Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Polityka Wielka Brytania - USA: Wiele wspólnych wyzwań bez względu na wynik wyborów

Wielka Brytania - USA: Wiele wspólnych wyzwań bez względu na wynik wyborów


04 listopad 2012
A A A
Brytyjczycy ze spokojem obserwują ostatnie godziny przed wyborami w USA. Relacje brytyjsko – amerykańskie są obecnie dobre i oparte na „zdrowym” partnerstwie, choć rządzące partie nie mają wspólnego zaplecza ideologicznego. Ewentualna zmiana w Białym Domu może jednak obudzić sentyment do „specjalnych relacji” brytyjsko-amerykańskich i dodać punktów brytyjskich eurosceptykom. W Londynie uważnie obserwuje się też zapowiedzi reform gospodarczych w USA – największym kierunku eksportu dla UK.

„Kogokolwiek Amerykanie wybiorą na prezydenta będę z nim aktywnie współpracował, ponieważ mamy wspólnie wiele rzeczy do zrobienia”, deklarował premier Cameron. O Baracku Obamie mówi „bardzo go podziwiam i dobrze się z nim czuję”. Romney’a natomiast nazywa „bardzo kompetentnym”(1). Ta zrównoważona postawa ma swoje uzasadnienie – relacje obu państw są dobre i na pewno nie zmienią się na gorsze bez względu na to kto wygrywa amerykańskie wybory, czy po wyborach może być lepiej?

Obama i Cameron odeszli od retoryki „specjalnych relacji” na rzecz relacji pragmatycznych. Ich współpraca oparta była na aprobowanym przez obie strony odcięciu się od wojowniczej retoryki Busha i Blaira. Obaj politycy znaleźli wspólny styl, a także szereg wspólnych interesów, w tym: współpracę dla zwalczenia skutków kryzysu w ramach grup G-8 i G-20, deklarowane poparcie dla działań UE zmierzających do walki ze skutkami kryzysu euro, wsparcie handlu i inwestycji na świecie, wycofanie wojsk z Afganistanu na początku 2014 r., a wcześniej przejście na status wojsk wspierających, promowanie dyplomatycznego rozwiązania problemu irańskiego programu jądrowego, czy wspieranie społeczności na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej w walce o prawa obywatelskie. Współpraca ta przybierała różny wymiar w ostatnich miesiącach, nie ma jednak większych nieporozumień i nie należy się ich spodziewać w przyszłości, gdyby Obama pozostał w Białym Domu.

Tim Montgomery, wpływowy redaktor naczelny portalu Conservativehome twierdzi, że jeśli wygra Obama dobre relacje nie ulegną zmianie. Ponadto rząd brytyjski może odnieść innego rodzaju korzyści wynikające z dobrej wiadomości o reelekcji Obamy mimo kryzysu, ponieważ sam znajdzie się w podobnej sytuacji za około dwa lata. Z kolei, jeśli wygra Romney to, według Montgomery’ego, najważniejsza gospodarka świata i największy rynek eksportowy UK zyska gospodarza, który dzieli poglądy Camerona nt. redukcji deficytu, wolnego handlu i elastycznego rynku pracy. W tych dziedzinach współpraca Obama – Cameron pozostawał raczej w sferze deklaracji, nie jest jednak wykluczone, że w drugiej kadencji i Obama wykaże się tutaj większą aktywnością.

Według Lorda Batesa bez względu na to kto wygra dla Brytyjczyków najważniejsza jest poprawa sytuacji gospodarczej w Stanach Zjednoczonych. Poprawa sytuacji na rynkach amerykańskich będzie jednoznacznie dobrym sygnałem dla brytyjskich eksporterów, a w tej kwestii konserwatyści bardziej ufają założeniom przedstawianym przez Romney’a. Jego polityka walki z deficytem wydaje się realna i zgodna z założeniami konserwatyzmu fiskalnego, zmierzającego do redukcji pożyczek z Chin. Choć i tutaj odzywają się głosy, że republikańskie wizje polityki gospodarczej wzbudzają podziw, gdy partia ta jest w opozycji, natomiast z reguły przynoszą zawód, gdy wprowadza je w życie - „Nasi kuzyni potrzebują modernizacji”, twierdzi konserwatysta Andrew Boff zasiadający obecnie w London Assembly.

Nie jest to pierwsza uwaga odnosząca się do potrzeb reformy wizerunku Republikanów, podobne zarzuty pojawiały się już podczas marcowej wizyty Camerona w USA (2). Spoiwo ideologiczne między brytyjskimi i amerykańskimi konserwatystami nie jest dziś tak silne. Nie grało zresztą istotnej roli od czasów neokonserwatywnego sojuszu Margaret Thatcher i Ronalda Reagana, na co najlepszym dowodem jest idealna współpraca tandemu republikanin George W. Bush i labourzysta Tony Blair. Amerykańscy republikanie nie przeszli procesu „brand transformation”, którą przywództwo Partii Konserwatywnej zaaplikowało swojemu wizerunkowi. Przykładowo, Mit Romney jeszcze rok temu próbował odwoływać się do sentymentalnych nut „special relationship”, co nie spotkało się z entuzjazmem w Londynie, czego tradycyjnie można by się tam spodziewać (3).

Jednak dziś sytuacja nad Tamizą nieco się zmieniła i choć większość brytyjskich konserwatystów ma bliżej do prawej strony Partii Demokratycznej niż do Partii Republikańskiej to nie można nie zauważyć, że modernizacja i detoksykacja brytyjskich Torysów przechodzi obecnie kryzys. Uwidacznia się on najlepiej w wyciszeniu tendencji proekologicznych i powrotu do haseł eurosceptycznych, na razie jeszcze nie w rządzie, ale wśród szeregowych posłów Partii Konserwatywnej. Wybór Romney’a mógłby dodać im wiatru w żagle, zbierając w jedno argumenty euroatlantyckie i eurosceptyczne. Prezydenta Romney’a z chęcią powitali by w Białym Domu znani przeciwnicy unijnej integracji, jak m.in. Lord Ashcroft i Liam Fox.

Wybór Romney’a i jego wizji polityki zagranicznej będzie miał wpływ na relacje militarne Wielkiej Brytanii i USA. Kandydat Republikanów zapowiada bowiem, że przesunie termin zakończenia misji w Afganistanie, a nawet potem chciałby wciąż widzieć tam silny kontyngent wojskowy, chce także intensywniej wspierać militarnie syryjską opozycję. Tymczasem za deklaracjami Obamy, Cameron zapowiedział już wycofanie znacznej części wojsk brytyjskich z Afganistanu do końca 2013r. i ustanowenie tam misji treningowej. Ewentualna zmiana decyzji w Waszyngtonie w kwestii Afganistanu zmusiłaby go do podjęcia decyzji czy chciałby ryzykować porównania z Blairem - pudlem Georga Busha – i wiernie podążać za zmianą decyzji amerykańskiego sojusznika. Otwarta pozostaje także sprawa syryjska. Brytyjski premier pokazał już co prawda podczas przemówienia w ONZ, a także wojny w Libii, że ma potencjał do wprowadzenia w życie polityki interwencjonistycznej, co na pewno spotkałoby się z aprobatą kręgów militarnych w Waszyngtonie. Tyle tylko, że oznaczałoby to nie tyle zmianę w relacjach bilateralnych z Ameryką, ale zmianę stylu prowadzenia polityki wewnętrznej, a ta ograniczona jest umową koalicyjną z Liberalnymi Demokratami, a także wciąż silną opozycją własnej partii. Ponownie Lord Bates: „Wielka Brytania powinna za wszelką ceną nie dać się wciągnąć w konflikt zbrojny”, więc w przypadku zwycięstwa Romney’a należy się spodziewać twardych negocjacji co do ewentualnego terminu przedłużenia misji w Afganistanie i innych możliwych działań militarnych.

Podsumowując, jeśli wybory wygra Obama w relacjach brytyjsko – amerykańskich nic nie powinno się zmienić, a Brytyjczycy chętnie przywitaliby nieco ściślejszą kontrolę amerykańskich pożyczek jako ważnego instrumentu regulującego istotny dla nich rynek amerykański. Natomiast w przypadku zwycięstwa Romney’a brytyjscy konserwatyści będą wyczekiwać zmian w amerykańskiej gospodarce i umiarkowania w realizacji założeń polityki zagranicznej i obronnej.

 

Przypisy:

(1) Montgomery, Tim, „Whoever is the next US president it'll be good news for Cameron”, 3 sierpnia 2012, www.conservativehome.blogs.com
(2) Massie, Alex, “What David Cameron Can Teach the GOP”, Foreign Policy, 12 marca 2012
(3) Barker, Tyson, “The US-UK relationship: from special to indispensable”, Bartelsmann Foundation, 14 marca 2012.