Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Unia Europejska Beztroscy Czesi

Beztroscy Czesi


30 kwiecień 2009
A A A
Czechy obchodzą pierwszą okrągłą rocznicę przystąpienia do Unii Europejskiej w szczególnym momencie, bowiem aktualnie jej przewodniczą. Z tej też perspektywy właśnie u naszych południowych sąsiadów kwestie europejskie nabierają szczególnego znaczenia. Republika Czeska jest teraz jak rzadko który kraj na ustach wszystkich zainteresowanych polityką mieszkańców kontynentu. „Przysłużył” się do tego także obecny kryzys rządowy w Pradze. Jak zatem wyglądają Czechy A.D. 2009? Szwejk spokojny, Szwejk wesoły

Pod koniec 2008 roku Eurobarometr przeprowadził kolejne badanie nastrojów w Europie. Jego wyniki pokazały, że Czesi są raczej zadowoleni ze swojego życia. Aż 83% badanych określiło swoją sytuację jako bardzo dobrą, lub dobrą. Co ciekawe, jednocześnie tylko 39% badanych jest zadowolonych z sytuacji gospodarczej kraju, a aż 46% uważa, że jeszcze się ona pogorszy. Pozostaje nam zatem chyba tylko pozazdrościć naszym południowym sąsiadom pozytywnego podejścia do życia.

Trudno powiedzieć, jak się przekłada członkostwo Republiki Czeskiej w Unii na dobry nastrój jej obywateli. Za coś pozytywnego uważa ten fakt mniej niż połowa Czechów, co stawia ich poniżej średniej unijnej i pozwala nazwać ich najwyżej umiarkowanie prounijnymi. Z drugiej strony tylko dla 12% jest ona zjawiskiem negatywnym. Można to uznać za dość dobry wynik w kraju, którym rządzi chyba najbardziej eurosceptyczny prezydent w Unii Vaclav Klaus, gdzie rząd tworzy przede wszystkim uznawana za dość wstrzemięźliwą w sprawach europejskich ODS i gdzie do parlamentu wchodzi partia komunistyczna.

Porównując te wartości z wynikami referendum akcesyjnego przeprowadzonego w czerwcu 2003 roku (77,63% za i 22,37% przeciw) można powiedzieć, ze Czesi traktują członkostwo w Unii raczej tak, jak je opisuje Lech Wałęsa – jako „cywilizacyjną konieczność”. Pomimo tego, że Czesi raczej nie uważają, że mają duży wpływ na to, co się dzieje we Wspólnocie (49% uważa, że ich głos nie ma znaczenia, 44% przeciwnie), nie ma żadnej poważnej siły politycznej negującej sam fakt przynależności Czech do Wspólnoty, a także, jak mówi dr Libor Rouček, czeski europoseł, nikt nie wątpi, że było to korzystne dla czeskiej kultury politycznej.

Czeski głos z Brukseli

Swoimi poglądami na członkostwo Republiki Czeskiej we Wspólnocie Europejskiej podzieliła się z nami także grupa posłów do Parlamentu Europejskiego z ramienia naszych południowych sąsiadów. Najważniejsza konkluzja wynikająca z ich wypowiedzi jest taka, że członkostwo jest jednoznacznie pozytywne dla Pragi. „Dla Czech już ze względu na położenie geopolityczne nie istnieje żadna polityczna alternatywa. Poza tym ostatecznie sami ubiegaliśmy się o wejście do Wspólnoty”. „Dzięki wejściu do UE Republika Czeska razem z pozostałymi krajami postkomunistycznymi wróciła do ‘Europy’, pojmowanej jako jako zachodnia, demokratyczna i prosperująca” – to głosy eurodeputowanych.

Zapytani o największe korzyści wynikające z członkostwa członkowie europarlamentu wymienili ich szereg. Poza wydającymi nam się tak oczywistymi możliwościami, jak wolność podróżowania czy pracy w innych krajach Wspólnoty, dopływ unijnych środków lub wreszcie poczucie bezpieczeństwa są bardziej konkretne przejawy codziennej działalności Unii poprawiającej jakość życia obywateli Czech. Należą do nich wspieranie euroregionów, jako przykład podany został Glacensis, obejmujący ze strony polskiej obszar Kotliny Kłodzkiej, remont wielu dróg dojazdowych do przejść granicznych, czy rozwój współpracy służb strażackich w miejscowościach Lubawka i Nachod. Projektem o bogatej przyszłości może okazać się także inicjatywa „Środkowoeuropejska przestrzeń przyjazna rodzinom z dziećmi”, która obecnie obejmuje kraj Jihomoravsky w Czechach i Dolna Austria. Przyłączają się już do niego kolejne czeskiej krainy, a jest także projekt rozszerzenia go o polski Dolny Śląsk.

„3xE” – trudne przewodnictwo

1 stycznia 2009 roku Czesi po raz pierwszy objęli przewodnictwo w Unii Europejskiej jako drugi kraj spośród tych, które dołączyły do Wspólnoty. Pod przewodnictwem wicepremiera Alexandra Vondry przygotowania do objęcia tej odpowiedzialnej funkcji trwały już od 2007 roku, a głównymi hasłami miały stać się energia, ekonomia i relacje zewnętrzne (external relations – stąd trzecie „E”). Co prawda okres przewodnictwa jeszcze się nie skończył, ale pewne najważniejsze sprawy już można wymienić.

Wszystkie trzy „E” zbiegły się już na początku roku podczas kryzysu energetycznego spowodowanego przez konflikt rosyjsko-ukraiński. Tamten test zaskoczył Czechów już na początku przewodnictwa, nie pomagała im także nadaktywność prezydenta Francji, Nicolasa Sarkozy’ego. Najważniejszym jednak wydarzeniem był upadek rządu Mirka Topolanka w trakcie sprawowania przewodnictwa. „Niedawny upadek rządu był tą najgorszą rzeczą, jaka Czechy mogła spotkać i która je ostatecznie spotkała” – jedna z europosłanek. Dr Libor Rouček: „Obraz Republiki Czeskiej w wyniku porażek w trakcie przewodnictwa ucierpiał. Myślę, że mieliśmy możliwość bardziej wpłynąć na europejską agendę, ale z niej nie skorzystaliśmy. Wręcz przeciwnie, wyrobiliśmy sobie etykietkę ‘utrudniaczy’”.

Inną sprawą, z którą Czesi nie mogą sobie poradzić, a która jest bardzo symboliczna dla kraju, który przewodniczy Wspólnocie jest Traktat Lizboński. Do tej pory nie został on, ponownie jak w Polsce, Niemczech i Irlandii ratyfikowany. Przeciwny mu jest prezydent Klaus, a ponadto sceptycznie odnosi się do niego rządząca ODS. Socjaldemokratyczna opozycja zarzuca prawicy, że odrzucenie Traktatu prowadzić będzie do zatrzymania dalszego rozszerzenia Unii, a to wg nich nie leży w interesie kraju. Proces ratyfikacyjny jednak bardzo opornie postępuje do przodu, obecnie Traktat czeka na głosowanie w Senacie.

Czechy w EURO(pie). Euro w Czechach?


Przed przystąpieniem Czech do Unii Europejskiej w 2003 roku ustalona została strategia przystąpienia do strefy euro. Przewidziano w niej horyzont czasowy 2009-2010 jako możliwy termin przyjęcia wspólnej waluty. Dzisiaj już wiadomo, że te daty są zdecydowanie poza zasięgiem naszych sąsiadów. Po pierwsze nie biorą jeszcze udziału w systemie ERM-II, w którym należy przebywać 2 lata, aby móc przyjąć euro, po drugie nie spełniają innego z kryteriów konwergencyjnych – poziom inflacji przekracza ustalony przez EBC – jest 6,4%, a powinno być maksymalnie 4,1%. Jest to bardzo niepokojący wskaźnik, gdyż w stosunku do roku 2007 poziom inflacji wzrósł ponaddwukrotnie, podczas gdy przez poprzednich kilka lat utrzymywał się dość stabilnie w granicach 2-3%.

Czechy spełniają pozostałe kryteria wejścia do strefy wspólnej waluty. W dobrym stanie są finanse publiczne – deficyt budżetowy ledwie przekracza 1% (przy wartości granicznej 3,2%) i w ciągu ostatnich lat stale maleje, natomiast dług publiczny to zaledwie 28,8%, co jest jednym z lepszych wyników w skali całej Unii Europejskiej i także o tendencji spadającej. Także poziom stóp procentowych mieści się w wyznaczonych przez EBC widełkach.

A za kolejnych pięć lat…


Czesi zdają się traktować członkostwo w Unii jako normalność, stan, który przez bardzo długi czas nie ulegnie zmianie. Do tego dość bezpieczny i wygodny. Tak jak mieszkańcy pozostałych państw postkomunistycznych chcą przede wszystkim nadrabiać zaległości cywilizacyjne, jakie stały się ich udziałem z powodu bycia częścią bloku wschodniego. Na koniec chciałbym pokazać jeden obrazek z granicy polsko-czeskiej, który robi na mnie szczególne wrażenie, ponieważ mieszkam w pobliżu tejże. W zeszłym, 2008 roku zgorzelecka drużyna koszykarska Turów brała udział w europejskich pucharach. Niestety, hala w Polsce nie spełniała wymagań federacji koszykarskiej, więc Turów rozgrywał swoje mecze w Libercu. Pięknym widokiem jest długi sznureczek samochodów na granicy w Zawidowie, ale nie stojących do kontroli paszportowej, tylko jadących po to, aby w zaprzyjaźnionym kraju obejrzeć mecz koszykówki naszej drużyny grającej „u siebie”…