętrznych – polityka zagraniczna jest tylko jednym z wielu tematów. Tym razem jednak w ramach tej dyskusji pojawiły się także kwestie dotyczące bezpośrednio Polski. Podczas debaty telewizyjnej na temat polityki zagranicznej, republikański kandydat na prezydenta Mitt Romney zarzucił urzędującemu prezydentowi Barackowi Obamie, iż ten popełnił bardzo poważne błędy w relacjach z najbliższymi sojusznikami USA, w tym przede wszystkim z Polską i Izraelem. Jeśli chodzi o Polskę, takim błędem było zdaniem Romneya zarzucenie programu budowy amerykańskiej tarczy rakietowej, której elementy miały znajdować się m.in. w Polsce i w Czechach. „Wyprowadzenie programu obrony antyrakietowej poza Polskę w sposób, w jaki to zrobiliśmy, było niefortunne” – powiedział Romney dodając, iż Ameryka powinna trzymać się swoich dotychczasowych sojuszników. Motywem rezygnacji z budowy tarczy antyrakietowej w Polsce miała być obawa i pogorszenie relacji z Rosją. W odpowiedzi Obama stwierdził, iż jego kontrkandydat dąży do powrotu sytuacji z okresu Zimnej Wojny, kiedy Rosja (wówczas ZSRR) był głównym geopolitycznym przeciwnikiem Stanów Zjednoczonych. „Nie będę patrzył na Rosję ani na pana Putina przez różowe okulary” – zapowiedział z kolei Romney, odnosząc się do kwestii amerykańskiej polityki wobec Rosji. W podobnym tonie republikański kandydat na prezydenta USA wypowiadał się także w czasie swojej wizyty w Polsce.

Chociaż program budowy tarczy antyrakietowej nie został całkowicie zarzucony, a zamiast stałych amerykańskich instalacji w Polsce mają stacjonować mobilne systemy przeciwrakietowe, to wątpliwości co do stanowiska Baracka Obamy w sprawie tego projektu może budzić sytuacja z marca br. (o czym zresztą wspomniał podczas debaty Mitt Romney). Wówczas, podczas spotkania z ówczesnym prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem, Obama poprosił o więcej czasu w kwestii tarczy antyrakietowej zapewniając o gotowości do większej elastyczności po wyborach prezydenckich. Urzędujący amerykański prezydent ma na koncie kilka innych „wpadek” związanych z Polską, które chociaż niewielkie i mające znaczenie raczej w sferze PR niż w praktyce, wpływają na ogólne postrzeganie jego osoby: chodzi przede wszystkim o nieobecność Obamy na pogrzebie prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz jego wypowiedź o „polskich obozach śmierci”.

Z kolei zdaniem Stephena J. Flanagana z Departamentu Stanu USA, teza, iż Obama „porzucił Polskę” jest przesadzona. W artykule na łamach „Foreign Policy” wskazuje on, iż rezygnacja z budowy amerykańskiej bazy koło Słupska ma zostać zrekompensowana stacjonowaniem w Polsce wyrzutni pocisków SM-3, co nadal nie podoba się Rosji – tym samym, twierdzenie, iż Obama zrezygnował z programu MD aby poprawić stosunki z Moskwą jest bezzasadne. Zdaniem Flanagana, stosunkowo negatywne nastawienie do Baracka Obamy w Polsce wynika z ogólnej zmiany w stosunkach pomiędzy oboma krajami, a konkretnie z coraz większego rozczarowania Ameryką i NATO. Zdaniem większości Polaków oba te podmioty nie wpływają na wzrost poziomu bezpieczeństwa Polski, zaangażowanie w operacje w Afganistanie i Iraku pozostaje niedocenione, a Warszawa ma poczucie, że jest lekceważona przez swojego największego sojusznika.

Dlatego zdaniem Flanagana, ten, kto wygra wybory – niezależnie od tego, czy będzie to Obama czy Romney, powinien przykładać większą wagę do relacji z Warszawą: „tym, czego chcą polscy przywódcy od (…) to regularne konsultacje i uznanie Polski jako wartościowego europejskiego gracza w sprawach transatlantyckich i globalnych” – czytamy w artykule.

Prezydent Bronisław Komorowski stwierdził, iż niezależenie od tego, kto wygra zbliżające się wybory w USA jest szansa na pozytywne załatwienie sprawy ważnej z punktu widzenia Polski, czyli zniesienia wiz dla Polaków podróżujących do USA. Wydaje się jednak, iż sprawa ta nie jest priorytetowa dla żadnego z kandydatów, jako że praktycznie nie pojawiała się ona praktycznie w ogóle w kampanii prezydenckiej żadnego z nich. Co więcej – wydaje się, iż jest to kwestia coraz bardziej marginalna także dla Polaków, dla których Stany Zjednoczone nie są już „ziemia obiecaną”, tak jak miało to miejsce jeszcze kilkanaście lat temu.

Polska dzisiaj oczekuje od USA przede wszystkim konkretów. Chodzi tu w pierwszej kolejności o bardziej zdecydowaną postawę wobec Rosji i przejawów jej polityki neoimperialnej oraz o szerszą współpracę w sferze polityczno-wojskowej, zwłaszcza w obszarze relacji dwustronnych. Rotacyjne stacjonowanie w Polsce baterii pocisków Patriot czy plany rotacyjnego przebywania i szkolenia się w naszym kraju amerykańskich pilotów to przysłowiowe „jaskółki, które wiosny nie czynią”. Wynika to w pierwszej kolejności z faktu, iż Europa jako taka, w tym także Europa Środkowo-Wschodnia nie jest już priorytetem amerykańskiej polityki zagranicznej – kluczowe znaczenie dla Waszyngtonu ma dzisiaj region Azji i Pacyfiku i będzie musiał brać to pod uwagę każdy kolejny amerykański prezydent, niezależenie od tego czy będzie to Barack Obama czy Mitt Romney. Wydaje się, iż sympatie Polaków są bardziej po stronie Mitta Romneya, którego wygrana daje nadzieje na to, aby głos Polski był bardziej słyszalny w Waszyngtonie. Czas pokaże, na ile nadzieje te staną się faktem.